“- Przecież… – głos wiązł w zaciśniętym od płaczu gardle. – Przecież krzyczałabym i bez tego – szepnęła.
- Nie zrozumiałaś mnie, dziecko.
Mistrz podszedł bliżej, przyjął z rąk uczniów dwie miseczki, jedną z kolcami, drugą z trucizną i stanął pomiędzy jej rozkraczonymi nogami..”
“Achaja” była zawsze jedną z tych pozycji, które chciałem przeczytać. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja, poprosiłem znajomego o pożyczenie mi pierwszego tomu tej znanej powieści. Początkowo nie mogłem się do niej zabrać, ot brak czasu i mobilizacji. Jednak pewnego pochmurnego dnia włączyłem światło i zacząłem czytać. Pół miesiąca później, nie tracąc ani chwili, pobiegłem do księgarni po tom II, a już w kolejnym tygodniu spędzałem upalne dni lata nad kojącymi stronicami tomu III. Cóż jest w tej powieści, że potrafi przykuć czytelnika, iż świata poza nią nie widzi?

