
Diabeł też płacze. Czwarty raz!
26 Styczeń, 2009
Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy zobaczyłem pierwszą część Devil May Cry. To był jakoś początek 2002 roku, kolega z bloku zakupił sobie PlayStation 2 (czy tam dostał na urodziny – nieważne) i chyba trzy gry. Wśród jego tytułów wypatrzyłem przy którejś wizycie DMC właśnie – przypomniałem sobie recenzję Myszaqa z 50 numeru PSX Extreme (Neo+ wtedy jeszcze nie czytałem) i poprosiłem kumpla, żeby mi pokazał grę. Wyszedłem dobre trzy godziny później. Gra po prostu mnie przygniotła – w czasach, gdy posiadałem PSXa nie mogło być inaczej.
Niewyobrażalnie wręcz piękna grafika, dynamika, jakiej nigdy jeszcze nie widziałem, niesamowite udźwiękowienie (muzyka przy pierwszym starciu chodzi za mną do tej pory) i ciężka do opisania moc, która z tego tytułu wręcz się wylewała. I Dante – gdy zobaczyłem, w jaki sposób wszedł w posiadanie Alastora szczęka odmówiła posłuszeństwa i mimowolnie zjechała w dół. Coś niesamowitego. Ta gra spowodowała moje zainteresowanie nowym (a w zasadzie rozkwitającym, ponieważ wcześniej szlaki przetarł Dreamcastowy “Sword of the Berserk: Gut’s Rage”) gatunkiem gier – slasherami. Dziś jest rok 2009. Prawie rok temu (bo w lutym 2008), po serii upadków (DMC2) i wzlotów (DMC3) gracze dostali do rąk Devil May Cry 4. Jak sprawdza się w praniu? Czy warto wydać na nią pieniądze, czy może lepiej odpuścić sobie ten tytuł? Razem z Shinim postaramy się odpowiedzieć na te pytania.
Devil May Cry 4 opowiada historię tzw. Order of the Sword – bractwa, które zajmuje się czczeniem legendarnego Ciemnego (żeby nie powiedzieć: “Mrocznego”) Rycerza Spardę, który to ponad dwa tysiące lat temu uwolnił ludzkość od nękających ją diabłów, demonów i innego piekielnego tatałajstwa, którego na naszym świecie być nie powinno. Tak “zupełnie przy okazji” Zakon para się również wyłapywaniem demonicznych niedobitków wałęsających się po Ziemi i ich eksterminacją. I pewnie byłoby tak nadal, gdyby nasz stary znajomy – białowłosy Dante – nie wprosił się na jedno z posiedzeń bractwa. Samo wtargnięcie na “mszę” (bo i tak to wygląda) to jednak nic wielkiego, ale już odstrzelenie głównego kapłana za pomocą precyzyjnego headshota raczej nie jest znakiem pokoju i miłości. Doświadczony łowca szatańskiego pomiotu jednak nie poprzestaje na tym, pacyfikując każdego wyznawcę kultu Spardy, który tylko zbliżył się na odległość jego miecza. Gdy pod jego stopami przypadkowo znajduje się niewiasta o imieniu Kyrie do akcji wkracza jej wybranek, Nero.
Shinigami: Raczej nie trudno zgadnąć, że młodzian z ręką w gipsie dostaje od Dantego po zadzie. Ich szalenie spektakularna i zabawna walka jest zarazem tutorialami dla nieobeznanych z tematem DMC. Kolejno będziemy uczyć się manewrować, strzelać, używać miecza oraz Devil Bringera (o którym za chwilę). Chłoptaś w niebieskim płaszczu przez całą grę używa dokładnie tej samej pary broni, warto zwrócić uwagę na ten fakt coby nie chomikować punktów na “coś lepszego”. Red Queen i Blue Rose są świetnymi kompanami Nera, do tego całkiem unikalnymi. Rewolwer o podwójnej lufie jest wolniejszy od Ebony i Ivory Dantego, ale zadaje większe obrażenia i można go podładować demoniczną mocą (co działa inaczej niż u D), natomiast miecz, ach miecz, to jest dopiero zabawka. Nowy bohater jest typem polegającym na brutalnej sile zamiast stylu, toteż w jego wykonaniu nie zobaczymy tylu akrobacji co u Dantego, choć nie można powiedzieć by był niezgrabną krową, co to to nie. Nero potrafi zdrowo przyjebać (aż tak mocno) i potrafi zrobić to w całkiem niezły sposób. Niektórych combosów używa się tylko po to by zobaczyć ile siły chłopak wkłada w ciosy.
No ale wracając do miecza, Red Queen charakteryzuje jedna ciekawa cecha – posiada silnik. Tak, silnik. Poprzez rytmiczne wciskanie lewego spustu Nero nalewa paliwa rozgrzewając broń. Odpowiednia jego ilość potrafi podpalić miecz, którym da się wtedy zadać jeden mocniejszy cios, a samą zabawkę można rozwinąć aż do trzech ognistych zagrań (które w tej formie wyglądają inaczej niż normalnie) i dzięki niezłemu wyczuciu czasu jednym naciśnięciem przycisku całkowicie załadować Królową. Ogniste razy i demoniczne pociski wybuchające we wnętrzu przeciwników potrafią dodać uroku grze.
I jest jeszcze jeden szczegół różniący Nero od Dantego – prawa ręka młodego bohatera. Diabelski Przynosiciel (yeah!) wprowadza do gry efekt yoyo. Już tłumaczę: lejąc kukłę czy inny pomiot szatana kiedyś w końcu musimy dojść do momentu, gdy przeciwnik odleci od bohatera, jest to jak najbardziej normalna sytuacja. I by to wykorzystać dostajemy DB. Trzymając lock-on i wciskając kółko/B Nero wysyła cień ze swojej łapy, który przyciąga namieżonego przeciwnika spowrotem do bohatera. Uwierzcie, daje to multum nowych możliwości i bardzo, ale to bardzo odróżnia jednego bohatera od drugiego. Oprócz tego, dzięki Bringerowi możemy chwytać, uderzać, rzucać wybijać w powietrze, wgniatać w ziemię i czynić jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy.
Bzdursky: Dante – dotychczasowy główny bohater serii – pojawia się również i w DMC4. Przez kilka misji mamy okazję pomachać mieczem w jego skórze. Trzeba przyznać, że wrzucenie go do gry jako grywalnego bohatera urozmaica rozgrywkę i wymusza na graczu zupełnie inny styl gry niż ten, który prezentuje sobą Nero. Staruszek (w tej części ma świetny lekki zarost, który wygląda niesamowicie) jest nastawiony na techniczne i troszkę mniej efektowne prowadzenie potyczek, głównie za sprawą sześciu zmienianych w locie broni (trzy gnaty i trzy bronie “kontaktowe”) oraz znanych z DMC3 czterech stylów walki (no dobra, pięciu). Nowością jest to, że w porównaniu do poprzedniej części nie musimy wybierać stylu raz na cały level, tylko możemy go sobie zmienić kiedy nam się to spodoba. Daje to spore pole do popisu w temacie finezyjnej i przemyślanej rozwałki demonów. Po początkowych trudnościach z “przestawieniem się” na Dantego (nie powiem, po przejściu ponad połowy gry jako Nero zmiana postaci była lekkim szokiem) dostajemy do rąk jedno z najbardziej skutecznych narzędzi mordu. Nie sposób też nie wspomnieć o tym, że w DMC4 Dante stał się wysmakowanym żartownisiem wysokich lotów – znaczna część scen z jego udziałem powoduje uśmiech na twarzy gracza, a niektóre teksty potrafią wywołać mimowolne parsknięcie śmiechem. Daję głowę, że “szekspirowski” Dante Wam się spodoba. Śmiem twierdzić, że bez tej postaci gra bardzo straciłaby na grywalności.
Shinigami: Oj, straciłaby, straciła. Sama fabuła nie byłaby tak zgrabnie zmontowana. Wszakże DMC4, to opowieść o zdradzie, zawiści, chęci posiadania ogromnej mocy, miłości i epickim wpierdolu. No, i tak oto przy tym krótkim wprowadzeniu chciałem nadmienić, że grupę świetnie zaprojektowanych przeciwników zamykają dobrze znane Frosty i Blade’y. To tyle.
Bzdursky: Graficznie – w rok od premiery – jest ładnie. Lokacje cieszą oko, są zróżnicowane i solidnie wykonane, zaprojektowane z rozmachem i pomysłem – wypadają nieźle. Modele postaci to klasa wyżej – dbałośc o szczegóły w przypadku głównych bohaterów i ich przeciwników bardzo, ale to bardzo cieszy. Jedynie włosy wydały mi się dziwnie rozmyte podczas cut-scenek, ale to mało ważny szczegół, który nie rzutuje jakoś bardzo negatywnie na całość oprawy. Graficy Capcomu postarali się o to, żeby gra zasuwała w stałych 60 FPSach na sekundę – i chwała im za to! Dzięki temu zabiegowi gra jest bardzo dynamiczna, a i płynność robi bardzo duże wrażenie. Trzeba dodać, że gra praktycznie nie funduje grającemu żadnych spadków płynności – mi szarpnęła dwa razy podczas jakichś trzydziestu godzin z nią spędzonych (jeszcze w czasach, gdy nie miałem własnej konsoli), więc problem można uznać za nieistniejący. Gra pod względem animacji jest piękna – nienaturalnie wyglądający skok nie jest w stanie przyćmić tego, co dzieje się podczas walki. Takiego baletu z bronią białą w roli głównej jeszcze nie widziałem – Nero i Dante odstawiają na ekranie istne cuda na kiju, wirując, szatkując, krojąc i skacząc po całym levelu. Polecam przeszukać YouTube w poszukiwaniu prosów grających dopakowanymi postaciami (bo i ulepszać ich umiejętności można, wzorem poprzednich części [jednak na trochę innych zasadach - dop. Shini]). Grafikę oceniłbym na solidne 9-, bo kilka wpadek się znalazło (dziwnie wyglądające cienie w lesie), a i pojawiło się już kilka tytułów wyglądających lepiej. Tak czy inaczej – solidna robota Capcom.
Shinigami: Jeśli chodzi o muzykę mogę tylko skwitować ją tak samo, jak Bzduras grafikę – solidna robota. Tetsuya Shibata świetnie wywiązał się z powierzonego mu zadania. Muza w czwórce jest elektryzująca, emanuje mocą, chęcią rozwałki. A kawałki śpiewane przez Audrey Ashburn i Jasona Arnolda rzadko wypadają z mojej playlisty. Właściwie nie ma co więcej pisać, sprawdzicie sami. No dobra, może dodam jeszcze, że na płycie znajduje się remix Lock and Load z pierwszego Devil May Cry.
Bzdursky: Moje zdanie na koniec? Warto wydać pieniądze na czwartą część z płaczącym diabłem w tytule. Nie jest to tytuł dla każdego, bo i nie każdy jest fanem slasherów, ale jeśli już ktoś poczuje bluesa – przepadnie na długi czas. Dodatkowe tryby gry, nowe poziomy trudności i wsparcie dla usług sieciowych poszczególnych konsol (PC pewnie też, nie próbowałem) to solidne przedłużenie rozgrywki w przypadku, gdy już raz skończyliśmy tytuł. A jak myślisz Ty, Shini?
Shinigami: Zdecydowanie się zgadzam i idę odpalić Bloody Palace, może nareszcie uda mi się zaliczyć wszystkie kręgi Piekieł. Aha, żeby nie było, Dante wymiata.




Odnośnie tytułu jeśli ktoś nie zna jeszcze:
http://www.hell-hotel.com/2008/12/26/may-devil-cry/
o Panowie, to się czyta oj czyta. Świetny tekst.
Hehe. Dobrze gada -> “Aha, żeby nie było, Dante wymiata.”
Dzięki – pisane z ciężkim syndromem “dnia po”, więc bałem się lekko o jakość tekstu.
No, bardzo się cieszymy, że czyta się dobrze. Widać uwielbienie do serii robi swoje :)
Ha, dzisiaj dostanę limitkę DMC4 :D Smerfastycznie, Dante Must Die czeka i czeka, a teraz będę miał asumpt do włączenia gry ;)
[...] nadzieję, ostatnim tego typu wybrykiem. Postaram się pozostać przy kompilacyjnych tekstach, jak DMC4 z Bzdurem (świetnie wyszło, mate), średniej długości wypocinach (SFIV) i krótkich, jak teraz. [...]
el juego es lo mejoor aun k
no les entendii niuna wua
cn lo k escribieron
to “NERO” wymiata
to “NERO” wumiata a nie “DANTE” nero ma lepszy miecz,
pistolet a na dodatek ma swoją laske i ramie diabła
nie ma co ale Nero wymiata poprzez ramię diabła…Kyrie czy jak jej tam też se on niezłą laske poderwał…Najlepiej wymiata Trish czy ta jakaś tam w DMC pierwszym…na plejke, a Credo to jakiś przygłup i tyle, co do demonów to najlepiej…hehe, jasne że 1 to Berial no a 2 to Mróz niech bedzie
xD
chcecie więcej ode mnie to pisać…
znam tą grę jak nikt z was
“znam tą grę jak nikt z was”
Zaiste, powiadam Ci: nie wiesz, co mówisz ;)
a jedno pytanie co się stało z vergilem bo dante w koońcowej walce w DMC4 miał jego miecz a nero tworzył coś podobnego z energi do tułowia vergila
Vergil w końcówce DMC3 został zamknięty w świecie demonów. Później najprawdopodobniej zginął z ręki Mundusa i stał się jego sługą, którego duszę spod jego kontroli wyzwolił Dante w jedynce.
w której misji w “devil may cry 4″ dostaje sie postać dantego
w której misji w DMC4 dostaje sie postać dantego
Nie pamiętam dokładnie, 11 lub 12.
Dokładnie w dwunastej, jedenasta misja to walka z Saviorem.
dzienki a jeszcze jedno pytanie bo na youtube widziałem jak gość miał postacie super neo i neo z dwoma ramionami diabła wiecie może jak zdobyć ktuąś z tych postaci
toznaczy super nero i nero z dwoma ramionami diabła a tagrze dantego w stroju vergila a i sory że ciongle pytam o takie rzeczy
Hmm, powiem Ci tak. Super Nero i Super Dantego zdobywa się po przejściu gry na poziomie Dante Must Die. Natomiast dwie łapy i strój Vergila? Przypuszczam, że to mod postaci na pc ;)
aha dzienki shinigami to pytanie kture zadam ośmieszy mnie ale jak zrobić mody w Devil May Cry
4
No najpierw musisz mieć DMC4 na pc. A później to nie wiem, poszukaj jakichś informacji na forach, gdzie ludzie się tym zajmują.
ej ja nie wiem dzie to szukać na forach powiesz mi jak sie zmienia struj dantego w vergila albo poszukaj please bo ja nie wiem gdzie
wujek google Ci pomoze
kto wie jak wykonać ten mod
Tutaj nikt nie wie. Wpisz w google “Devil May Cry 4 pc mod”, może coś znajdziesz.
ej a jak sie wlacza te dante must die
rozumiem, że jest tu artykuł o dmc, ale bez przesady. Skorzystaj z google, gamefaq`s. Dasz radę, nie musisz dawać 5 komentarzy pod sobą.
For Fuck sake ask the google
oki
http://www.gamefaqs.com/console/xbox360/code/938686.html i dla innych, odpowiedzi na swoje pytania tam szukać. To nie forum
jak sie te kule do demona kupuje
Jezu człowiek czemu dajesz 3 komentarze pod sobą? Nie możesz pomyśleć chwilę i napisać wszystko na raz?, post co minutę…
Już dałem Ci odpowiedź, poproś brata albo tatę.
spoko brata