h1

Web 2.0 – zbawienie czy przekleństwo?

10 Wrzesień, 2008

Sieć 2.0 to nowe określenie na wysyp serwisów społecznościowych ale i nie tylko. To także ogromna popularność blogów w internecie. Z racji tego iż mam już pewne doświadczenie związane z tym medium, spróbuję odpowiedzieć na podstawowe pytanie pojawiające się coraz częściej w mojej głowie: „Czy Web 2.0 jest rzeczywiście krokiem ku przyszłości?”

Na pewno znacie takie sformułowanie: „Od graczy dla graczy”, przynajmniej z jednego z moich poprzednich wpisów. Teraz zamieńcie „graczy” na „internautów” i mamy chyba najprostszą definicję dla pojęcia Web 2.0: „Od internautów dla internautów”. Oczywiście ‚przedmiotem’ służącym do wymiany są informacje. Web 1.0 działała na takiej zasadzie, iż internet podzielony był na tych co dają i na tych co biorą. Oczywiście tych drugich było znacznie więcej. Do niedawna to właśnie my należeliśmy do wspomnianych milionów, którzy jedynie odbierali oferowane w sieci informacje. Obecnie granice te się całkowicie zatarły. Popularność serwisów typu grono.net, nasza-klasa, polskojęzycznej Wikipedii, a nawet gram.pl spowodowała, że każdy może być ‚dawcą’. Dzięki temu można spokojnie omijać duże portale informacyjne oferujące wiele treści, w większości trashowych, z których bardzo ciężko jest wyłuskać te przydatne. Z pomocą idą właśnie blogi, czyli osobiste opinie zwykłych użytkowników na temat wielu aspektów współczesnej kultury.

Jednym słowem internet otworzył się na niewykwalifikowanych webmasterów dając narzędzia na tyle silne i intuicyjne aby ich stosowanie było możliwe dla każdego i przynosiło spodziewany efekt. Nie trzeba już znać html’a (ani nowszego xhtml’a). Nie trzeba też poświęcać wielu godzin, a nawet dni na rozwiązywanie tysięcy problemów związanych z konstruowaniem skomplikowanych i atrakcyjnych graficznie witryn. Ktoś za nas to zrobił i dał nam możliwość z tego korzystać wedle własnych upodobań. Nie wiem jak Wam, ale mi W2.0 przypomina takie internetowe Open Source. Nie jesteśmy już skazani na świat wykreowany przez monopolistów, tylko sami możemy go kreować. W każdej chwili i praktycznie wszędzie.

Wracając do blogów, które dzisiaj swoją liczbą przewyższają wszystkie inne serwisy społecznościowe razem wzięte, są one w mojej opinii przykładem ewolucji internetu. Jak dobrze wiemy ewolucja może następować w dwóch kierunkach – ku lepszemu i na gorsze. Na pewno pozytywną stroną takiego wzrostu zainteresowania blogami jest konkurencja. Każdy blogger chce się wybić ponad innych i sprawić by jego przybytek był najpopularniejszym w sieci. To także rzutuje na jakość i ilość prezentowanych informacji. Prosta zależność pierwszych 5 minut dotyczących dobrego lub złego wrażenia działa także i tutaj. Nikt drugi raz nie wejdzie na zaniedbanego lub odstającego pod względem jakości informacji bloga. Wprawdzie szata graficzna też gra pewną rolę, lecz znacznie mniejszą. Liczy się przede wszystkim treść.

Kolejnym plusem blogów jest ich tematyczność. Blogi praktycznie istnieją od początków internetowego boomu, głównie w roli pamiętników, ale szybko społeczność odkryła ich prawdziwą moc – specjalizację. Dzisiaj blog ‚od wszystkiego’ raczej nie może liczyć na wielką popularność. Dlatego też autorzy starają się ograniczać do konkretnej tematyki. Mamy blogi poświęcone grom, filmom, muzyce, a bardzo często łączące te kategorie w jedno. Mało kto dzisiaj prowadzi bloga w formie pamiętnika.

Dobrze, same plusy, a co z minusami? I tutaj dochodzimy do sedna tego felietonu. Łatwość zamieszczania informacji staje się według mnie zmorą generacji Web 2.0. Dlaczego? Już tłumaczę. Podstawą rozwoju i popularności serwisów społecznościowych i blogów były informacje zamieszczane przez samych userów. Unikaliśmy wspomnianych śmietnisk wielko-portalowych, ale takie śmietniska zaczęliśmy robić u siebie. Zauważcie, że coraz częściej w linkach na stronach i blogach pojawiają się odnośniki do innych blogów oferujących podobną treść. Jednym słowem podświadomie próbujemy posprzątać po sobie, wprowadzić jakąś hierarchię, katalogizację. Przyznam, że mnie już skręca jak przeglądam niektóre serwisy i blogi obecne w internecie. Ludzie piszą tylko po to aby pisać – nie ważne czy to głupoty czy istotne dane, liczy się dla nich tylko popularność. Na tym jeździ całe gram.pl. Najpopularniejsze blogi to strony obfitujące w zupełnie nieprzydatne informacje. Każdy użytkownik internetu musi przebrnąć przez to bagno aby dojść do czegoś wartościowego. Uważam, że Web 2.0 zjadła własny ogon. Z idei mającej ułatwić ludziom życie, stworzyła jeszcze większy syf. Dawniej przynajmniej tylko ‚wybrani’ mogli publikować informacje. Skoro się namęczyli nad stroną pisząc ją w notatniku i całymi wieczorami próbując ją skompilować pod wszystkie popularne przeglądarki, to przynajmniej treść, którą zamieszczali niosła ze sobą jakąś wartość. Była w miarę rzetelna. Dzisiaj każdy może napisać, że ma rozwolnienie i chcąc czy nie chcąc będziemy musieli przez to przejść. Co nam po możliwości tworzenia przez użytkowników tysiąca nowych map do popularnej gry, skoro większość z nich będzie niespełnioną polucją nastolatka pragnącego ‚być sławnym’. Co nam po rankingach, skoro komentować je będą takie same pryszczate bachory. Spójrzcie tylko na ranking top blogów na gram.pl i porównajcie z kilkoma blogami, których tam nie ma.  Tak, 2 czy 3 z występujących na czołowych miejscach wspomnianego rankingu są naprawdę na poziomie, ale giną w zalewie pomniejszego shitu reprezentującego sobą „0”.

Na koniec powiem tylko tyle – serwisy typu gram.pl i cała związana z nimi socjologiczna otoczka, to tylko wstęp do nieuleczalnej, poważnej choroby toczącej cały internet. Takie portale jak wordpress nie obronią się przed zalewem gówna. Panowie – jest nas za mało! Tak, Web 2.0 jest krokiem ku przyszłości, lecz bardzo śmierdzącej.

pozdrawiam
piterekd

Advertisements

12 komentarzy

  1. Z jednej strony internet to pierwsze prawdziwei demokratyczne medium gdzie każdy idiota może sie wypowiedzieć (i udawac specjalistę, tak jakja XD), problem w tym że takich idiotów jest za dużo. Ale cóż, nad internetem nikt nie zapanuje, a sztuka sprawnego surfowania po sieci wymaga nie gorszego skilla niż ujeżdzanie fal gigantów.

    generalnie serwisy społecznośiowe takie jak mysapce/nasza klasa/fotka.pl czy jakies inne tego typu to siedlisko wszekliej maści trolli/attention whore/idotów/i zbalzowanych nastolatów. z jedej strony powiniśmy sie czieszyć ze mamy ich w jednym miejscu i sie nie rozprzestrzeniają, z drugiej nagrowmadzenie takiego ludzkiego syfu na wirtualny metr kwadratowy bywa niebezpieczne.

    Ogólem z Web 2.0 jest jak ze wszytkim gdzie masy moga sie wypowiedzieć – wygrywa syf. I to jest właśnie powód dla którego demokracja jako system sie nie sparwdza, nigdzie i nigdy. Inna sprawa że uważam to za standardową cene za ewolucję interakcji internetu, który moim zdaniem jest rzecza jak najbardziej pozytywną i porządaną.


  2. @Shad:
    „Z jednej strony internet to pierwsze prawdziwei demokratyczne medium gdzie każdy idiota może sie wypowiedzieć (i udawac specjalistę, tak jakja XD)”
    – uważam, że jeżeli ktoś pisze z sensem to nie jest idiotą. Idioci nie potrafią wyrażać swoich myśli w składny sposób, tak jak np. robisz to Ty bądź ja :)
    ——————–
    „problem w tym że takich idiotów jest za dużo.”
    „a sztuka sprawnego surfowania po sieci wymaga nie gorszego skilla niż ujeżdzanie fal gigantów. ”
    – dokładnie :tak:
    ——————–
    „z drugiej nagrowmadzenie takiego ludzkiego syfu na wirtualny metr kwadratowy bywa niebezpieczne. ”
    – no właśnie, wordpress jest przez jakiś czas o tyle bezpieczny, że nie posiada opcji kolekcjonowania znajomych – głównego magnesu na wszelkiej maści nastolatki i osoby z grup wymienionych przez Ciebie w drugim akapicie komentarza..
    ——————–
    „Inna sprawa że uważam to za standardową cene za ewolucję interakcji internetu, który moim zdaniem jest rzecza jak najbardziej pozytywną i porządaną.”
    – w sumie też prawda, bo gdyby nie ta ewolucja to by nas tutaj nie było ;P


  3. Panowie, bo Web2.0 jest tylko przedsmakiem Web3.0 gdzie tylko wybrani będą mogli pisać blogi ;) (wybierać ich będą w demokratycznym glosowaniu ONI)


  4. Słaba ta Twoja wymyślona na szybko teoria, bo wrócilibyśmy do Web 1.0. Dopracuj ją, później mi tu spamuj ;p

    Jak pisał Shad, wysyp sufu jest tym, co musiało nastąpić po otwarciu progów internetu dla wszystkich. Nie ma jak się tego pozbyć, chyba, że stworzyć sztuczną inteligencję, czy inny Skynet ;)


  5. Zaraz po tej lekturze zapraszam na peacegrenade.wordpress.com co by poczytać o LBP :). Teksty w pewien malutki sposób się przenikają, uzupełniając tym samym ;). Good work – pozdrawiam!


  6. Po lekturze tego tekstu doszedłem do wniosku, że w sumie z grami jest podobnie… Na 10 crapów wyjdzie takie jedno LittleBigPlanet – i na szczęście w internecie też można znaleźć taką małą, wielką (czytaj: wielką jakościowo) planetę kogoś :)


  7. @syriusz.b:
    „i na szczęście w internecie też można znaleźć taką małą, wielką (czytaj: wielką jakościowo) planetę kogoś :)”
    – bardzo fajne porównanie :]


  8. Dobry tekst Pit :)
    Jednak nie zwalaj wszystkiego na Gram.pl. Takich serwisów jest owiele więcej. Zresztą tak jak pisałam to u siebie o Naszej-klasie. To użytkownicy tworzą internet, a nie portal. Wszystko zależy od internautów. Właśnie tu jest najgorsza tego wada. I nie zawsze popularne osoby piszą debilne teksty… Bo tak szczerze, wszystko jest dobre póki piszesz to sam/a! Może to być nawet opinia, z którą zgadza się 2% ludzkości ważne by była twoja i naisana przez ciebie. A na Gram.pl jest dużo osób, które piszą albo wręcz kopiują teksty bezsensu. By po prostu być na top. Dowartościowują się w ten sposób i tyle. Rozumiem, że można się cieszyć, iż ludzie doceniają to, co robisz, ale gdy nie robisz nic? To chyba się czuje, że niezasłużenie… Najgorsze jest to, że 70% blogów, czy tam innych podobnych „stronek” są zalewem idiotyzmu. A my normalni użytkownicy musimy to wszystko przekopywać i dobre blogi mają gorzej, bo ciężej do nich trafić…. Ale jak ktoś nie trawi blogów itp. To niech wchodzi tylko na portale. Droga wolna. Co do Wikipedi – tam w 30% są rzeczy fłszywe i nie warto tylko na niej się opierać, bo można się „przejechać”, że tak powiem. Lepiej sprawdzić te informacje z innym źródłem ;)
    Pozdrawiam :]


  9. @332:
    „Najgorsze jest to, że 70% blogów, czy tam innych podobnych “stronek” są zalewem idiotyzmu. A my normalni użytkownicy musimy to wszystko przekopywać i dobre blogi mają gorzej, bo ciężej do nich trafić….”
    – ^bardzo trafnie powiedziane :) Jest dokładnie tak jak napisałaś, dobre blogi giną w tym zalewie i przez to nie trafiają do większego grona wartościowych odbiorców.


  10. Właściwie, to Ty sam napisałeś to wyżej :P


  11. Kapitalny tekst.
    Syfu duzo to fakt, ale taka jest demokracja i konstrukcja tego deszczowego swiata :) Identycznie jest na ulicach w pubach, szkolach i wszedzie – wartosciowych miejsc, ludzi znajdziesz kilku na kilkaset.
    Istotne jest by umiec dostrzec to cos, wtedy znajdziesz to czego szukasz. Gorzej jesli tępo sie patrzysz w monitor i przegladasz zdjecia znajomych na naszej-klasie…


  12. Zgadzam się z twoim punktem widzenia. Czasem kiedy patrzę na komentarze do niektórych newsów na portalach informacyjnych to mam ochotę obejrzeć wiadomości w tv, co by nie mieć styczności z tak zatrważająco wielką ilością zupełnie kretyńskich komentów.
    Gdy gram na jakimś serverze w COD4 (zazwyczaj polskim, bo na zagranicznych zazwyczaj ludzie mają więcej kultury) to czat jest ciągle zalewany samymi wyzwiskami i spamem który kompletnie nic nie znaczy i przeszkadza w grze.
    Za anonimowość płacimy właśnie taką cenę, wątpię żeby jakiś gnojek bluzgał na mnie/Ciebie w cztery oczy.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: