h1

Mroczny Rycerz – piękny i świrnięty

15 Wrzesień, 2008

Dziś teksty lekko, ale tylko leciutko, nie na czasie, czyli bierzemy się za Mrocznego Rycerza. Na pierwszy ogień leci moja wcalenierecenzja, a później już bardziej recka Pita. Zapraszamy.

Nowy film o Batmanie świę… Nie, nie, nie, coś nie tak, zacznę jeszcze raz. Pierwszy film o Jokerze w którym partneruje mu Batman… tak, zdecydowanie lepiej. Zatem…

Od kilku tygodni mamy pierwszą okazję w naszych życiach by pójść do kina na film na licencji komiksów DC, gdzie głównej roli nie gra super bohater. Gość w rajtuzach i pelerynie tym razem partneruje wielkiemu złemu, Jokerowi.

Wiecie jak to było z Batmanem, dwa razy poszło mu świetnie, raz słabiej, przy kolejnym zaliczył wielką porażkę, której powstydziłby się nawet sam Adam West. I wtedy przyszedł Chris Nolan robiący wielką tajemnicę ze swojego odświeżenia bohatera. Miał o tyle dobrze, że widzowie tak naprawdę nie spodziewali się dobrego filmu, ot, kolejne zjechanie ich ulubionego bohatera. Co wyszło chyba sami wiecie, Batman: Początek zaliczył wielki sukces po którym Caped Crusader mógł znów spojrzeć w twarz swoim kolegom po fachu, którym w biznesie szło po prostu lepiej. Niestety kolejny film, Mroczny Rycerz, nie miał tak łatwo. Po wielkim sukcesie widzowie spodziewali się dzieła wiekopomnego, czegoś, czego praktycznie nie powinno się udać stworzyć. Niech za najlepszy przykład posłuży ten filmik (przy okazji, polecam całą serię).

Czy film sprostał wymaganiom? Jak zawsze, zależy od człowieka. Dla mnie zdecydowanie tak, choć dopiero po drugim obejrzeniu. Pierwsze pozostawiło pewien niedosyt.

Co takiego ma ta część Batmana, czego nie miały poprzednie? Po pierwsze, realistyczne podejście. Jasne, Początek też taki był, ale nie na tak dużą  skalę. Po drugie, żaden poprzedni film nie dotykał w taki sposób spraw związanych z byciem super bohaterem. Rozmowy o tym, że Batman jest przestępcą, że działa na granicy prawa, a później oglądanie jego wyprady do Chin po pewien „towar”? Daje do myślenia. Ale te dwa punkty to nic bez trzeciego, wielkiego gwoździa programu, Heatha Ledgera! Boże, aż chciałoby się zakrzynąć, to dopiero Joker! Jack Nicholson może i był dobry w pierwszym Batmanie, ale Heath jest lepszy, mimo tego, że oba filmy charakteryzuje inny styl.

Co takiego niezwykłego jest w tym Jokerze? To, że on naprawdę jest wariatem, nie gra jednego. Plotka głosi, że Ledger na miesiąc zamknął się w pokoju hotelowym z dala od ludzi tylko z radiem i telewizorem, by wczuwać się w umysł szaleńca i przygotować do filmu. Słabo? Bez tego aktora film pewnie nie byłby taki sam. Kto inny w taki sposób zrobiłby sztuczkę ze znikającym ołówkiem, wyszedł ze szpitala, czy po prostu opowiadał swoją historię? Na tę chwilę nie wyobrażam sobie nikogo, kto osiągnąłby taki poziom. Wszyscy chcieliśmy brutalnego, ale i śmiesznego Jokera. Oba wcielenia się udały. Czasami trudno powstrzymać śmiech patrząc na Księcia-Klauna Gotham (niektóre przydomki po prostu nie nadają sie do tłumaczenia), nawet albo i szczególnie wtedy, gdy robi coś naprawdę okropnego. Moc!

A jak reszta postaci? Batman praktycznie nie zmienił się od poprzedniej części, wciąż jest poważnym madafaką i plejbojowatym Brucem Waynem co cieszy. Niestety jego wadą jest to, że tym razem trochę mniej wyraźnie mówi jako Nietoperz. Alfred po staremu, Gordon po staremu. Zmiana Katie Holmes na Maggie Gyllenhaal wyszła na ogromny plus, bo choć może się niektórym nie podobać jej styl grania, to jednak mi przypadła do gustu. Szczególnie jeśli ma się do porównania wciąż idiotycznie uśmiechającą się Katie. A, no tak, oprócz nich jest także nowa postać, drogi prokurator okręgowy Harvey Dent. Nie powiem, ciekawie poprowadzona postać po której widać czemu stała się „Białym Rycerzem Gotham”. Czy pojawił się jako Dwie Twarze? Na pewno film już oglądaliście, więc wiecie jak brzmi odpowiedź, ja nie puszczę pary z ust.

Wiecie, najlepsze w Mrocznym Rycerzu jest to, że gdybym chciał, to mógłbym się tu jeszcze długo rozpływać nad filmem i rzucać spoilerami na lewo i prawo. Ale nie będę psuł Wam filmu, idźcie do kina i sami obejrzyjcie. Ale już!

Od siebie dodam jeszcze tylko tyle, że Mroczny Rycerz wywarł na mnie tak wielkie wrażenie, że zaraz po powrocie do domu obejrzałem najpierw pierwszy film Burtona, a później Początek.

Jedyne czego szkoda, to śmierci Heatha Ledgera. Bez niego ten film nie byłby taki sam i na pewno żaden w przyszłości nie będzie. Mimo tego, że Oscary to komercyjna szmira, życzę Ledgerowi by dostał swoją statuetkę. Zasłużył na to.

Na zakończenie smutna prawda o której się niedawno dowiedziałem. Statystyczny Polak chodzi w ciągu roku do kina 0,9 raza. Ludzie, nie dajmy się zamknąć w tej statystyce, idźmy do kina przynajmniej raz w miesiącu, w końcu prawie zawsze jest co obejrzeć!

godzillachan

======================================

A teraz Batman widziany moimi oczami, choć równie pozytywnie przyjęty. Tekst napisany zaraz po powrocie z kina, więc wybaczcie mi zbyt lekki język ;]

======================================

Obejrzałem Batmana i… jest to najlepszy od dawna film na jakim byłem w kinie!! Długi, wszystko wyważone, czułem satysfakcję i zaspokojenie wychodząc z kina, a nie niedosyt jak w wielu innych przypadkach (np. całkiem niedawno po Hancocku). Pierwszy szok już na początku – Gotham w południe!! Według mnie realistyka przedstawiona przez Nolana to strzał w 10!! Ludzie chcą innego – ‚prawdziwego’ Batmana i takiego dostali. Joker grany przez Nicholsona nijak nie wpasowałby się w konwencję Nolana. Tymczasem ten grany przez Ledgera idealnie pasuje do współczesnego Gotham. A skoro już jesteśmy przy Jokerze – liczę bardzo na pośmiertnego Oscara dla Ledgera. Zasłużył na to – już pierwsza scena z ołówkiem nie pozostawia złudzeń z kim mamy do czynienia – to taki współczesny szaleniec, mający na celu tylko jedno – chaos. No i jego styl mówienia – tak inny od Nicholsona. Bardzo mi się podobało gdy mówił jakby międlił coś w ustach – majstersztyk!! Aktorka grająca dziewczynę Batmana (Maggie Gyllenhaal) – zupełnie nie rozumiem narzekań co niektórych osób, przecież zagrała wyśmienicie. Jest normalną dziewczyną, może nienajpiękniejszą, ale właśnie taką prawdziwą, taką jaką spotykamy na codzień wśród naszych przyjaciół. No i nareszcie nie jest pizdowatą Katie Holmes – największą porażką pierwszego Batmana. Swoją drogą w momencie gdy…

[SPOJLER!!]Batman zamiast uratować ją, ratuje Denta i dziewczyna ginie w wybuchu, miałem ochotę rozeebać całe kino z rozpaczy i poczułem się w pewnej chwili bezradny – pierwszy raz takie coś mi się zdarzyło na filmie…[/SPOJLER]

To tylko świadczy o mocy obrazu Nolana. Co do samego Batmana, to mamy „kopiuj – wklej” z pierwszej części (z Początku), z tym, że nowy Batman dostał nowy głos – z deka przesadzony i wkurzający, nawet momentami kiczowaty – bo sprawiający wrażenie jakby Człowiek Nietoperz chorował na zapalenie gardła i zaraz miał sie zanieść kaszlem. Poza tym postać grana przez Bale’a mi się podobała, a szczególnie jego wejście z laskami na przyjęcie :] Nie za bardzo przypadł mi do gustu aktor grający Dwie Twarze, a już w ogóle śmiesznie wyszła ta zmasakrowana część jego facjaty – Nolan przedobrzył w tym aspekcie. Poza tym wszystko wypadło wyśmienicie i nowego Batmana ogląda się z ciekawością, a jak ktoś choć raz ziewnął, to chyba z powodu kilku nieprzespanych nocy z rzędu ;) Podsumowując – podoba mi się taki Batman odcinający się od komiksu i mam tylko cichą nadzieję, że roli Cat Woman nie zagra Halle Berry ;P

pozdrawiam
pit

Reklamy

4 Komentarze

  1. recenzj(e) niezłe choć faktycznie lekko spóźnione.
    Osobiście film nie powalił mnie na kolana, jest trochę za długi i pojawia się zbyt dużo wątków (szczególnie pod koniec – fabuły wystarczyło by na dwa filmy) , no i sama końcówka strasznie patetyczna..
    Szkoda że Leager się nie pojawi w następnej części.

    pozdrawiam

    …….@_v


  2. ja kiedys do kina chodziłem neimal co tydzień! ha! teraz brak kasy/czasu/chęci i badziewny repertuar w jedynym kinie w Gdyni, powoduje że kino dla mnie nie jest już tak wielką pasją jak kiedyś ;/

    Sam film dobry o poł klasy lepszy niż poprzednik, jednak dalej Powrót Batmana niepokonany. Tu dobijaął mnie nieco modna obecnie w filmach konstrukcja fabularna z kulminacjami co pół godziny i mocno przesadzona akcja w wieżowcu. Nolan trzyma klase jednak Prestiż podobał mi sie bardziej a takie Memento zostawia Mhrocznego Rycerza lata świetlne za sobą.

    Jednak mimo pewnych wad jest to kino rozrywkowe na najwyższym pozimie jaki jest w stanie zaoferować nam Hollywood i choćby to czyni film godnym zainteresowania. No i dowód na to że mozna nakręcić dobry sequel.


  3. @_v, ja piszę wcalenierecenzje, a to trochę co innego ;) Po prostu nie lubię pisać recek i trzymać się ich schematów.

    I widzę, że w tekście nie wspomniałem, moim zdaniem najlepszy film roku (zaraz obok niego Wall-E).


  4. Film jest zdecydowanie lepszy od poprzedniej Nolanowej koncepcji, fakt ze Joker jest istota tego wszystkiego i to o nim sie gada przemawia na niekorzysc Bale`a, ktory strasznie mi nie pasuje do tej roli i wyszedl slabo… Fajne teksty, dwa rozne style. I stylistyka ktora nie bardzo mi odpowiada, ten batman jest zbyt futurystyczny – batman burtona mial rys retro- to bylo super, takie surrealistyczne..
    Good work guys



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: