h1

Batman: Gotham Knight

16 Wrzesień, 2008

Kontynuujemy naszą przygodę z Batmanem. Tym razem trochę japońskiej animacji – na talerzu Batman: Gotham Knight, czyli oficjalne zapełnienie luki pomiędzy Początkiem, a Mrocznym Rycerzem.

Pamiętacie jeszcze Animatrix? Kilka rysunkowych opowieści wyprododukowanych przez japońskich animatorów kontynuujących wątki z pierwszego Matrixa. Rycerz Gotham trzyma się dokładnie tej samej konwencji. Na płycie dostajemy sześć krótkometrażowych anime, które ,mimo opowiadania jednej historii, przedstawione są w sześciu różnych stylach przez, a jakże, sześciu reżyserów. Ludzi nie lubiących japońskiej animacji wypada na samym początku ostrzec, że styl graficzny większości z odcinków jest, co by tu dużo nie mówić, dość specyficzny, czasami nawet celowo brzydki. Na szczęście jednak nie zastosowano tu patentu znanego z Animatrix, gdzie kreska momentami była po prostu nie do zniesienia i raniła oczy.

O czym dokładnie są same filmy? Już na pudełku przeczytamy, że ukazują one przeistaczenie się Batmana z zamaskowanego pogromcy złoczyńców w Mrocznego Rycerza. I tak jest w rzeczywistości. W jednym filmie zobaczymy walki gangów i sposób w jaki zajmuje się ich rozwiązaniem Nietoperz, w innym będziemy świadkami tego, co musiał przejść by nauczyć się kontrolować uczucie bólu i bezsilności, a w jeszcze następnym spotkamy grupę dzieciaków, które będą sobie opowiadały jak to spotkały Batmana i jakimi mocami według nich dysponował. Przypominacie sobie scenę z Początku, w której przed wtargnięciem Rycerza do Arkham zbiry dra Crane’a dzielą się ze sobą tym, że słyszeli iż Batman lata i potrafi znikać? Odcinek z dziećmi właśnie do tej sceny i mistycyzmu super bohatera nawiązuje.

Jak graficznie się prezentuje możecie mniej więcej zobaczyć na tu i ówdzie umieszczonych obrazkach. A jak jest z oprawą dźwiękową? Szczerze mówiąc, kilka dni po obejrzeniu już nie pamiętam muzyki, więc raczej bardziej robi za tło dobrze zgrane z akcją niż naprawdę zapadającą w pamięć ścieżkę dźwiękową. Ale muza to nie wszystko. Szybkie pytanie, kogo powinien oczekiwać fan Batmana po kolejnej animowanej wersji jego przygód? Oczywiście odpowiedniego głosu głównego bohatera, a taki jest tylko jeden. Kevin Conroy, najdłużej odtwarzający rolę Nietoperza ze wszystkich filmowych aktorów razem wziętych, powraca i tu. A jako, że Batman nie mówi głosem Christiana Bale’a także i reszcie stawki nie użyczyli głosu ich aktualni filmowi odpowiednicy. Czy to źle? Tak naprawdę tudno mi powiedzieć. Jasne, na początku brakowało mi znajomych głosów, ale aktorzy naprawdę dobrze wywiązali się ze swoich ról. A i fanboje dostali Conroy’a.

Cóż, filmy filmami, ale każde wydanie DVD, a tymbardziej Blu-ray (które zakupiłem), powinno mieć wartościowe dodatki. Gotham Knight na szczęście ich nie ominął. Oprócz filmu, w przypadku płyty Blu-ray, dostaniemy mini książeczkę opisującą najważniejsze wydarzenia oraz postaci z komiksowego świata Batmana, prześwietny dwudziestominutowy film A Mirror for the Bat opowiadający o Nietoperzu, jego przeciwnikach oraz tym, co ich łączy i czyni tak wielowymiarowymi postaciami. Oprócz tego na płycie znajdziemy Batman and Me: The Bob Kane Story – film dokumentalny o, jak nie trudno się domyślić, twórcy Batmana oraz cztery ulubione odcinki Batman The Animated Series producenta przedsięwzięcia, Bruce’a Timma. A tak, jest także sneak peek animowanego filmu o Wonder Woman. Wielka szkoda, że do brytyjskiego wydania nie załapała się cyfrowa wersja komiksu Batman: Year One samego Franka Millera dodawana do zakupu w jednej z amerykańskich sieci sklepów.

A teraz najważniejsze, czy tak naprawdę opłaca się kupić Batman: Gotham Knight? Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony film nie spodobał mi się aż tak bardzo jak na to liczyłem, ale z drugiej w ogóle nie żałuje zakupu. Jest to mocny średniak, któremu nie zabrakło dużo by być dobrą produkcją. Rycerz na pewno zostanie doceniony przez fanów Batmana. Inni mogą poczuć się zawiedzeni.

Od niedawna można w Polsce kupić zarówno film (niestety tylko na DVD) jak i książkę w sieci Empik.

godzillachan

Reklamy

4 komentarze

  1. o w dupe, nie wiedzialem ze takie cos istnieje- bede szukal, sounds very nice. Dzieki za informacje


  2. Mi się podoba graficznie, ale jak to naprawdę wygląda to chyba będę musiał się na własnej skórze przekonać, choć nie bardzo mnie do tego zachęciłeś.


  3. No więc trza będzie poszperać za tym DVD. Po Twoim opisie nabrałem chęci do obejrzenia! Dzięki i pozdro :]


  4. Tylko się cieszyć :)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: