h1

Co tak cicho na tym wzgórzu…?

5 Październik, 2008

Jest na świecie jedno miejsce, gdzie nikt nie trafia bez powodu. Każdy przybywający tam człowiek ma swoją tajemnicę, i to najczęściej taką, którą z chęcią wyrzuciłby ze swojego życia… Każdy popełnia błędy, jednak niektórych przewinień się nie wybacza… Zrozumiesz to dosadnie, gdy tam trafisz. Gdy Twoje największe lęki obrócą się przeciwko Tobie. Ludzka krew spłynie po Twoim ciele, a Ty sam zaczniesz popadać w obłęd… Nie będzie dla Ciebie ratunku. Nikt nie usłyszy Twojego wołania, nikt nie nadejdzie z pomocą. Będziesz zdany sam na siebie w walce z demonami, które zalegają w Twojej głowie. Wtedy zrozumiesz, że z tego miasta nie ma ucieczki. Kto raz tam trafi, już się nie wydostanie… Witaj w Silent Hill – przedsionku piekieł.

30 września na amerykańskim rynku ukazała się najnowsza część jednej z najpopularniejszych serii gier z gatunku horroru. Silent Hill: Homecoming wpadł już w ręce graczy zza oceanu, dlatego uznałem, że warto przypomnieć sobie starsze części cyklu przed premierą SH:H na naszym kontynencie. Przejrzałem swoje gry w poszukiwaniu tej jednej płytki, którą zdecydowałem się odpalić dopiero, gdy na dworze się ściemni, a domownicy pójdą spać. Silent Hill 2. Założyłem słuchawki na uszy, włączyłem TV (i szybko przerzuciłem na AV, gdy tylko usłyszałem pewnego inteligentnego inaczej prezentera VIVY) i konsolę, żądny wrażeń. Nawet mimo tego, że w SH2 grałem już dawno temu znów poczułem to, czego nie dane było mi doświadczyć od dłuższego czasu – ciarki na plecach, zimny pot na czole i blada twarz to tylko niektóre z objawów STRACHU, jaki zawitał w progach mojego pokoju…

Jeśli nie wiesz, czym jest Silent Hill 2, to szybko tłumaczę: to historia człowieka, który nazywa się James Sunderland. Pewnego dnia otrzymuje on list podpisany przez jego żonę, Mary. Z treści listu dowiaduje się, że czeka ona na niego w Silent Hill. Nic dziwnego, powiadasz? A jeśli dodam, że Mary od trzech lat nie żyje z powodu choroby…? Jednak James postanawia wyruszyć do Silent Hill w poszukiwaniu małżonki, niosąc w sercu niepokój i nadzieję jednocześnie. W końcu zmarła osoba nie może napisać listu, więc może jednak Mary żyje? Krótko po dotarciu na miejsce James spotyka niejaką Angelę, która również szuka w Silent Hill bliskiej osoby. James nie zważając na jej ostrzeżenia („coś jest nie tak z tym miastem…”) rusza na poszukiwania żony, spotykając Marię – łudząco do niej podobną kobietę. Razem postanawiają udać się do apartamentów Woodside, gdzie być może czeka Mary…

Fabuła Silent Hill 2 to małe mistrzostwo świata. Nie jest ani płytka, ani przewidywalna, oraz co najważniejsze – nie jest schematyczna. To zupełnie świeża i oryginalna historia o miłości i poświęceniach, jakie jest w stanie znieść człowiek dla drugiej osoby. Japońska ekipa z Team Silent postanowiła chyba pokazać scenarzystom „M jak miłość” i pochodnych, że opowieść o miłości wcale nie musi być tępa niczym gwiazda porno na haju. Zaczęto od postaci – portrety psychologiczne tychże zasługują na Oskara. Gwarantuję, że scena z Marią krzyczącą na Jamesa wzbudzi w Was autentyczny niepokój. Zresztą, w tej grze nikt nie jest normalny, a już na pewno nie główny bohater. Tutaj mała rada: naprawdę dokładnie przyglądajcie się rozwojowi bohaterów w grze. Niejednokrotnie Was zaskoczą. Historia w SH2 ocieka w zwroty akcji, subtelne aluzje i zdecydowanie więcej wyniesie z niej gracz, który poświęci czas na refleksje nad tym, co właśnie zobaczył. Ode mnie Oskar w kategorii „najlepszy scenariusz w konsolowym horrorze”. I mam niemal pewność, że po przejściu gry i obejrzeniu jednego z zakończeń przyznacie mi rację.

Właśnie, jednego – Silent Hill 2 oferuje graczowi aż pięć zakończeń, co automatycznie przedłuża czas obcowania z tym tytułem. Owszem, można skończyć grę raz i rzucić na półkę, ale przyznajcie sami – czy nie lepiej poznać historię dogłębnie, spojrzeć na nią z kilku perspektyw? No właśnie, ja też tak uważam. Jeśli mowa o perspektywach, to twórcy SH2 wraz z wersją „Director’s Cut” (standardowo na PC i Xboxa, na PS2 wydana jakiś czas po premierze podstawowej wersji SH2) dostarczają nam zupełnie nowy scenariusz, w którym kierujemy Marią. Przyznam się bez bicia, że chociaż posiadam wersję DC to jednak tego scenariusza nie przeszedłem, co mam zamiar nadrobić w najbliższej przyszłości.

A jak w to się gra? Fenomenalnie – sterowanie postacią jest intuicyjne, proste i nie nastręcza kłopotów, aczkolwiek niektórzy uważają je za lekko „sztywne”. Rozgrywka opiera się głównie na trzech elementach – eksploracji, rozwiązywaniu zagadek i walkach z potworami zamieszkującymi Silent Hill. Przeczesywanie pomieszczeń stanowi klucz do rozwiązywania zagadek – ot, w pomieszczeniu X znajdziemy przedmiot, który można użyć w pokoju Y, by dostać się do lokacji Z. Przeczesując każdą miejscówkę w grze ciężko jest zabłądzić, zwłaszcza, że mapa jest wyraźna i czytelna. Plus dla Konami. Nie myślcie jednak, że sama eksploracja pozwoli Wam skończyć grę bez stresów – tak łatwo nie ma. Duża część zagadek będzie od Was wymagała logicznego myślenia i dobrej znajomości angielskiego (pecetowcy mogą ten drugi problem ominąć, ściągając stosowne spolszczenie do gry), gdyż wskazówki potrzebne do rozwiązania puzzli mogą być zapisane na kilka sposobów, zależnie od wybranego poziomu ich trudności. Może to być np. wiersz, mniej lub bardziej zaawansowany dialekt czy też po prostu rozwiązanie podane na tacy. Poziom trudności można również wybrać w przypadku walk, które to są chyba najsłabszym elementem całej serii. Brak w nich taktycznego zacięcia, więcej za to masherki po przyciskach na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Starcia z bossami potrafią dostarczyć adrenaliny (zwłaszcza walka ze złowrogim nemesis bohatera – Piramidogłowym, katem katów), ale brakuje im zróżnicowania. Na epickość rodem z Shadow of the Collossus nie liczcie.

Ok, mamy więc ciekawe zagadki, mamy nie mniej ciekawą eksplorację terenu, mamy w końcu słabujące walki. Ale co tak naprawdę obok fabuły stanowi siłę Silent Hill, i to nie tylko tej części? Warstwa audiowizualna, z naciskiem na „audio”! Oprawa graficzna SH2 w dzisiejszych czasach raczej nikogo na ziemię nie powali, ale nadal prezentuje się przyzwoicie – wyraźne postacie, ładne teksturki i ilośc detali cieszy oko. Miejscówki które przyjdzie nam odwiedzić są zróżnicowane – mamy ulice miasta, mamy apartamenty, więzienie, hotel czy też – mój faworyt – szpital psychiatryczny. Wizyta w tym ostatnim to ciężki cios w głowę – zakrwawione izolatki, niepokojące notatki pacjentów czy opisy ciężkich przypadków schizofrenii pozostawione przez lekarzy ostro zapiszą się w Twojej głowie. Wszystko uzupełni oprawa dźwiękowa, nad którą mógłbym się rozwodzić przez naprawdę długi czas. Akira Yamaoka, główny specjalista od muzyki w serii popisał się na medla – skomponowane przez niego utwory zapadają w pamięć, są niezwykle klimatyczne i co najważniejsze – w połączeniu z obrazami na ekranie naprawdę straszą. Dark ambient wypływający z głośników podczas gry jest niepokojący, dziwny i nieswój, obdzierając gracza z resztek pewności siebie. Rozpisanie dźwięku na poszczególne kanały wypadło mistrzowsko – nie zapomnę akcji, gdy wchodząc do jednego z pokoi nagle usłyszałem tuż za mną ciche „seen my dead wife…”. Nie byłem w stanie poruszyć głową przez dobre kilka minut. Gra w nocy na słuchawkach tudzież głośnikach 5.1 to świadome samobójstwo – nie mówcie, że nie ostrzegałem.

Cokolwiek by nie powiedzieć o Silent Hill 2, gra jest ukoronowaniem konsolowych horrorów. Nie ma drugiego takiego tytułu. Gry, z której wylewa się czysty sadyzm, strach i jednocześnie piękna fabuła. Nie pojawił się do tej pory horror z lepszym udźwiękowieniem, tak zapadającym w pamięć. Mimo kilku nieznacznych wad naprawdę polecam Wam wycieczkę do spowitego mgłą miasteczka. Pamiętajcie jednak, że za ubytki na psychice spowodowane grą nie odpowiadam ;) Więc jak – zanurzysz głowę w ten kubeł okropności i pozwolisz strachowi wejść do Twojego umysłu? Wiedz jednak, że gdy raz to zrobisz, nie będzie już odwrotu…

Plusy:

– niesamowita fabuła, oprawa AV, muzyka, klimat zaszczucia

Minusy:

– mało ciekawe walki, czasami niewygodne sterowanie

Ocena: 9+/10

Bzdursky

Reklamy

8 komentarzy

  1. Have you seen a little girl?


  2. No i przypomniałeś mi o kolejnej gierce, w którą muszę bezapelacyjnie zagrać :tak: Dodatkowo dla tych wszystkich, którzy być może nie pałają do konsol zbyt wielką miłością – jest też wersja pc’towa. Wiem, że to świętokradztwo w przypadku tak stricte konsolowego tytułu, ale fakt faktem, że alternatywa pozwalająca na skosztowanie 2 kawałka z tortu podpisanego Silent Hill jest dostępna niemal wszystkim :] Tekst świetny i oddziaływuje skutecznie, także na wyobraźnię czytelnika znającego SH głównie z kina ;] Polecam :)


  3. Dlatego marsz do sklepu po SH2, Piter! ;)


  4. Ciągle boje się tej gry. Ukończyłem ją całą wraz z bezustannym wsparciem dwójki kumpli w pokoju i i tak nam to na zdrowie nie wyszło xD

    W recenzji bardzo sprawnie to wszystko ująłeś – król jest jeden. Zapewne za 20 lat gdy grafika w grach będzie na niewyobrażalnym poziomie, SH2 dlaej będzie straszył z tą samą mocą.


  5. PeeSkę 2 nabyłem stosunkowo niedawno, Silent drugi jest na mojej liście. Odkąd jako szczyl przeczytałem Playowską recenzję, odtąd nieustannie powtarzałem sobie że pogram na PieCyku. Aż tu nagle w moje progi zawitała platforma docelowa dla tej gry… Strach się bać…


  6. Słuchawki, Boromi – zaopatrz się w dobry headset do PC i podłącz go do TV. Zapewniam, że wrażenia są nieporównywalnie większe od tych oferowanych przez zwykłe głośniki w TV, niezależnie od tego, jak dobre by nie były.


  7. Moje zdanie na temat tej gry znasz. Dla mnie miazga. SH2 + pico w łazience niszczy musk. Upchnięcie psychologii do tego horroru było świetnym posunięciem, wynagradza mi to minus dotyczący walk. W zasadzie właśnie dzięki psychologii jak dla mnie SH < SH2


  8. Ja podobnie jak cascad, grałem z 2 kumplami bo sam bym się nie odważył. Teraz będąc samemu w domu i patrząc na mgłę za oknem, po przeczytaniu recenzji i przypomnieniu sobie wszystkich (nie)przyjemnych chwil związanych z tą grą wraca do mnie strach.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: