h1

Kilka godzin z LittleBigPlanet, część 2

11 Październik, 2008

Cały ja, wystarczy, że wyznaczę sobie jakiś termin i od razu można założyć, że zrobię coś grubo po nim. I tyle tytułem wstępu, zapraszam do poczytania o budowaniu.

Zatem tak, mamy już skończone kilka plansz w trybie Story, poskakaliśmy po poziomach obcych ludzi, więc chciałoby się wziąć młotek z piłą w swoje ręce i poskładać własny levelik. I tu zaczynają się schody :D

Ok, wybieramy jeden z kraterów na Księżycu, najlepiej najmniejszy coby na malutkim terenie zbudować coś, dokładnie tak, maleńkiego. Pierwszy szok, to wielkość „małego” krateru. Jest ogromny teren do wykorzystania. Drugi (po wybraniu jednego z dostępnych tematów planszy) to wypasione budowle położone już na starcie. W tym momencie każdy nabiera jeszcze większej ochoty do zrobienia najlepszego poziomu we wszechświecie. Ale zanim do tego przejdzie musi obejrzeć masę tutoriali. Bardzo fajnych tutoriali, warto dodać.

Zaczynamy od operowania podstawowymi kształtami i materiałami. Po zaliczeniu wprowadzeń możemy tworzyć od kwadratów i kół do rombów i innych owali z drewna, gąbki, kamienia, metalu, „antymaterii”, szkła i kilku innych tworzyw. Wszystko jest dziecinnie proste – lewym analogiem wybieramy gdzie chcemy to coś mieć, prawym regulujemy wielkość (góra, dół) oraz obracamy (lewo, prawo). Do tego dochodzą jeszcze eRki i eLki przemieszczające przedmiot na trzech planach oraz ustawiające jego grubość. Kreślić możemy sam kształt, np. kwadrat, po naciśnięciu X lub trzymając przycisk można to to rozmazać i rozciągnąć jak rysując ołówkiem w Paint’cie. Intuicyjne i fajne. Po wyrysowaniu tego co nas interesuje (przyjmijmy, że to dom) rzecz zawieszona jest w przestrzeni, jeśli ją tak rysowaliśmy, dopóki nie wyłączymy menu Popit (po naciśnieciu kwadratu). Kiedy mamy już ten dom i chcemy zmienić coś w jego kształcie wystarczy wybrać odpowiednią opcję i można edytować rogi, przecinać go, wydłużać. Dodając okna nie musimy najpierw robić w ścianie dziury, wystarczy je narysować, a później nałożyć w odpowiednim miejscu na dom i przytrzymać iks, wtedy zostanie ono przylutowane do budowli i już nie spadnie. By je zdjąć zaznaczamy okno kursorem, naciskamy X, a później trójkąt, który je odczepi. W taki sam sposób można zamontować dach.

Jeśli mamy nasz dom w głębi ekranu możemy na pierwszym planie zbudować płotek – wystarczy nakreślić jedną sztachetę i użyć narzędzia, które zapisze ją jako jeden z naszych autorskich kształtów w menu. Wtedy każdą następną mamy pod ręką, nie trzeba jej tworzyć od nowa. Gotowe sztachety można połączyć mniejszymi kawałkami drewna, a całość postawić w planie bliższym, by dało się przejść między nim, a domem.

Ok, dom prawie cały, to może by tak teraz działający komin. Bierzemy kamień lub inny pasujący materiał, nakreślamy prostokąt i przyczepiamy do dachu. A co zrobić by w nim napalić? Nic prostszego – wystarczy przyczepić do niego włącznik, który będzie materializował przy nim „dym”, czyli w tym przypadku małe kuleczki z latającej gąbki. Przy tym można ustawić ile ich ma się pojawiać, w jakich odstępach czasu, kiedy mają znikać oraz ile może ich być na ekranie na raz. To jest bardziej efektowna opcja. Wyglądająca trochę mniej fajnie, ale szybsza w obsłudze polega na zrobieniu nad kominem jakiegoś kształtu z czegokolwiek, np. drewna, a później przerobieniu tego na gaz, co prawda trujący, ale sackboy nie musi go tak wysoko dotykać. Wszystko ograniczy się do kilku naciśnięć guzika na padzie.

Dom z oknami i drzwiami jest, dach jest, dymiący komin też, to samo płot.  W takim razie wypadałoby teraz dodać mieszkańców. Zaczniemy od psa. By wykonać stworzonko musimy najpierw je stworzyć (wiem, odkrywcze) – czyli znów bierzemy któryś z materiałów i rysujemy odpowiednio głowę, tułów oraz nogi (bądź wybieramy gotowy model). Części ciała łączymy mechanicznymi tłokami  i dodajemy mózg. Mózg zwierzęcia jest częścią nadającą mu życia. Po pierwsze mamy dwa typy, normalny oraz osłonięty – ten pierwszy da się zepsuć, drugiego nie. Wybieramy więc niezniszczalny. Następnie mamy do wyboru zachowanie psiaka: agresywne (będzie nas gonił), strachliwe (pies zacznie uciekać) bądź kompletnie nas ignorujące. Jeśli chcemy psa strażnika ustawiamy to pierwsze i, jeśli zrobiliśmy mechaniczny pysk z kłąpiącą szczęką, możemy w nią wcisnąć kolce, odpowiednio je zmniejszając. Do tego naklejamy psu oczy oraz głośnik, by wydawał z siebie odgłos szczekania (głośnik można ustawić na niewidoczny jeśli chcemy). Właściciela oraz przeciwników robi się praktycznie tak samo. Choć w naszym przypadku ten pierwszy niech stoi w bezruchu, niepotrzebny mu zatem mózg. Do tego zamiast głośnika przyklejamy mu usta, wybieramy jaki dźwięk ma wydawać podczas mówienia i wpisujemy w dymek kwestię jaką ma do nas mówić, np. swojskie „Dzień dobry!”. Miły właściciel.

Przy okazji można zająć się jeszcze pierdołami, czyli zrobić jakieś kwiatki (i właścicielke „podlewającą” je), zawiesić pod sufitem na sznurkach chmury i słońce, ustawić słoneczną pogodę.

Ale możemy też zmienić ten sielski pejzaż na dom z piekła rodem. Robimy więc noc, mgłę, na księżyc przyklejamy czerwone naklejki i robimy mu usta pełne okropnych zębów, zaznaczamy dach domu i podpalamy go, płot podpinamy do prądu, robimy by oprócz kłów pies wydzielał z pyska trujący gaz i jego pole aktywacji ustawiamy na największe, by leciał do nas z dużej odległości.  Przy okazji nic nie stoi na przeszkodzie by poprzyklejać gdzieś głośniki wydające z siebie straszliwe krzyki. Strach się bać.

Na tak przygotowanym poziome musimy jeszcze poukładać banieczki-znajdźki oraz metę. Wypadałoby także ułożyć fajnie punkt startu i checkpointy oraz bańki z nagrodami dla graczy (można w nie wsadzić wszystko, od naklejek, przez ubrania, po dom, który zbudowaliśmy) i prezenty po ukończeniu planszy. A jeśli chcemy by mieli trochę więcej adrenalinki wystarczy ustawić na początku linię startu wyścigu i nastawić limit czasu.

Taką planszę, z chwytliwą nazwą i fajnym krótkim opisem, wystawiamy na serwery i czekamy na oceny graczy. W międzyczasie przechodząc levele innych i kopiując je do swojego inwentarza by móc je edytować samemu.

Proste, prawda? No właśnie. Ale LBP pozwala na wiele, wieeeeeeeeeeeele więcej. I niestety przez to edytor poziomów po prostu mnie przerasta, mimo jakiegoś tam pomysłu na level kompletnie nie mogę do niego podejść z ogromu możliwości. Ale jeśli tylko ktoś ma wystarczająco dużo zacięcia i wyobraźni może zrobić niezłe cuda.

Część trzecia, podsumowująca moje wrażenia z bety LittleBigPlanet wkrótce (tak łatwiej nie nawalić z terminem :D).

godzillachan

Reklamy

5 komentarzy

  1. przeczytalem obie czesci i musze powiedziec ze az slinka cieknie na mysl o tej grze
    w podsumowaniu szepnij jednak cos o tym intuicyjnym sterowaniu i moze cos o samej grze jako trybie glownym tym w ktory gramy bez internetu sami i czy cos dostajemy za kolejne levele i jak jest z rozmaitoscia ich i w ogole ! :D


  2. Ja to widzę LBP jako ładniejsze Second Life na miarę 21 wieku :]


  3. Pit, LBP to jednak wciąż głównie platformówka i daleko mu do SL ;)


  4. No w połączeniu z Home’em to już SL jak nic ;P W LBP i SL sam sobie wszystko tworzysz, kupujesz wyspę i budujesz co chcesz – w LBP masz to nazwane księżycem :) To samo z postaciami – możesz ze swoim avatarem zrobić to samo co z tym w lbp, a nawet więcej, bo nie jesteś ograniczony praktycznie niczym (czyt. szmaciankowatością postaci). Tak więc, ja tu widzę wielką inspirację Sony co Home już wypełni do końca :tak:


  5. *wielką inspirację Sony Linden Labami



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: