h1

Łowcy Demonów

31 Październik, 2008

Świat jest pełen różnorakiego tałatajstwa od zawsze i wszędzie. Niegodziwe czasy pełne krwi, zezwierzęcenia, brudu i zepsucia swoimi fioletowymi mackami wyszarpują resztki dobroci i godności ludzi starających się przetrwać…

Cnoty, honor, oddanie, to cechy które Wielki Malarz wyciera twardą gumką, zostawiając zaledwie brudne smugi na karcie świata w którym przystało żyć bohaterom. Nie są istotne bowiem realia, nie jest znaczące czy żyją oni w Skandynawii, Japonii, Starym Świecie, wizjach Norihiro Yagi’ego, Sapkowskiego, czy Hideyuki Kikuchi’iego. Ich cel jest zawsze zbliżony, a świat jednakowoż zepsuty…

Taaaak, nazwiska fanom mówią mniej, lub więcej, jednak to nie ma znaczenia. Każdy z tych światów targany jest swoimi własnymi płomieniami.

Ludzkość staje na pograniczu wyizolowania w małych osadach, czy kamiennych fortecach, trakty są niebezpiecznie w lasach grasują zwierzoludzie, a nocą wilcze stada porywają niemowlęta by je rozszarpać w świetle księżyca. Duże miasta? Wielkie szczury wyłażące z kanałów, demony ukrywające się pośród najświętszych i najwyżej postawionych. Nie jest łatwo przetrwać w świecie Dark Fantasy.

Społeczeństwo tych światów to w większym stopniu banda upośledzonych chłopów w brudnych portkach, a ich wiedza ogranicza się do prostych mitów, wierzeń ludowych, czy przyrządzania leczniczych papek z grzybów, kory, liści i kupy. Ci co mają szczęście, bądź też nie opuszczają swoją wieś, służą w armii, pracują w mieście, stają się uczonymi. Reszta pozostaje w swoim zamkniętym, niebezpiecznym świecie czekając aż niebo zwali się na głowę, a piekła otworzą.

Stając więc naprzeciw piekielnych wrót, które rozrywają świat na krwawiące kawałki zamieszkałe przez zastraszonych i prostych wiesniaków, rodzi się pośród tego całego błota „bohaterów”. Nie mam tu jednak na myśli bohaterów w lśniących zbrojach, o blond włosach. Bohaterów którzy poświęcają się w imie szczytnych celów, a przy wypowiadaniu ich imion na twarzach ludzi zjawia się uśmiech. Powstają istoty w pewien sposób inne, odrzucone na margines, porzucone, porwane, zhańbione… Zrodzone w brudzie i boju… Nieczyste.

Kiedy płoną trawy Sawany, skuteczny ratunkiem jest rozpalenie płomienia dookoła siebie w taki sposób by wypalić to co może jeszcze zostać pochwycone przez ogień. Paradoksem okazuje się sytuacja w której ogień ratuje przed ogniem.

Wyobraźmy sobie zamkniętą palisadą osadę w której co noc jakaś nieznana i zła siła zabiera jedno życie, wyobraźmy sobie też paredziesiąt ludzi, którzy nie potrafią walczyć i żyją z myślą „czy dziś nawiedzi moje domostwo?”. Strach, który odbiera skłonność racjonalnego myślenia, a każda cecha wyróżniająca Cie pośród innych skazuje na ukamieniowanie, wygnanie, spalenie, czy inne dziwaczne rytuały, które przyjdą zastraszonym wieśniakom do głowy. Zamknięte społeczeństwo, pogłebiająca się psychoza i wiara w ratunek z zewnątrz…

W momencie, kiedy już wszyscy mają tak ufajdane spodnie, że nie mogą się poruszać, Rada, czy Starszyzna zwołuje zebranie w których zgłoszone zostaje wezwanie „ich”…

Zapada wtedy zwykle cisza, zwątpienie, sprzeciwy, a kiedy już szum opadnie cała wieś zbiera srebrniki w worek by móc któregoś z „nich” spłacić. Trzesący się lecz pełni nadzieji i pełni obrzydzenia patrzą, jak „bohater” wkracza powolnym krokiem do wioski. Czasem lecą w „nich” kamienie, wyzwiska, czasem gdy są wezwani listem witają ich tylko szepty zgromadzenia i spojrzenia pełne wrogości. Srebrne oczy, spiczaste uszy, pomarańczowe irokezy, kolczyki, czy wężowe spojówki zestawiają „ich” razem z największym złem tego świata… Paradoksem z sawanny okazują się Łowcy Demonów zrodzeni w bólu, zrodzeni by walczyć i zginąć.

Claymore, Vampire Hunter D, Wiedźmini, Zabójcy Trolli – brudni bohaterowie brudnych światów. Łączy ich jedno – szukanie tak silnego przyciwnika by móc zginąć w imię zasad albo odkupienia swych win. Jest więc normalne, że nikt o zdrowych zmysłach kimś takim się nie stanie, któż bowiem chciałby by jego imieniem straszono dzieci. Jak to się więc odbywa, że tak niebezpieczne i zarazem szalone stworzenia pojawiają się pośród szarych ludzi?

Różnie, chęć zatarcia swojej nie-ludzkiej połowy, odrzucenia czy nie poszanowania wobec tradycji rasy, jakaś inicjacja pełna magii, eliksirów, czy organów demonicznych istot. Są też istoty, które nie potrzebowały niczego więcej, jednak zatraciły swoją godność i rzucając się w wir straconej bitwy, pragną znaleźć odkupienie. Stać się kimś o kim mówi się ze strachem, poszanowaniem, kimś potężnym. Inni znów wyłącznie wykonują polecenia, milczącym krokiem wędrując od skupiska ludzi do skupiska ludzi. Walcząc, regenerując, odchodząc w milczeniu… Stając pomiędzy swoim społeczeństwem, a społeczeństwem tej drugiej strony. Nigdy też nie odnajdując swojego miesjca.

„…moje imię nie jest Ci porzebne i tak niedługo o mnie zapomniesz…”

Co może czuć taka istota, o ile w ogóle coś czuje? Z pewnością pustkę, brak bliskich, brak jakichkolwiek więzi, a jedynie rządza, czy kolejne polecenia. Dualizm, a zarazem całkowite oddanie pchającemu naprzód kodeksowi. W ciele poszarganym mieczami, buzdyganami, szponami, popalonymi ogniem w ubraniach z których krew niedopiera się nigdy, ich jedynym oparciu – wierze we własne umiejętności  i wiedzy, jak przetrwać spotkanie z przeciwnikiem. Tańcerze, którzy nie potrafią robić niczego innego, aniżeli usuwać plugawe twory nocy.

Jaki jest sens takiego istnienia? Zapewne żaden, co potwierdzają wspomniani bohaterowie. W toku życia jakie podejmują sami starają się zabić w sobie ostatnie ludzkie cechy, pokonać ludzkie słabośći, czy przezwycieżyć wahanie by moć przetrwać i nie poddawać się, póki nie osiągną celu.

Co może czuć jedna z członkiń instytucji nazywanej przez ludzi „Claymore”? Odrzucona przez społeczeństwo z przeświadczeniem, że wcześniej czy później jej demoniczna natura przezwycięży ludzki umysł i zawładnie ciałym, a rozwiązaniem będzie śmierć.

Co czuje zabójca trolli, dla którego jedynym słusznym finałem cierpień jest znaleźć ostrze na tyle sprawne co przebiłoby serce? Odkupując zarazem splamiony honor, bowiem tylko w walce z równym przeciwnikiem można tego dokonać…

Co czuł Geralt i gdzie widział finał swojej historii?

Dlaczego pomagają ludziom mimo, że są przez nich znienawidzeni?

Bo ludzie to rasa krucha i słaba, niczym owce pośród pastwiska pełnego wilków. Analogicznie niczym dentyści sredniowiecza. Strach i ból, jednak nadzieja, że jutro będzie lepiej. A potem znów trzeba do nich zadzwonić… Bowiem wcześniej, czy później każdy ząb choruje.

Łowcy demonów są więc profesją, która towarzyszy Dark Fantasy nieodzownie. Świat się ich boi i zarazem potrzebuje ich pomocy. Nasuwa się pytanie: o co naprawdę chodziło w tym wpisie?

O to, że istnieją filmy, czy tytuły, które potrafią fantastycznie budować psychikę nie tylko głównego bohatera, ale też całościowy obraz świata. Tego co czują ludzie i tego co czują ich wyzwoliciele. Obraz pewnej chorej symbiozy, którą można obejrzeć w „Claymore”, przeczytać w „Wiedźminie”, czy odegrać w „Warhammerze”. Jednak nie jest łatwo zrozumieć kogoś w kogo przeznaczenie wpisane jest „znaleźć silniejszego od siebie i zginąć”.  Bo jeśli nie ma już dla Ciebie żadnej nadzieji, a nie chcesz umierać teraz.. zostaje jedna scieżka. Bardziej bolesna od innych, scieżka odrzuconych i poległych. Scieżka odkupienia i zapomnienia, bowiem ludzkość nigdy jej nie zaakceptuje, a śmierć przyniesie wolność.

Wytykani palcem przez społeczeństwo ze względu na swoją fizyczność i umiejętności, są jednocześnie przez nie błagani i kuszeni ostatnimi miedziakami wspólnie wydrapanymi z cerowanych skarpet. Jaki więc mają wybór, jeśli nie stanąć naprzeciw bestii i walczyć? Bowiem póki bestie istnieją, można walczyć, póki istnieje walka, istnieją i oni, a ich epickie zakończenie może nadejść tylko w boju… i tak naprawde zwykle nie jest epickie, kończą gdzieś z twarzą wgniecioną w ziemię, trzymając swoje własne wnętrzności… Tak kończą, jednak resztki ich obeności spowija kojący spokój… w bólu, błocie i pośród ciał.

Jeśli kogoś interesują losy wspomnianych bohaterów to zapraszam do zaznajomienia się z :

Sagą krasnoludzkiego zabójcy Gotreka Gurnissona ze świata Warhammera

Sagą wiedźmina Geralta z Rivii A. Sapkowskiego

oraz Anime „Claymore” ….

Zbliżona tematyka to „Vampire Hunter D”, „Vampire Princess Miyu”, „Beowulf” i pewnie dużo, dużo więcej…

uth

Advertisements

2 komentarze

  1. „Zbliżona tematyka to “Vampire Hunter D”, “Vampire Princess Miyu”, “Beowulf” i pewnie dużo, dużo więcej…”

    DMC mi na myśl przychodzi, bo Dante żyje tylko po to, żeby zabijać i karcić demony. Sam w końcówce DMC3 mówi: „This is what i live for!”, rzucając się na zgraję chodzącego ścierwa.


  2. Hmmm, ale to troche malo dramatyczna postac w moim mniemaniu. Choc moze mysle dlatego, ze gralem tylko chwile w trojke i zdawal sie byc dosc nadetym bufonem :)
    Postaram sie co nieco o nim dowiedziec. Dzieki za komentarz :)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: