h1

Dead Rising of The Living Dead

4 Listopad, 2008

okladka2

Świat gier jest czymś proporcjonalnie rozwijającym się względem naszej „dzisiejszej” rzeczywistości, można powiedzieć że jest jednym ze Slidersowych równoleżnych wymiarów w którym rzeczy mają się w sposób inny niż tu zastany. Świat w którym klimat jest zmienny tak bardzo, jak zmienne są gusta i oczekiwania przeskakujących pomiędzy wymiarami poszukiwaczy „gier właściwych”. Co ten cały pseudointelektualny bełkot znaczy? Tiaaa…. Ale nie można też pominąć tematów pastiszowych. Czy gra z pogranicza żartu, kina klasy F może mieć klimat?

Od zarania dziejów literatury poruszającej temat gier prostych po złożone wspominano o tajemniczej esencji „growatości”. Mistycznie brzmiącym i rozlegle rozumianym„klimacie”- nie chodziło bowiem, o ilość stopni rowerCelsjusza i procent zawilgocenia powietrza tak by banany były żółte, jak w reklamie Chiquita. Chodziło bowiem o pewną istotę, która wkradała się w umysł osoby podróżującej, opanowując slidersa niczym 8 pasażer Nostromo pierś nosiciela. Na dziś dzień klimat jest bytem niezwykle niefrasobliwym i niezbadanym, ponieważ atakuje niewielu i w sposób zmienny, jednego ogarnia, innego nie- co ciekawe w tym samym wymiarze. Jaka jest zatem odpowiedź? Dla kogo gra jest czymś niezwykłym i przełomowym, a dla kogo kolejnym shooterem/platformerem/fighterem w którym jednak jest drętwo?

Jak wiele jest gustów, tak wiele istnieje pojęć tego terminu. Bzdurą jest więc opierać się na czyimś zdaniu o ile gustu tej osoby nie znamy i mamy zbieżny. Składać się na niego mogą bowiem piękne tekstury ścian i muzyka, podobnie modele postaci, dialogi i fabuła. Co tworzy zatem klimat? Trudno powiedzieć, ponieważ całość gry się na to przekłada.

Wyobraźmy sobie korytarz zapuszczonej katedry w „Gears of War.” Jest brudno, mokro, a w powietrzu unosi się woń rozkładającego się gdzieś za ścianami mięsa i stęchlizny. Zza kolorowego witrażu w końcu korytarza upscale2-dead-risingprzebijają się snopy światła poprzez szereg dziur po kulach. Jest szaro i niebezpiecznie. Potężna postać w zbroi marines ciężko oddycha wypuszczając buchy pary spomiędzy popękanych ust. Rozgląda się powoli kiedy z kłębu dymu wybiega Wielki Ptak z Ulicy Sezamkowej trzymając w ręku wielkiego pora…

Tiaaa…. Ale nie można też pominąć tematów pastiszowych. Czy gra z pogranicza żartu, kina klasy F może mieć klimat?Jedną z nich jest „Dead Rising” z X boxa 360 (teraz zmierza, albo już zawitała na PC), to gra która zaczyna się w iście Romero’wskim stylu… a niech będzie, że nawet w iście Hitchcook’wskim: Delikatne pogrywanie muzyki w tle, spokojny lot helikopterem nad terenami po których pure american rednecks ganiają z whisky za królikami. Cel: reportaż z centrum zamieszek, który mamy zrobić…. Mała mieścinka, hipermarket i ośrodki dla masy geriatrycznej. Sielanka… Z pozoru tętniące spokojem miasto okazuje się jednak kostką LaMerchanda z której na ulice wypełza zaraza.

Znikąd pojawiają się agresywni żołnierze dookoła, kwarantanna nałożona na sektor i zombie, ale nie ciezarowkadziesiątki… Setki! Plaga trupów pełzająca przez miasto w poszukiwaniu żywych… Obserwujecie to w zaniepokojeniu przez obiektyw aparatu, starając się uchwycić najmocniejsze chwile – o tak! To będzie reportaż zasługujący na pulitzera: Ostatni prawdziwi bohaterowie miasta, jak w obłędzie strzelają na ślepo, machają szaleńczo kijami… Stacje benzynowe wybuchają, na ulicach żywi są pożerani, a wszystko to obserwujecie spokojnie z helikoptera w którym jest bezpiecznie i ciepło, byłoby cudownie gdyby nie ta przerażająca muzyka z tła… Z pozoru miasteczko idealne na odpoczynek…

No i co robi nasz mr. Hero? Oczywiście ładuje się w oko cyklony by wiedzieć, widzieć i pokazać jak najwięcej… Ma 72 godziny na ponowne spotkanie z helikopterem, 72 godziny na przetrwanie w centrum handlowym pełnym „prawie martwych” kukieł… Problem w tym, że one mają ochotę na wszystko w czym bije jeszcze serce, a melon i mleko nie zaspakajają ich szatańskiego apetytu… Tajemnicza rozmowa z dziwnym Banderaso-przystojniachą na dachu „The mall”, który wybraliśmy na miejsce zrzutu z helikoptera, cut-scene z wojskowymi helikopterami…. i „3 doby żywych trupów” się rozpoczynają.

Tak bowiem otwiera się jedna z najbardziej klimatycznych, cholernie ciężkich i niezwykle wciągających w swój pół-żartem świat gier… Z początku trzęsienie ziemi przeradza się w przemieszczenie biegunów i jest coraz mocniej!

Gdzie pastisz? Ha! Plaga „żywożerców” i my w stroju Mega-man’a. Fabuła niczym z taniego horroru, ataki gigantyczną szminką, dramatyczne babcie, ostre laski, tough afroamerykanim ze spluwą, mnóstwo świrów z bronią dookoła i czas, który leci jak zęby po 120 roku życia…Wielkie, zamknięte handlowe centrum i chaos…

Sprezentowano nam całkiem odmienny rodzaj gry o trupach, ta gra nie straszy ani trochę, jednak nikt nie odważy się powiedzieć, że nie ma wspomnianego w dłużącym się wstępie „klimatu”.Potężne centrum laskahandlowe i korytarze pełne małych sklepów i zombie, które wypełniają je po brzegi. Tutaj nikt nie liczy trupów bo nie ma sensu. Tyle winylowych płyt które wbiliśmy im w czaszki, piłek do golfa w trzewiach, kul wpuszczonych w głowę, ciał zmielonych pod kosiarką do trawy, czy głów gigantycznych klocków Lego nałożonych na zombiaków zaliczyliśmy, że nie ma sensu o nich wspominać. Jeśli korytarz jest nie do przejścia ( a zwykle wygląda to jak wyprzedaż w Media Markt, tyle że klienci o nieco innych upodobaniach towarowych) to wrzucamy w niego kule do kręgli, czy kopiemy piłką do nogi- jeśli to nie pomoże, to można wskoczyć na rower i przebić się przez tłum ramion i zębów. Mało? Bierzemy parasol ze stojaku Bosmana i rozpychając się nim niczym piką przebiegamy przez sam środek… Po co? Dla fabuły kufa!

A fabułą kierują „sprawy” związane z jakimś motywem pokroju szalonego dziadka, ślicznej laski, „Ramireza” z karabinem barret m82, and more… Rozwiązywanie ich przybliża nas do planowanej ewakuacji i poznania tajemnicy „Santa Cabeza” (Świętej Głowy?), a czas leci nieubłaganie szybko i nie daje czasu na złapanie oddechu.

Dodatkowo gdzieś pośród tych sklepów zwiedzanych przez radosnych chłopców w podgniłych ciałach trupyukrywają się zwykli zastraszeni ludzie, których trzeba uratować! Nie ma to jak przeprowadzić na barku pijaczynę z butelką, czy jakąś zastraszoną laskę za rączkę, kiedy to powinniśmy żwawo wymachiwać piłą mechaniczną w tłumach nieumarłych. Spróbujcie dogadać się z Japończykami, kiedy mówicie po angielsku, czy też gościem który cierpi na nieustający głód i nie chce się ruszyć dopóki nie przyniesiecie mu czegoś do jedzenia w momencie, kiedy za szybami czają się psychole w żółtych płaszczach przeciwdeszczowych z nożami i stada rozpadających się pań i panów…

Gra pełna jest różnych smaczków i ciągle trzyma nastrój „uciekającego czasu i zwiększającej się masy trupów i świrów” w końcu co się stanie jeśli nie pojawicie się na dachu kiedy trzeba? „Zostać uwięzionym tu na „zawsze”” nie brzmi „sweet”… Muszę w tej chwili koniecznie też napomknąć o sześciu różnych zakończeniach – ciekawie?

Jednak idąc dalej prócz samego podnoszenia i walczenia czym popadnie to dostajemy też element pseudo-rpg, bohater się rozwija, a jego umiejętności rosną…. Później potrafi biegać po barkach trupów, wyrywać jelita, odrywać głowy and more! Heh, znajdzie się też element dla fanów pstrykania ala „Beyond Good and Evil”, „czy Bioshock”. Tak, mamy aparat- w końcu niezły z nas wolny strzelec i po tu jesteśmy, a że klisza mała to fotki trzeba dobierać starannie. Za wszystko praktycznie dostajemy punkty, które przekładają się na doświadczenie, to zdjęcie straszne, to o charakterze erotycznym, czy żartobliwym… A że rzutnajważniejszy bohaterski bohater to warto też ratować wieśniaków za co jest najwięcej punktów, robić zdjęcia i nie bawić się w mordowanie nieskończonej ilości nieumarłych. Swoją drogą to skąd taka populacja w takiej mieścince? ;)

Sam main-hero to niezła badass-parówka, biega jak klocek ciągle chroniąc obiektyw dyndającego apratu, jest właścicielem niezłego owłosionego brzucha, nie grzeszy też urodą, ale za to konkretnie „napier*ala” z wszystkiego co ma pod ręką. Pisałem już o gigantycznych szmiknach? No tak, ale to i tak pryszcz na twarzy 14latka… Są jeszcze piły tarczowe, talerze, deski, rury, gaśnice, tasery, regały, telewizory, lustra, kasy, wieszaki, pistolety na wodę, plastikowe miecze świetlne, bumerangi, puszki, krzesła, wielkie pluszowe miśki, kamienie, skrzynki na narzędzia, beczki z winem, patelnie, butelki z olejem, noże, tasaki, katany, miecze obusieczne, shotguny, uzi, ckm’y, hantle, rowery, motory i…. Ech, już mi się nie chce ;)

I nie chodzi o zwykłe wybijanie obcych, które i tak w tej grze jest dość niezwykłe przy okazji ostro nawiązując do klasyków zombie-horrorów. Chodzi o wyrwanie się z tego miejsca, uratowanie biednych, legozagubionych dusz i poznanie tajemnicy za która dostaniemy niewątpliwie nagrodę Reportera Reporterów. A jeśli przy okazji się zakochać? Zrobić zakupy na gigantycznej wyprzedaży 100%, zobaczyć jak ciało reaguje na różne przedmioty – to czemu nie?

Podano Wam kapitalną dawkę czarnego humoru, napiętego akcją lekkiego horroru klasy B, sporo innowacyjnych rozwiązań i kapitalną oprawę graficzną, która i dziś zrywa dziadkowe kapcie ze stóp…Cut-scenes to poezja i gwóźdź w budowaniu zombie-mall nastroju. Nie obędzie się też bez tabletek uspokajających nerwy wynikłe z tragicznego systemu save’ów i nieziemskiego poziomu trudności. Zatem czy pastisz może mieć klimat? Może i to jak zombie! Tzn. jak diabli ;)

Osobiście proszę o więcej takich gier, naprawdę save, czy poziom trudności idzie przełknąć gładko niczym czekoladę Wedla całkowicie zatracając się w chaosie oferowanym przez „Dead Rising”. Tytuł zaliczam do „Recommended by Uth” ;)

Ps. I tak pewnie nic Wam ta rekomendacja nie mówi :P

uth

Advertisements

7 komentarzy

  1. mi sie ta gra nie podobała ;p za nudne, żmudne i krótkodystansowe jak dla mnie.


  2. No coz, slyszalem i takie opinie :) Im wiecej bedzie moich tekstow, tym bardziej poznacie moj gust i bedzie wiedziec, czy mozna sie z nim zgadzac, czy tez nie. Ja osobiscie jestem fanem takich klimatow i duzo bardziej mi odpowiadaja niz ciezka psychodela w Silent Hill, czy zawodzenia w Resident Evil – za miempki jestem do takich gier ;)
    Przy tej grze nie nudzilem sie ani chwili, wiec polecam ;) Trzeba lubic filmy Romero, Rodrigeza i pewna szczegolna otoczke- toz to „Dawn of the death” jak zywe, ale jesli ktos nie lubi takich tanich klimatow to faktycznie, gra nie dla niego…. Klauni z pilami motorowymi i niepoczytalni kierownicy dyskontow spozywczych moga odstraszac ;) lubie zgasic swiatlo, polozyc sie na kanapie, wlaczyc glosniki i wystawionym jezorem pokombinowac jak tu przebic sie z dwojka cieci przez hol…. moze by tak rozpychac ich gitara i biec na pale? ;)
    Gra specyficzna, ale imho fantastyczna!


  3. Twórcy się chyba wzorowali na klasyku „Świt żywych trupów” (Dawn of the Dead) z 1978 roku w reżyserii George A. Romero (gorąco polecam!!). Ten sam klimat opanowanego przez zombiaki Centrum Handlowego :]


  4. Nie było mi na PS3 dane zagrać w jedynkę, dlatego z wielką nadzieją oczekuję dwójeczki :)


  5. Ten film z Romero mam na plycie, jakas gazeta wydawala go w full hd. Fakt, ze podobne sa motywy jednak to dosc rozne podejscie do tematu :)
    Co do dwojki to nie wiadomo jak to bedzie, mam nadzieje ze trzymac bedzie poziom jedynki. Swoja droga to w ten weekend zakonczylem ja na dwa sposoby, jednak tego pozytywnego i wlasciwego zakonczenia nie uraczylem ;) Nie moge sie doczekac kiedy w koncu je zobacze…


  6. W przyszłości obadam DR, jako zadeklarowany fan bohatera masowego, jakim niewątpliwie jest chodzące i gnijące ścierwo, znane szerszej publice jako „zombie” ;)


  7. Polecam gierke, a przedwczoraj premiere mialo Left4Dead – dla mnie co-op w 4 osoby i do tego ten klimat ogromnej przewagi wroga… nie moge sie doczekac kiedy to dostane :) Dodatkowo na wiosne RE5, ktore tez zapowiada sie fajnie, no i tez co-op.
    Fajnie, ze obudzono ta czesc rynku. Zombiaki to wdzieczny temat :) Moze jakis wspolny felieton na temat zombie w graach? ;)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: