h1

Przyszłość gier – czyli szklana kula mówi…

23 Listopad, 2008

crystal_ball

Branża gier nieustannie nas czymś zaskakuje. Wii sprzedaje się odwrotnie proporcjonalnie do liczby genialnych tytułów na tą konsolę, Microsoft jest godnym konkurentem Sony, a gra w sieci na konsoli już dawno stało się standardem. Coś, co byłoby nie do pomyślenia kilka lat temu obecnie staje się faktem – gry i wszystko, co z nimi związane rozwija się w oszałamiającym tempie. Mamy dostęp (albo i nie) do coraz lepiej wyglądających tytułów, możemy sprawdzić, w co przed chwilą grał nasz kumpel albo porównać jego wyniki z gry X do naszych, ewentualnie pomachamy sobie „pilotem” do telewizora. Cuda na kiju? Nie, raczej wynik zmiany podejścia do gier jaki „gupich zabijanek” i ewolucja samej branży. Bo kto nie idzie do przodu ten stoi w miejscu, czyli się cofa. Chciałbym sobie troszkę pofilozofować i przedstawić, jak z mojego punktu widzenia wyglądać będzie elektroniczna rozrywka za kilka lat.

„Rozglądasz się dookoła, widząc wielkie wieżowce ze szkła, nad Tobą przelatuje samolot, zostawiając za sobą kłęby dymu. Stoisz na dachu najwyższego budynku w New Yorku, podchodząc do jego krawędzi. Spoglądasz w dół i widzisz setki tysięcy ludzi, przemieszczających się w tylko im znane miejsca. Myślisz: „Pora to zrobić.”, nerwowo przełykając ślinę. Przygotowujesz spadochron, by skoczyć, chwytasz za broń, by zabić. Niestety – krzyk z sąsiedniego pokoju zdekoncentrował Cię, poślizgnąłeś się na krawędzi wieżowca spadając w dół… Game Over. Przeklęty obiad, nie mogli zrobić go później…?”

matrix3laughWiele naczytałem się na temat „matrixa”, który nieuchronnie nawiedzi segment gier wideo. Sporo osób uważa, że kiedyś gry będą sterowane myślami, będziemy w stanie odczuć smaki, zapachy i bodźce stworzone przez developerów, a nawet pohasamy sobie wesoło w wykreowanych przez nich światach. Osobiście odnoszę się do takich wyobrażeń sceptycznie – nie wiem, czy mam za słabo rozwiniętą wyobraźnię i nie mogę jej oczyma zobaczyć, jak to cała rodzina podpina się do maszyny, która generuje bodźce odczuwalne bezpośrednio przez mózg, czy po prostu autorzy tych teorii za dużo najedli się dziwnych grzybków. Już nie wspominam o tym, jaki podniósłby się raban ze strony obrońców moralności, strzegących zagubione duszyczki graczy. Coś mi mówi, że ludzie pokroju Jacka Thompsona za wszelką cenę próbowaliby udowodnić szkodliwość nowego rozwiązania, zapewne z niemałym skutkiem. W końcu ktoś maniakalnie grający w nowej rzeczywistości mógłby mieć problemy z powrotem do „naszego świata” (rany, jak to brzmi), nie mówiąc już o tym, że mógłby wcale nie chcieć do niego wracać. Anyway – ta teroia to moim zdaniem efekt zbyt wybujałej wyobraźni niektórych jednostek. W tej materii dalej będziemy skazani na pady, klawiatury, myszki i urządzenia pokroju Wiilota (które powinno się spopularyzować w niedługim czasie). W tej materii tylko Xbox 360 jest wierny starej szkole padów – PS3 ma Sixaxisa z żyroskopami, Wii ma Wiilota z czujnikiem ruchu, a Xbox 360 ma zwykłego pada. Podejrzewam, że to się zmieni w kolejnej generacji i każda z konsol będzie miała swoją „zabawkę” jako urządzenie wskazujące.

W jakie gry będziemy grali za kilka lat? Stawiam na to, że MMORPG zdobędą sobie coraz większą motivator2410080popularność. Jest to gatunek niezwykle popularny już teraz (głównie za sprawą World of Warcraft, którego twórcy biją grubą kasę), a liczba osób chętnych do gry stale rośnie. Ta forma sieciowej rozgrywki będzie stale zwiększać swój zasięg, chociaż nie opanuje całego rynku. Musi zostać przecież miejsce na resztę gier, z których praktycznie wszystkie będą obsługiwały tryb rozgrywki sieciowej. Ta forma multiplayera już w tej generacji konsol staje się standardem (na PC jest nim już od dawna), a w przyszłości będzie postrzegana jako jeden z kluczowych trybów gry. Konsolowe granie w sieci z prawdziwego zdarzenia dopiero się zacznie. Można również spodziewać się ekspansji e-dystrybucji software’u – pierwsze, nieśmiałe kroki stawiane są już teraz (gry z PlayStation Network czy Xbox Live Arcade). Zanim to jednak nastapi, musi nastąpić rozwój infrastruktury sieciowej, na co pewnie długo nie będziemy czekać.

american-gamerOprócz multiplayera i grania przez internet nie można zapominać o singlowej rozrywce, która – było nie było – nadal zostanie esencją gier. Stawiam, że proporcje między grami szybkimi, dynamicznymi i łatwymi a potężnie rozbudowanymi tytułami na setki godzin będzie wynosiła około 85:15, jeśli nie mniej. Tempo życia się zwiększa, casuale napędzają rynek gier i to głównie z myślą o nich będą pisane nowe produkcje. Tylko nieliczni giganci pozostaną wierni nerdom gotowym nabijać przez 24 godziny dziennie expa, żeby zdobyć Scyzoryk Przeznaczenia, albo coś równie absurdalnego. Pierwsze oznaki takiego stanu rzeczy widać już teraz – popularność SingStarów, EyeToyów i temu podobnych casualowych produkcji stale rośnie i nic nie zapowiada, że ten stan rzeczy nagle się zmieni.

W kwestii grafiki – nie zmieni się wiele. Nie będziemy raczeni holografami w 3D czy wcześniej wspomnianymi matrixami. Owszem, powstaną coraz mocniejsze silniki graficzne, które w połączeniu z kosmicznymi rozdzielczościami i mocarnymi bebechami konsol i PCtów dadzą naszym oczom solidnego łupnia, ale nie ma co oczekiwać rewolucji – to będzie wciąż to samo, jednak o wiele lepsze. Tak samo bawiliśmy się kilkanaście lat temu, za czasów NESa – konsola podłączona pod telewizor. To samo będzie za kilka lat – w dalszym ciągu będziemy musieli wygospodarować miejsce pod TV, żeby postawić nowy sprzęt. Możliwe też, że wyjście VGA stanie się standardem, umożliwiając podłączenie konsoli pod monitory wszelkiej maści.

Obecnie branża ma się dobrze. Tytułów rewelacyjnych powstaje coraz więcej, niektóre gry poziomem graficznym zbliżają się do animacji Pixara, a giganci branży prześcigają się w promocjach, aby przyciągnąć do siebie coraz większe rzesze użytkowników. Korzystamy na tym my, gracze – ceny spadają, jakość usług sieciowych jest na wysokim poziomie etc. Czy kolejne generacje konsol przyniosą równie dużo radości, co poprzednie i obecne? Moja szklana kula podpowiada mi, że będzie jeszcze lepiej. Czego sobie i Wam serdecznie życzę.

Bzdursky

Advertisements

4 komentarze

  1. Wyczarowałeś więcej casualowych gier, jeszcze ważniejszy onlajn i brak podłączania mózgów do konsol… mało zaskakujące ;)


  2. Cóż, nie moja wina, że branża jest przewidywalna :D


  3. Niestety… nigdy sie nie przekonalem do mmorpg. Wiele osob uwaza, ze sa przyszloscia gier. W mojej opinii brakuje im charakteru.

    A natura gier casual jest „good fun”. Niestety, skoro jest guitar hero to i pewnie bedzie „robot kuchenny hero”, oraz sporo innych. Microsoft chce byc dla przykladu jak Nintendo. I jest to logiczne, chca zarabiac na grach jak najwiecej. Sam „gracz” stal sie pojeciem niezwykle szerokim, sa to dzis zarowno 12latkowie grajacy w gta, jak i 50latkowie wymiatajacy w wiisport.

    IMHO rynek zmierza w bardzo zla strone.


  4. Ja to bym najbardziej chciał pograć w Densha de Go! kontrolerem żywcem wyjętym z metra z szybą służącą za ekran. Ech, marzenia :(



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: