h1

Martwa Przestrzeń (PS3)

25 Listopad, 2008

ds_tt_logo-21_blk-copy

WŁOSY I PAZNOKCIE JEDNAK NIE ROSNĄ PO ŚMIERCI

Kolejny fakt przedstawiony przez najmądrzejszych z nas. Okazało się, że ciało po prostu wysycha i zaczyna się kurczyć. Bardzo odkrywcze, prawda? Ludzie z EA natomiast udowodnili, że to ściema. Pokazali także, że posiadanie piły plazmowej przynosi ze sobą same plusy.

Czy ktokolwiek przypuszczał, że Electronic Arts dostarczą jedną z najlepszych pozycji 2k8? J5asne, ich ostatnie gry są świetne, z Imperium Zła zmienili się w Nową Nadzieję, ale jednak u wielu graczy niesmak pozostał. Ja dałem Dead Space szansę z dwóch powodów – mega rajcujących zapowiedzi w N+ oraz niskiej sklepowej ceny. Nie przeliczyłem się i kocham za to EA.

Martwa Przestrzeń lansowana jest na najlepszy survival horror shooter tego roku. Jeśli chodzi o to pierwsze, to niezbyt się udało. DS ma klimat gęsty niczym cement (początek dziesiątego rozdziału, to siekiera w plecy), ale strachu w nim zero. Biorąc pod uwagę drugi człon – shooter – Elektronicy zaliczają wielki FULL OF WIN. Isaac ze swoją piłą przebija nawet Lost Planet od mojego ukochanego Capcomu (na PS3 wyszło w roku bieżącym), a miłość fanboja pokonać nader trudno.

Z DOBRĄ FABUŁĄ IDZIE ZAJEBISTA GRYWALNOŚĆ

14Zgryźliwi nazwaliby Dead Space Resident Evil 4 na prochach. Jest w tym określeniu tyleż samo prawdy, co kłamstwa. Tak, podstawowe założenia DS są wręcz skopiowane z dzieła japońskich developerów. Nie, gry nie są identyczne. 

Jak Leon w Resi, Izaak ma ograniczoną pojemność kieszeni. Jak Leon strzela z kamerą nad barkiem (któż w tych czasach tak nie robi?), jednak w przeciwieństwie do Kennedy’ego może się przy tym poruszać. Pan inżynier ma także możliwość dowolnej zabawy kamerą, co najczęściej przydaje się do oglądania coraz to lepiej wyglądających zbroi oraz broni.

I na tym podobieństwa się kończą.

Początek przygody nie jest zaskakujący. Oto Isaac Clarke, inżynier, zostaje wysłany z czwórką innych osób na misję naprawczą. Mają sprawdzić co zakłóca komunikację ze statkiem wydobywczym71 Ishimura i pozbyć się tej usterki. Niestety, jak to zwykle bywa, ich własny środek transportu zostaje uszkodzony, a oni sami zamknięci na opustoszałej stacji. Co stało się z załogą i skąd do diabła wzięły się te przedziwne istoty pozostanie kwestią do rozwiązania przez Was. A zaręczam, że w opowieść, choć nie wybitną, można się wciągnąć. Tym bardziej, że EA nie ma zamiaru poprzestać na jednej części gry. Już dziś można pobrać z PSN oraz XBL wideo komiksy oraz dostać na dvd bądź blu-ray film animowany będący prologiem do wydarzeń ukazanych w trybie fabularnym.

Głównym zadaniem naszego mima (niestety Isaac nie odzywa się ani raz podczas całej gry) jest naprawa własnego statku bądź znalezienie szalupy by uciec gdzie pieprz rośnie. Jednak dla samego bohatera nie to jest najważniejsze – on przez cały czas poszukuje swojej ukochanej, której ostatnie słowa nagrane są w dziwnej wiadomości. Przy okazji zostanie także rozwikłana tajemnica zakażenia panującego na statku…

21Wiem, mrok i suspens na całego. Na szczęście oprócz fabuły za jaja (lub jajniki) chwyta nas atmosfera grozy. Jak wspomniałem na początku, strachu jako takiego trudno tu doświadczyć, jednak połączenie klimatu Obcego z Coś potrafi zagrać na nosie naszym nerwom. Ja mimo wszystko przez całą grę nie bałem się niczego, natomiast mój znajomy mówił mi, że już nigdy nie zagra w DS po ciemku. Może zatem po prostu jestem trudny do przestraszenia? Nie mam pojęcia. Wiem jednak jedno – w tym horrorze mało survival. Save pointy znajdujemy często, respawn następuje blisko miejsca zgonu, a jeśli chodzi o amunicję, to czasami musiałem ją zostawiać na ziemi, bo nie mieściła mi się już w ekwipunku.

Tak, tak, nie ma się co o nią martwić, bo jeśli nie wypadnie z przeciwnika, to można ją kupić w sklepiku. I tu pierwszy z fajnych patentów: zanim dostaniemy możliwość zakupu nowej broni, usprawnienia pancerza, czy załatwienia dodatkowych apteczek trzeba znaleźć schemat z którym udajemy się do magazynu. Jeśli taki mamy i przy okazji dysponujemy gotówką, można kupić co dusza zapragnie, a nadwyżki wrzucić do sejfu, niech czekają na lepsze czasy.

A co kupić jest. Poczynając od medykamentów i amunicji, przez kilka fajnych pukawek na węzłach mocy61 kończąc. Czymże są te węzły zapytacie? Pozwalają one na ulepszenie broni, zbroi, spowalniania przeciwników (staza) oraz telekinezy. Kupując taki lub znajdując gdzieś podczas misji wystarczy udać się do najbliższego warsztatu by popracować nad statystykami wybranego przedmiotu, które rozwija się w drzewku rodem z gry rpg. I tu mała rada, starajcie się zawsze chodzić przynajmniej z jednym węzłem, bo często można trafić na drzwi, które da się otworzyć tylko za jego pomocą. Jasne, amunicja czy apteczki, to nie wielka nagroda, ale już na dzienniki warto troszkę tego kosztownego surowca stracić. Klimat przede wszystkim.

GDY BRAK CI TCHU NIE MOŻESZ KRZYCZEĆ

Ten tekst promujący film Anakonda idealnie pasuje do sekwencji gry, kiedy musimy wyjść na zewnątrz statku. Poruszając się w zerowej grawitacji i takież samej zawartości tlenu musimy szybko reagować na zmieniające się otoczenie i przeciwników by nie skończył nam się nagle zasób życiodajnego gazu. Tu właśnie przydają się wymienione przeze mnie staza oraz telekineza. Zbyt szybki przeciwnik? Wystarczy użyć stazy i zacznie ruszać się wolniej od ślimaka, dzięki czemu można uciec bądź wykończyć go ręcznie, dosłownie (za 30 takich egzekucji jest acziwment/trofeum). Jeśli natomiast zastrzeliliście coś za daleko by tracić czas na dojście po amunicję czy inny prezent od denata przydatna okazuje się telekineza. Raz, dwa przyciągnie do Was co chcecie. Oprócz tego pamiętajcie o korzystaniu z kolejnego świetnego patentu Martwej Przestrzeni – linii pokazującej najkrótszą drogę do celu. Po wciśnięciu prawego analoga Isaac staje w bezruchu celując dłonią w podłoże po czym pokazuje się na nim błękitna droga wskazująca gdzie iść. Słabe? Skądże znowu, gra dzięki temu staje się jeszcze fajniejsza.

81Będąc przy patentach, trzeci i najlepszy ze wszystkich, czyli usunięcie wszelkich ikonek z rogów ekranu. W Dead Space Izaak korzysta tylko z tego, co holograficznie wyświetla jego kostium. Zatem otwierając okno ekwipunku widzimy jak bohater śledzi wzrokiem podświetlone przedmioty, mapę oraz przekazy wide ogląda razem z nami, tak samo skupia się na tekstach pisanych. Stan amunicji broni wyświetla się na niej, a własną energię mamy w tubie niebieskiego płynu na kręgosłupie. Czysty geniusz.

Sama Ishimura jest statkiem ogromnym, a poruszamy się po niej kolejką. Każdy rozdział zaczyna się i kończy na stacji. Wychodząc z wagonika można chwilę odpocząć, wysłuchać rozkazów, czy zrobić zakupy, jeśli gdzieś pod ręką znajduje się magazyn. Po tym wypada wyruszyć na mniej-więcej trwającą godzinę misję podczas której powędrujecie po jednym z pokładów. A gdy wszystko co trzeba zostanie wykonane wrócicie na stację. Tak, często po własnych śladach. Backtracking? Owszem, ale najwyższej klasy. Sam czasami nawet nie byłem pewien czy wracam po własnych śladach, czy nie, bo zawsze, ale to zawsze, jest tu co robić.

A najczęściej jest to walka. Pewnie czytaliście już o tym, że Dead Space odszedł od 91utartego schematu zabijania headshotami, jest to najszczersza prawda. Większości nekromorfów nawet nie obchodzi to, że tracą głowę. Na szczęście oprócz nawalania kilotonami ołowiu w klaty adwersarzy (ładne słowo, polecam) zostaje odcinanie/anihilowanie ich członków. I tu właśnie zaczynają się jaja. Pierwsze godziny, ba, czasami nawet i połowa gry, mogą zostać spędzone na nauce umiejętnego celowaniu w stawy brzydali. Nic dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę to jak szybko potrafią się poruszać i fakt atakowania w grupach. Ale uwierzcie mi, nie ma nic przyjemniejszego, niż odstrzelenie jednemu z nacierających ramion (co zabija nasłabszych), a drugiemu nóg i dobicie klienta kopniakiem w buźkę. Isaac to prawdziwy skurczysyn i nie da sobie w kaszę dmuchać. Jego potężne ciosy oraz miażdżenie butem potrafią przewracać i rozczłonkowywać nawet najtwardszych. Choć nie radzę tego próbować kiedy ma się do pokonania więcej niż jednego truposzczaka, ponieważ potrafią zablokować wymierzane razy. Potrafią także udawać martwych. Kilka razy udało mi się podskoczyć gdy nagle leżące na ziemi ciało powstało by mnie zabić. Kolejna moja rada – deptajcie wszelkie badziewie leżące na ziemi. Tak na wszelki wypadek.

HUH? WHAT WAS THAT NOISE?!

101Dzwięk, to jednak z głównych składowych gry. I, wyobraźcie sobie, że wcale nie chodzi mi tu o muzykę. Jasne, jakaś tam jest, ale nie mogę sobie kompletnie przypomnieć żadnego motywu. To chyba znaczy, że jest na tyle dobra, by maskować się w tle i nie przeszkadzać w grze. Głównym daniem są tu pojedyncze dźwięki. Krzyki, pojękiwania, dyszenie bohatera, od czasu do czasu proszący o pomoc kobiecy głos. Potrafią zjeżyć włosy na karku, szczególnie kiedy wiemy, że zaraz stanie się coś niedobrego. Aha, nie bójcie się, nie zabrakło także pojawiającej się znienacka muzyki przy przebiegającym gdzieś przeciwniku. Przy okazji, słyszeliście kiedyś może piosenkę Twinkle Twinkle Little Star śpiewaną gdzieś w kosmosie, w samotności? Nie? To zanim zaczniecie grę poczekajcie chwilę w menu na pewien filmik.

A graficznie, powiadam Wam, cudo. Wszystko jest super szczegółowe i ostre jak brzytwa. Szczęście, że nie rani oczu. Jasne, nie są to Gyrosy, ale Dead Space nie ma zupełnie czego się wstydzić. Ciemność, krew, najwymyślniejsze stwory, otwarta przestrzeń kosmiczna, wygląd broni, pomieszczeń, wszystkiego. Cała gra to jeden wielki spektakl, a my jesteśmy jego jedynym uczestnikiem. Po wyłączeniu w pokoju światła i założeniu na uszy słuchawek nie da się nie poczuć ciężaru noszonego kombinezonu i krwi przeciwników w ustach.

PLAN 9 Z KOSMOSU

Szacun dla każdego, kto bez szukania w Google napisze w komentarzu skąd wziąłem tytuł tego akapitu. Ale32 ja nie o tym miałem.

Mieć konsolę obecnej generacji i nie zagrać w Dead Space, to jak nie obejrzeć żadnej z części Gwiezdnych Wojen. Po prostu tak się nie powinno. EA dało radę, do diabła, dalo radę i dzięki nim możemy delektować się świetnym kosmicznym thrillerem, przez co wskoczyli na pierwsze miejsce mojego prywatnego rankingu najlepszych developerów tego roku. Są tu miłość, zdrada, przyjaciele, wrogowie, ciemność, napięcie i galony krwi rozczłonkowanych ofiar nietypowego inżyniera. Nie ważne, czy lubisz science-fiction czy nie, kupuj Martwą Przestrzeń i nie gadaj głupot.

A jeśli kogoś zastanawia tytuł wpisu, tak sobie niecnie pomyślałem, że gry w polskich wersjach językowych będą okraszone tytułem po naszemu. Jajcarz ze mnie, co?

Plusy:
– KLIMAT!
– design
– fabuła
– bohater madafaka
– oprawa audio/video
– hektolitry miodu na metr kwadratowy mięsa
– świetne rozwinięcie systemu z Resident Evil 4

Minusy:
– dlaczego Isaac jest niemy?
– yyyy, nic więcej?

godzillachan

deadspace-2*

*jest to ocena moja i tylko moja, jeśli ktoś się z nią nie zgadza, to cóż, nie obchodzi mnie to

 

Advertisements

7 komentarzy

  1. Plan 9 from outer space to tragiczny film sf (czarno-bialy), bodajze o latajacych spodkach probujacych zdominowac ziemie…. Co wygralem? :]
    Na gre jestem strasznie napalony, fajnie napisane, musiales sie ostro napracowac nad tekstem – good job mate :)
    Hmm piszesz ze gra nie straszy, a pozniej ze zjezyla Ci pare razy wlosy… Czuje, ze ja sie osikam hehehe w Dark Corners of Earth sam grac nie moglem.
    Nie moge sie doczekac, kiedy to zobacze


  2. Bo, jak pisałem, nie przestraszyła mnie ani razu. Ale potrafiła trzymać w napięciu ;)

    A za znajomość filmu Eda Wooda tylko gratulacje :D


  3. O Daed Space słyszałam wiele pozytywnych recenzji, także Twoja jest bardzo dobra. Zapewne kupię grą na playstation 3 gdy znajdę czas i potrzebną gotówkę… Jest okres wysypu gier, a ja nie mam czasuXD A jak tam poziom polonizacji?


  4. Jeżeli recenzja zaczyna się od „kocham EA”, to czytelnikowi odechciewa się czytać, ponieważ recenzent traci natychmiast całą swoją obiektywność. „Przecież i tak wiem że recenzent tylko będzie tej grze słodził.” Także tego bym unikał. Tak to trochę chaotycznie napisane i za często okrzyki radości i zachwytu przerywają tekst (mogą być, jasne, ale nie w nadmiarze).

    PS: „Plan 9 z kosmosu” niezbyt pasuje jako tytuł, bo to najgorszy film wszechczasów, tymczasem DS tutaj zachwalasz… ;-) Spotkałem się z nim na dniach złego kina w Krakowie, choć wolałem zamiast niego oglądnąć „Zły Mózg z Kosmosu” (film o prawdopodobnie najgorszej scenografii wszechczasów)


  5. To coś źle zrozumiałeś, bo ja nie kocham EA. Jeśli już miałbym coś określić w taki sposób, to tylko Capcom. Elektronicy zajebistością Dead Space zaskarbili sobie mój szacun, o tym napisałem ;)
    Poza tym recenzja i obiektywność? Te dwie rzeczy nie idą w parze.

    Radosiewka:
    Fakt, zapomniałem wspomnieć o polonizacji. Jest tylko kinowa, zero dubbingu. Do tego udana, potknięcia udało mi się wychwycić tylko dwa razy. Aż grzech nie zagrać po polsku :)


  6. Grałem na X360. Gierka na prawdę niezła i klimatyczna. Jednak jakiś większych rewelacji brak. Tytuł dobry ale na pewno nie wybitny.


  7. Już nie mogę się doczekać kiedy w nią zagram. Klimatem podchodzi mi troszeczkę pod Bioshocka :) Myślę, że produkcja bardzo udana. Posiada, co najważniejsze, czyli klimat. I to nie byle jaki klimat.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: