h1

[PS2] Berserk

7 Grudzień, 2008

berserk_ps2_jp-1

„I jął w szale niepojętym heros rozcinać ciała wrogów swych mieczem większym aniżeli on sam. Jego ciało krwią demonów spłynęło, a oręż ze stali stał się czerwony, jakoby ogień sam nim zawładnął. Furia człowieka nim władającego była zaiste ogrmona, niepojęta przez umysły największych mędrców. Ciała pokonanych układały się w stosy, te zaś stawały się coraz większe, aż rozmiary przybrały pałacu królewskiego, a szczątki demonów liczniejsze stały się niż ludność królestwo zamieszkująca. Oczy jego zdały się płonąć we wściekłości ogromnej. Wzrok owy strach w poczwarach wzbudzał, a człowiek zwykły na jego widok schronienia szukał. Gdy ostatni z wrogów jego upadł spojrzał on na dzieło zniszczenia swego. Obnażył w uśmiechu żeby, słysząc kolejne zastępy pomiotu szatańskiego, po czym rzucił się  na stworzeń strasznych kolejne hordy…”

Berserk. Który z fanów mangi lub anime nie zna tego dzieła Kentaro Miury? Historia grupy najemników znanej jako Banda Jastrzębia pod przywództwem charyzmatycznego Griffitha przebojem wdarła się do serc miłośników japońskich tworów. Powodów, dla których ten stan rzeczy jest taki, a nie inny, jest kilka – bardzo dobrze przemyślana fabuła, niesamowity klimat średniowiecznych czasów, magiczny świat, w którym wszystko zostało osadzone oraz ogromna dawka brutalności i hektolitry krwi, która często zalewała strony mangi/ekrany telewizorów. Animowany Berserk jest w czołówce moich ulubionych anime głównie za sprawą jednego z głównych bohaterów, Gutsa mianowicie. Bezkompromisowy, poświęcający życie wyłącznie walce, ochrzczony jako „a hundred-man slayer”, władający orężem, przy którym szermierskie ostrza to łopatki do zabawy w piasku. Potężny miecz, którym Guts sieje zniszczenie budzi szacunek. To właśnie Guts powoduje największe opady szczęki u oglądających/czytających. Wyobraźcie sobie moją radość, gdy dorwałem się do gry, która pozwoliła mi kierować ruchami głównego bohatera Berserka, co więcej – dałą mi możliwość pozbawienia nadzieji na beztroską przyszłość jakieś (na oko) kilka tysięcy demonów!

915029_20040924_screen006Od razu postawię sprawę jasno – jeśli nie jesteś fanem dzieła Miury, gra raczej nie znajdzie w Twoich oczach uznania. Owszem, może i spodoba Ci się masowe rąbanie wszystkiego, co się nawinie pod potężnego Dragonslayera, ale wady przysłonią Ci zalety, jeśli podejdziesz do tej pozycji jako do konkurenta dla Devil May Cry czy Ninja Gaiden. Błąd. To pozycja, której siła nie opiera się na elementach platformowych, subtelnych zagadkach czy urzekającej fabule. Siła Berserka stworzonego przez Sammy na konsolę PS2 leży zupełnie gdzieś indziej. To, co przyciąga do tej gry (a dla niektórych może być ogromną wadą) to możliwość nieskrępowanego wyrzynania, szatkowania i krojenia ogromnym ostrzem przeciwników. W zasadzie jeśli komuś się to nie znudzi, to może spędzić cały dzień w jednej lokacji wyrzynając, szatkując i krojąc wszystko, co się rusza! To pierwsza gra, w której spędziłem dwanaście godzin nieustannie wymachując mieczem, i praktycznie nie robiąc nic innego (zagadek tutaj po prostu nie ma). Niesamowite jest to, w jakim tempie otoczenie pokrywa się krwią wrogów (która pozostaje na ziemi – dwie minuty i mamy prawie cały czerwony ekran!). To musi się podobać fanom slasherów, bez dwóch zdań.

Podobać się też musi animacja Gutsa – czuć, jak wielką siłę wkłada w każdy ruch mieczem, a zarazem wymachuje nim jak szalony. Widać od razu, że nie mamy do czynienia z pierwszym lepszym osiedlowym bossem w dresie, tylko zaprawionym w boju człowiekiem, dla którego pole bitwy jest miejscem tak naturalnym, jak dla Ciebie swój pokój. Czuć emanującą od niego furię (której źródło poznacie w mandze i anime – naprawdę warto sprawdzić, jak przebiegała ewolucja psychiczna i fizyczna tego człowieka). Sposób, w jaki Guts pozbawia życia kolejne zastępy demonów wywołuje uśmiech na twarzy – ostrze lata z jednej strony na drugą, w międzyczasie komuś odrąbie rękę, drugiemu pokrace odetnie nogę, a trzeciego przebije na wylot. I to wszystko za jednym machnięciem! Animacja ciosów Gutsa jest wykonana solidnie i nie sposób się do niej przyczepić.

Gra od strony graficznej jest mocno nierówna – puste, mało szczegółowe i wręcz brzydkie lokacje kontrastują z solidnie wykonanym Gutsem, którego powiewający płaszcz musi się podobać. Od strony technicznej Sammy nie dogoni Sony Santa Monica i ich God of War – to jest pewne bez dwóch zdań. Lokacje są małe, ciasne i narzucają z góry wytyczoną ścieżkę. Niesmerfnie, chociaż ilość starć może wywoływać wrażenie, że idziemy przez las, i idziemy, i idziemy i chyba jeszcze z 10 godzin iść będziemy. Tak naprawdę wystarczy rzut oka na mapkę dostępną w dowolnej chwili i widać jak na dłoni, że to tylko złudzenie, a gdyby pomijać walki to przez miejscówki w grze da się przebić naprawdę szybko. Dobrze, że masakra dokonywana na dostępnych trasach jest konkretna i w zasadzie otoczenie jest spychane na drugi plan, jednk mały niesmak pozostaje. Designersko nie można zarzucić wiele – mamy w grze wspomniany wcześniej las, wioskę, śnieżną ścieżkę i temu podobne. Jest różnorodnie, a każdy z sześciu chapterów zabierze Was w inne miejsce do siania pożogi. Jak głosi jednak pieśn ludowa, do tańca trzeba dwojga – żeby ktoś mógł machać mieczem musi być ktoś, kto się pod ten miecz nawinie. W grze są to przeróżne potwory, od latających mózgów, przez śnieżne monstra i piaskowe pokraki aż do zombiaków i paskudnych trolli. Ciężko mówić o braku różnorodności, jednak każdy chapter ma swoich przeciwników. Wyobraźcie sobie, że siedzicie w jednej i tej samej lokacji – będziecie zalewani tymi samymi przeciwnikami, w kółko i na okrągło. Znużenie może dać się we znaki.

Jak z warstwą dźwiękową, zapytacie? Nie jest źle, ale bez rewelacji. W pamięci nie został mi żaden utwór z gry, za to odgłosy przecinanego berserk_1powietrza i rozrywanych ciał pokrak stających w szranki z Gutsem wspominam mile. Wrzaski tego ostatniego są za to świetne – krew aż buzuje w żyłach, gdy wbijamy całą długość ostrza w przeciwnika, a bohater drze się wniebogłosy. Ciekawi mnie, co też może krzyczeć nasz furiat, bo głosy są japońskie, ale domyślam się, że coś w stylu „zaraz poczujesz krecie smak mojego penisa w swojej jamie nosowej!” (copyright by Texz) albo coś podobnego. Ważne, że można się wczuć..Dźwiękowo więc jest dobrze. Nie rewelacyjnie, ale uszu zatykać nie musicie, a niekiedy się nawet uśmiechniecie.

Jest fajno, miło i przyjemnie, a króliczki skaczą sobie po łączce w otoczeniu miłych zwierzątek i słoneczka… Zapomnijcie. To krucjata samotnego furiata przeciwko złu, które nawiedza ten średniowieczny świat. W zasadzie pojęcie „zła” w uniwersum Berserka jest czymś wybitnie subiektywnym, ale umówmy się, że to nasz bohater jest synonimem dobra. Z tego, co zauważyłem to historia podejmuje wątki w czasie niedługim od zakończenia anime. I w zasadzie więcej o fabule powiedzieć nie mogę, gdyż gra została wydana tylko i wyłącznie w Japonii. Napisy są w kanji, głosy postaci japońskie… Śladowe ilości języka angielskiego można zobaczyć w menusach, i w zasadzie tylko tam. Szkoda, naprawdę szkoda, bo widać, że gra stanowi integralną całość z resztą tworów Miury (coś jak z Enter the Matrix i filmami). A miało być tak pięknie…

berserkps2_005-largeDo tej pory zbytnio nie wspominałem o minusach tej produkcji, ale w końcu trzeba. Pierwsza, zasadnicza wada – możecie nie wytrwać do końca tej gry. Siepanie przeciwników ma moc, fakt, ale po dłuższym czasie może naprawdę się znudzić. Zwłaszcza gdy trzeba spędzić kilka godzin w tym samym miejscu, rąbiąc tych samych przeciwników i nabijać punkty doświadczenia, żeby trochę rozwinąć swoją postać (wspominałem o tym, że można?). Do najlepszego dopakowania prędkości, życia czy ilości ataków trzeba horrendalnych ilości expa i zrobienie z Gutsa prawdziwej maszyny do zabijania zajmie Wam przynajmniej 10 godzin. Dalej – grafika może Was odrzucić od tej gry (zwłaszcza puste lokacje), przesadne uproszczenie systemu walki nie jest pozytywną sprawą, a jeśli nie jesteście fanami Berserka – za Chiny ludowe nie zrozumiecie, dlaczego ten gość w płaszczu strzela z metalowej ręki, a mały skrzat z nim trzyma i go ulecza. Może razić prostota założeń gry, która jest ogołocona z jakichkolwiek elementów logicznych czy platformowych. Ale czy to ważne? W tym tytule chodzi o to, żeby wpaść okropnie wściekłym gościem w tabuny demonów i poszatkować ich na kawałki! I tego się trzymajmy.

Jeśli nie przeszkadza Ci brak zrozumiałej wersji językowej gry, lubisz japońską stylistykę slasherów, nudzą Cię zagadki i skakanie w tytułach mających z założenia oferować akcję, a dodatkowo jesteś fanem Berserka – ten tytuł już masz. Jeśli po tym tekście nadal masz wątpliwości – raczej do tej gry się nie przekonasz. Produkt jest mocno specyficzny i nie dla każdego. Ale gdy przeszedłeś już Devile, Gaideny i całą resztę slasherów może warto rzucić na ten tytuł okiem i poświęcić mu trochę swojego życia? Na to pytanie odpowiedz sobie sam, drogi Czytelniku.

Bzdursky

berserk_screen033

PS. Ocena wystawiona z pozycji fana serii, reszta niech odejmie od niej jedno oczko.

Advertisements

5 komentarzy

  1. grałem w to troche (pierwszy poziom) i mi sie podobało, nawet bardzo. lepsze niz demon chaos czy inne medicory z drugiej ligi w tym stylu. mimo ze berserka znam tylko ze slyszenia ;p


  2. Aż przez komętkę Shadova wlazłem na allegro i kupiłem Demon Chaos :ninja: Zbyt długo nosiłem się z zakupem tej gry :D

    A samego Berserka chętnie bym sprawdził gdyby nie fakt, że moja PS2 nie jest przerobiona.


  3. Dla tej jednej gry warto kupić Swap Magica. Przechodzisz Berserka, sprzedajesz Swapa.


  4. Nie wiedzialem, ze cos takiego jest. W mojej opinii anime ciezkie w odbiorze. Bylo mi ciezko przebrnac przez kilka pierwszych epizodow, natomiast kilka motywow muzycznych powodowalo ciarki na moich plecach…. To taka „brudna” seria….
    Jako fan z bezmyslnych gier czuje, ze by mi to podeszlo :)


  5. „To taka “brudna” seria…”

    Za to się kocha Berserka – jest bezkompromisowy.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: