h1

Historia Grobowego rodu Akt III

13 Grudzień, 2008

Zrozumieć musicie, że moje zapisy nie muszą się chronologicznie układać. Tym samym wrócę zatem teraz do roku 1992. Kiedy to poznałem dwójkę ludzi badających dom rzekomo samobójczo uśmierconego Jeremy`ego Hartwood`a w 1925 roku…
zombie

Za sprawą pewnych zapisów o tytule „Alone i the dark”, dano mi było poznać historię domostwa przepełnionego mroczną magią Pregzta. Jeśli mam bowiem mówić o nawiedzonych domach pełnych trupów w szafie to posiadłość Dercetto właśnie takim było.
Już samo czytanie notatek detektywa Carnbyego, czy pani Hartwood sprawia, że włosy stają dęba. Oboje chcieli zdobyć tylko zapomniane gdzieś w posiadłości pianino, nie mogli podejrzewać, że Hartwood utonął w fanatyzmie mitów Cthulhu, a śmierć była jedynym wyjściem w morzu niepoczytalności… Na dziś dzień w głowie mam pełno luk, a już samo pisanie sprawia że serce kołata mi szybciej. Jeśli Hartwood oszalał od czytania manuskryptów i ksiąg to czy to samo czeka mnie? Prostego skrybę, podróżnika? Obawiać się zaczynam o swoje mentalne zdrowie.
Zapisy o domu pełne są wspomnień o istotach, których zabić się nie da, pomieszczeniach pełnych głodnych trupów, które rzucają się na tajemniczą polewkę znalezioną w kuchni… Duchach na fotelach, portalach do innych wymiarów, wilkołakach, czy nawiedzonej zbroi, która czeka w holu. Dom pełen tajemnic i przedmiotów z różnych kontynentów, rytualnych noży, czy też prostych rzeczy codziennego użytku. Dom niebezpieczny i zdradziecki, jednak pełen też wskazówek zapisanych w wspomnianych księgach i manuskryptach.
Pregzt otwierając wrota do innego wymiaru sprowadził prócz wspomnianych w zapisach istot i obłędu, oczywiście zombie. Szaro-złote, niemal całkowicie obdarte z reszty ciała. Niezwykle powolne, jednak niebezpieczne. Da się zauważyć z napisanych po francusku notatek, że bestie pojawiały się zwykle w drzwiach za plecami dwójki bohaterów, albo już czekały nieruchomo w salach. Nie było ich dużo i atakowały pojedynczo, jednak nadal stanowiły zagrożenie. Gdyby przetłumaczyć wszystko to można by napisać niezłą książkę, czy grę przygodową, która stanowiłaby prekursor wszystkich surwiwal horrorów (nie licząc wydarzeń Sweet Home z 89 roku)… Szkoda, że w 92 roku nikt o tym nie myślał, bo jeśli chcielibyście zobaczyć piękną salę i widowisko pełne tańczących duchów to Dercetto właśnie takie osobliwości proponowało. Willa której poprzedni właściciel Ezechiel Pregzt mieszkający „pod”, nigdy nie opuścił.
Bóg wręcz przeciwnie, a ja mimo doświadczenia zapuszczać bym się tam nie chciał. Dlaczego? Nikt kto spotkał się z mitami Cthulhu zdrowo z tego nie wyszedł…A bohaterowie? Strzelali, skakali, biegali i chowali się przed złem…O Carnbym można było usłyszeć jeszcze kilka razy. Wiem że później zajmował się sprawami „nadprzyrodzonymi”.
aitd
Dziwne, że Carnby w 98 roku nie pojawił się w okolicach miasteczka Racoon. Najwidoczniej detektyw nie był wojownikiem, aż na tak duża skalę.
Na obrzeżach Racoon zaczęli w podejrzanych okolicznościach ginąć ludzie. Nie tam strzał w głowę, uduszenie, czy cięcie nożem. Znajdywano ich martwych w swoich domach, pogryzionych, powykręcanych z wyżartymi wnętrznościami…Tą sprawę miał zbadać oddział STARS, którego misja niestety się nie powiodła.. Ekipa zaginęła w okolicy wykolejonego pociągi, a na ratunek wysłano drugi oddział. Drużyna znalazła rozbity helikopter pierwszej grupy i została zaatakowana przez psopodobne stwory w okolicy rozbitego helikoptera pierwszej grupy. Chris Redfield(jeden z ocalałych) opowiadał mi, że grupa Alfa schowała się w pewnej posiadłości. Ich historia początkowo rozgrywała się w posiadłości, która stanowiła laboratorium Umbrelli by potem przenieść się na ulice miasta, do hiszpańskich wiosek, czy Afryki. Miejsca bardzo niebezpieczne nie tylko ze względu na zombie…
Nie wspomniałem czym się zajmowało laboratorium korporacji Parasol.
T-virus był wytworem, który atakował i mutował komórki nosiciela. Wynikiem były ludziożerni furiaci w flanelowych koszulach, sukienkach, czy kapeluszach. Jeszcze nie rozumiecie? Mieszkańcy Racoon zmienili się w zombi na skutek działania wirusa, wyobraźcie więc sobie pandemię opanowującą znanym nam świat. Bo skoro miasto zapłonęło tak szybko… a plagę rozniosły szczury, które zostały zaatakowane przez T w kanałach gdzie pękła skradziona fiolka z wirusem.
Wyobraźcie sobie więc „Dżumę” Camusa osadzoną blisko millenium, chorobę którą można wyleczyć tylko przez masową eksterminację i dezintegrację pewnego obszaru, gdzie się rozpowszechnia. Wyobraźcie sobie chorych, którzy nie leżą i wyją w agonii, ale powstają i wyszarpują żywym, zdrowym płaty ciała… Przerażająca wizja prawda? Nie można pozostać obojętnym patrząc na wędrujące miastami dziesiątki kiedyś zwykłych ludzi, zmutowanych w rozpadające się i bezmyślne skorupy o niekontrolowanym popędzie.
T-virus w różnych kompozycjach tworzył z nosiciela super jednostkę, jednak niemożliwą do kontrolowania. Chris wspominał o Tyrantach, właśnie owych super jednostkach, które powstawały z połączenia DNA, oraz wirusa T. Jedynie nieliczni posiadali kod nukleinowy, który potrafił się połączyć z wirusem, pozostali stawali się kukłami z apetytem na ludzi. Taka również była geneza powstania epidemii, wirus miał mutować i tworzyć armię… Stało się niestety inaczej.
Bohaterowie walczyli z dziesiątkami pogniłych i powolnych „martwych ludzi”. Wracając jednak do posiadłości mogę ją porównać do Dercetto, dom pełen zagadek, notatek i przeróżnych przedmiotów. Zombie spotykane w okolicy miasta stanowiły natomiast niezwykle otępiały gatunek, nie posiadały żadnej świadomości prócz instynktu, który pchał ich w stronę pożywienia, mogę stwierdzić iż „czuły żywych”. Większość ugryzionych stawała się następnie nosicielem, a uśmiercenie takiego typa wiązało się z władowaniem w niego sporej ilości śrutu. Najskuteczniejsze oczywiście było odstrzelenie głowy. Wnioskuje, że ośrodek mózgowy nadal stanowił centrum dowodzenia motorycznością chorych. Niestety wirus oddziaływał również na inne istoty. Pająki, pijawki, małpy, psy, żaby, które zamieniały się w drapieżne i szaleńczo dzikie stworzenia ukierunkowane na pożeranie. Podobnie było z innymi gatunkami zombie, niektóre szybsze i bardziej agresywne, inne mniej… Notatki o „Rezydencie Zło” rozpoczynają się w 96 roku, w archiwalnych czasopismach znalazłem też daty 2002, 2004, 2003, 1998, 1999, 2005, 2007…
resident
Zwykle osoby o których mowa w artykułach piszą o przeróżnej broni, nożach, strzelbach, karabinach. Piszą o tym jak biegli bezmyślnie naprzód, jak gdyby coś nimi kierowało i strzelali.. Piszą jak ukrywali się po kątach i rozwiązywali zagadki Racoon by przetrwać. Pisano o wielu, niewielu jednak przeżyło.
Pod tym samym rokiem znalazłem również artykuł o nazwie „Dom Martwych”, historia agenta Rogana i G.
Również śmierdząca sprawa związana z domem w którym znikali ludzi, a im głębiej grzebałem w poszukiwaniu informacji, tym bardziej sprawa zdawała się zbieżna z powyższymi. Szarą eminencją wydarzeń okazał się genetyk i biolog Dr. Curien, człowiek tak zafascynowany życiem i śmiercią, że sam przedwcześnie stał się obiektem tego drugiego zjawiska.
Curien tworzył w podziemiach swojego ogromnego domu nie kontrolując jednocześnie tego co z jego „dziełami” się dzieje”. Nie wiem co agenci mieli na myśli określając sprawę, jako „strzelanina na szynach”… Wiem jednak, że strzelali dużo. Posiadłość była ogromna i sprawa sama rozwiązywała się przed ich oczyma, nie ma co kombinować próbując znaleźć opis zjawisk. Dom pełen był trupów przeróżnej formy. Niezwykle szybkich, powolnych, używających broni, pełzających, skaczących i latających. Jeśli można mówić o zróżnicowaniu zombie to właśnie tutaj, Curien stworzył różnokrwiste bestie, które jak dotąd biją wszystkie opisywane gatunki na głowę. Nie było jeszcze tak szybkich, tak brzydkich i tak różnych. G pisał o stworach z piłami mechanicznymi, toporami, czy gigantycznymi młotami.
G pisał też o ludziach, którzy zaplątali się gdzieś w to wszystko, ludziach którzy błagali o pomoc i odwdzięczali się za każdym razem, kiedy uratowało się ich od niechybnej śmierci.
Szalony naukowiec zajmował się nie tylko modyfikowaniem ludzi, ale podobnie jak Umbrella mutował zwykłe zwierzęta.
Najskuteczniejszym lekarstwem na wszystko była kula w głowę. Agenci nie wspominali w raportach ile kul wystrzelali….co do Curiena, zabił go jego „najpotężniejszy twór”, o którym można też poczytać w raportach z 98, 2002 i 2005 roku.
hotd
Sam jestem coraz bardziej zainteresowany tym co potrafi unieść nieumarłe, bo jeśli mi w moich podróżach i poszukiwaniach coś miałoby się stać… Chciałbym móc wędrować dalej.

uth

Reklamy

8 komentarzy

  1. Każda z gier jest swego rodzaju unkatowa w swojej sztampowości – oferuje coś, czego inne nie mają. I tak njajbardziej uwielbiam Resident Evil ;)


  2. Te gry są wg mnie kultowe, a RE faktycznie rządzi. Gierki o zombie są ogólnie git :)


  3. Bo RE to RE – masa absurdów, bezdennie durnych dialogów i rozwałki gnijących panów i pań. Jak tej gry nie kochać?


  4. To fakt z resztą przecież lubimy się bać, prawda?


  5. O czym napisałeś już kiedyś, w poprzednim tekście, no.

    To kiedy zgłębiasz Silent Hilla któregoś?


  6. Kupilem Xbox i wiem, ze mozna bleem uruchomic na nim- myslalem by sprawdzic RE1 i SH1. Zdobylem juz Legacy of Kain bo z tym tez mam zaleglosci, beda swieta wiec moze wtedy :)
    Troche boje sie tych gier, powiem szczerze :D


  7. Silenta odpalisz też na PC przez emulator, a dwójka, trójka i czwórka są dostępne na klona bez żadnych kombinacji – zaopatruj się, bo ciekaw jestem, jak w Twoich oczach wypadłaby całość sagi.


  8. Postaram się pograć, czwórkę miałem na PS2 i średnio mi się podobała. Trochę zbyt psychodeliczne dla mnie :)
    Natomiast jedną z moich faworytek jest Cold Fear, przekapitalny klimat. Palę się też na RE4. Może dziś poszukam już SH1



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: