h1

Street Fighter Alpha the Movie

20 Grudzień, 2008

sfatm

Bywa tak, że niektóre prawdy powszechne są większości ludzi nieznane. Nie ma się czemu dziwić, w końcu świat paradoksami żyje. Jedną z takich prawd jest obecność serii Street Fighter na rynku anime. Jak na razie prężnie rozwijająca się seria Capcomu doczekała się aż pięciu animowanych ekranizacji – Street Fighter II the Movie, SFIIV, SF Alpha the Movie, SF Alpha Generations i dennej amerykańskiej kreskówki pod prostym tytułem Street Fighter. Do tego w drodze jest anime dołączane do edycji kolekcjonerskiej SFIV. Tak pomyślałem, że możnaby Wam przybliżyć te filmy oraz seriale, a nuż kogoś zainteresują na tyle by się z nimi zapoznał.

Na pierwszy ogień pełnometrażówka, którą udało mi się jakiś czas temu kupić – Alpha the Movie. Dość ciekawy film z ’99 roku, choć nie najlepszy z tej grupy warto szczerze przyznać.

Jak sama nazwa wskazuje, twórcy poruszali się tylko w sferze podserii Alpha będącej prequelem do SFII, dlatego też zobaczymy w anime postaci tylko z tego okresu. Fabularnie niestety scenarzyści poszli na całość, dzięki czemu otrzymujemy dość dziwną opowieść o Ryu oraz jego młodszym bracie i Wściekłym Naukowcu (kudosy dla kojarzących skąd to) pracującym dla Shadaloo. Brat Ryu? Jak napisałem, wolna amerykanka. Ale nie ma co filmu skreślać, bo oprócz tej trójki pojawiają się także Ken, Chun Li, moja ulubiona Sakura (i sporo jej majtek), Akuma, Rose czy nawet Dan. Jest na kogo i na co popatrzeć, szczególnie, że…

Szczególnie, że kreska, to idealne odwzorowanie stylu graficznego Alphy. Nie wiem jak rysownicy tego dokonali, ale postaci wyglądają jak żywcem wyjęte z gry, co w połączeniu z pastelowymi barwami robi nie małe wrażenie. Szczególnie, że gra kolorów, to jedna z największych zalet filmu. Zawsze lekko rozmazane, jakby pociągnięte pędzlem zamoczonym w wodzie, bardzo oszczędnie używane. Jedna z moich ulubionych pod tym względem scen, to Ryu, Ken i Shun (brat tego pierwszego) siedzący na dachu dojo. Daszek budynku okrążony leśnymi drzewami tworzą jedyny kolorowy punkt na białawej, po prostu nie pokolorowanej powierzchni reszty obszaru robią wspaniałe wrażenie.

1

Szkoda tylko, że sceny walk nie utrzymują tego poziomu. Niestety jest ich za mało, a te, które są często bywają średnie. Nie zrozumcie mnie źle, można się dobrze bawić przy niektórych, niestety nie wszystkie wywalają na twarz takie zdziwienie i szacun jak pierwsza w filmie potyczka Ryu. Pod tym względem zdecydowanie wygrywa SFIItM.

Muzykę właściwie mógłbym ująć w tym samym akapicie, bo także i ona jest średnia na jeża, ale cóż, bywa. Natomiast jeśli chodzi o seiyuu, to bardzo dobrze spisali się zarówno ci japońscy jak i ich amerykańscy koledzy. Kawał całkiem niezłej roboty nie drażniącej w żaden sposób uszu. Choć dla mnie postaci w japońskim anime mówiące po angielsku zawsze będą dziwne.

I to niestety tyle, co napiszę o Alpha the Movie. Animacja dobra, choć nie najlepsza. Niech świadczy o tym choćby fakt, że opisanie jej zajęło tylko tyle miejsca. Fani Street Fightera nie powinni być jednak zawiedzeni.

Reasumując i zamykając cały wpis w jednym zdaniu, film warto obejrzeć choćby dla samej zabawy kolorami i szeroko eksponowanej miednicy Chun Li. Szczególnie dla jej miednicy.

Ach, byłbym zapomniał. Wpadłem na pomysł, że przy serii wpisów o Ulicznym Wojowniku będę umieszczał po jednym linku do filmiku z YouTube dobrze reprezentującego daną adaptację. W końcu animacja powie Wam więcej niż słowa, tym bardziej, że przy tym akurat wpisie żadnych screenów nie ma. Dranie ukradli wszystkie z internetu.

Link tutaj. Wyszukałem całkiem zacny i prezentujący małą ilość spoilerów amv. Właśnie, zastanawiające jak duża ich liczba wykorzystuje dwa te same kawałki Linkin Park. Hmm, chłopaki powinni być z siebie dumni.

Shinigami

Advertisements

3 komentarze

  1. Z anime o SF oglądałem tylko dwójkę i nie powiem, żebym żałował – Alpha trzyma chociaż ten poziom?


  2. Dwójka jest nie tylko dobra jako adaptacja gry, a ogólnie anime traktujące o wojownikach ;) Ale nie, Alpha nie jest aż tak dobra.


  3. Pamietam ta pierwsza, ktora opisywali w Secret Service jeszcze – a w niej kapiel Chun Lee kiedy atakuje ja Vega… Ach te pierwsze anime w Polsce :}



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: