h1

Prince of Persia (PS3)

31 Grudzień, 2008

logo

ULOTNOŚĆ ŻYCIA JEST ZATRWAŻAJĄCA

Z życiem jest jak z pojedynczymi drobinami piasku, rzucane są one przez wiatr nie mając samemu wpływu na to, gdzie się znajdą. Dokładnie tego samego doświadczył pewien młody podróżnik, rabuś grobów, któremu daleko do rodu królewskiego. Przez piaskową zamieć wplątał się przypadkowo w ratowanie świata przed mrocznym bogiem Ahrimanem, który jak dotąd był mu znany jako nocny postrach dzieci. W swojej walce ze złem nie-Książę znalazł sobie pomocniczkę, lub raczej ona wpadła na niego, co dało początek zadziwiającej przyjaźni awanturnika i królewny zapomnianej nacji.

NA DOBRE I NA ZŁE

prper20081214123219ls3Książę i Elika, to specyficzna para. Na pierwszy rzut oka zachowują się jak poprzedni Prince i Farah, jednak nawet tamta, tak lubiana przeze mnie dwójka, wysiada przy nich jeśli chodzi o poziom interakcji. To nie jest tak, że gracz steruje Księciem, a Elika biegnie gdzieś z tyłu, nie, oni oboje wciąż są ze sobą w kontakcie. Pomagają sobie podczas przechodzenia po zawieszonych wysoko belkach, podają ręce by utrzymać równowagę, Książę nawet łapie Elikę w objęcia gdy ta zjeżdża z wysokości po ścianie. Do tego nic nie stoi na przeszkodzie ich rozmowom, co jakiś czas sobie dogadują, dziękują, śmieją się z siebie po nieudanych skokach z których dziewczyna musi ratować bohatera, a w dowolnym momencie gry wystarczy przystanąć i wcisnąć L1/L2 by mogli sobie spokojnie pogadać. Tematy ich rozmów są różne i za każdym razem bardzo ciekawe, dotykają przeszłości, marzeń, tego co się stało. Zawsze są szczere i miłe dla ucha dzięki dubbingowi z najwyższej półki, w końcu trudno spodziewać się czegoś słabego po głosach Nathana Drake’a i Lady z Devil May Cry.

Podczas gry towarzyszka Księcia jest kontrolowana przez gracza jednym przyciskiem. Trójkąt, czyli tzw. „Elika Button” działa na cztery sposoby – podczas skoku jego naciśnięcie sprawia, że Elika podlatuje do Księcia i wyrzuca go dalej w powietrze wydłużając pokonaną odległość, znajdując się na specjalnych płytach można użyć mocy zdobywanych w grze, w czasie walki „używamy” nim Eliki jako broni, a w reszcie przypadków dziewczyna używa kompasu, czyli czegoś bardzo podobnego do linii pokazującej cel podróży w Dead Space. Wystarczy najpierw wybrać na mapie miejsce do którego chcemy się udać, a świetlista kulka wypuszczana przez księżniczkę wskaże najlepszą drogę do samego środka obszaru. Bardzo przydatny patent, szczególnie jeśli się gdzieś spieszymy.

Celem podróży pary bohaterów jest oczyszczenie świata z ciemności pozostawionej przez Ahrimana. Wchodząc doprper20081214123922zg5 nowej lokacji zastajemy ją ciemną i zniszczoną, przepełnioną czarną mazią – Ciemnością – przypominającą symbionty ze Spider-Mana. Aby pozbyć się mrocznej siły należy dotrzeć do tzw. fertile grounds, płodnych ziem, magicznych miejsc zawierających w sobie moc Ormazda, boga światła. Jednak na drodze do nich stoi stos przeszkód których nie poradziliby sobie nawet rosyjscy akrobaci. Dążąc do celu Książę i królewna będą musieli biegać po ścianach, skakać, bujać się na sztafetach, a oprócz tego zostaną zmuszeni do wykonywania całkiem nowych dla serii czynności, jak zsuwanie się w dół po pionowych powierzchniach oraz przemieszczanie po sufitach z użyciem metalowych obręczy do nabrania pędu. Wiem, brzmi nieprawdopodobnie, ale wygląda cudnie. Dzięki maksymalnie uproszczonemu sterowaniu przechodzenie gry wygląda jak Assassin’s Creed na prochach. W najgorszym przypadku grach zmuszony będzie do używania oprócz kierunków trzech przycisków. Kierując postać na ścianę i wciskając X zobaczymy Księcia biegnącego wzdłuż niej. Nie wymaga to już więcej żadnej pomocy, przycisk można puścić, a każde następne jego naciśnięcie skłoni bohatera do odskoku i znalezienia się na następnej ścianie czy filarze. Kółkiem chwytamy stalowych obręczy, które pomagają w podróżowaniu w pionie, poziomie oraz do góry nogami. Natomiast R1 bądź R2 używane są do wykorzystywania gripfall, czyli wbicia pazurów rękawicy i zjeżdżania w dół na niej. Nie da się zaprzeczyć, że brzmi to prostacko, takie też jest w rzeczywistości. Sam byłem do takiego sposobu sterowania sceptycznie nastawiony zarówno przed zakupem jak i w czasie gry, przekonałem się do tego dopiero po jakichś dziesięciu godzinach spędzonych w Persji. Uwierzcie mi, stare sterowanie było świetne, to jest równie dobre, choć bardzo inne.

JESTEM PRZY TOBIE

prper20081214121943lx5… mówi Elika, gdy  po raz kolejny ratuje swojego kompana przed śmiercią. Jak było zapowiadane, w Prince of Persia nie da się zginąć. Tabuny trolli internetowych i malkontentów były przeciwko temu rozwiązaniu, bo jak to nie można umrzeć, przecież to wszystko będzie za łatwe. I tu dochodzimy do sedna, przemieszczanie się jest banalne, ale sama gra nie. Dzięki pomocy dwóch trofeów spokojnie mogę napisać, że przechodząc grę wykonałem blisko trzy tysiące skoków z czego 200-300 kończyło się na wyciąganiu mnie z opresji przez Elikę. Bardzo łatwo o źle wymierzony skok. Tak samo łatwo o nie było w trylogii Piasków Czasu i raczej nie znajdzie się nikt, kto powie mi, że lubił gdy kończył mu się w sztylecie piach i musiał zaczynać od ostatniego checkpointa. Tutaj nie ma magicznego pyłu, jest Elika wyciągająca gracza z tarapatów i odstawiająca go w miejsce skąd wykonał ostatni skok. Pomysł fenomenalny.

Podczas walk także nie da się zginąć, choć ten fakt trudno odnotować,  podczas całej gry Elika musiała ratować mnie tylko raz. Potyczek w nowym PoPie jest stosunkowo mało, do tego każda odbywa się tylko z jednym przeciwnikiem. Takie podejście wymagało przebudowy systemu walki czemu jestem ogromnie wdzięczny. Lekko na modłę AC, przyciski odpowiadają częściom ciała, i tak X, to nogi, czyli uniki oraz przeskakiwanie wroga, kwadrat służy za atak mieczem, kółko użycie rękawicy, a trójkąt przywołanie Eliki. Łączyć razy w comba można praktycznie dowolnie, nawet niewprawny gracz nie będzie miał problemów z wyprowadzaniem spektakularnych kombinacji. Pomniejsze ofiary można wykańczać zrzuceniem z areny czy przedziurawieniem mieczem pod ścianą, natomiast czwórka bossów sama potrafi potężnie zaatakować gracza, który musi wtedy wykazać się zręcznością przy krótkim QTE. Samemu można dostać trzy razy, z czego trzeci najczęściej kończy się quick timem podczas którego przeciwnik chce nam zadać ostateczny cios. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Książę unika ataku i wstaje, jeśli nie ratuje go Elika, a oponent odzyskuje część energii.

POCZYTAJ MI MAMO

No ale tak, miałem zająć się sensem rozgrywki, a wciąż coś mnie od tego odwodzi. Poprper20081214130127sq4 dotarciu do fertile ground i pokonaniu pilnującego go bossa pozostaje uleczenie krainy. Wtedy, niczym w Okami, widzimy jak wraca życie – trawa się zieleni, rosną kwiaty, latają motyle. Nie są to co prawda tak zapadające w pamięć animacje jak w grze Capcomu, ale dają satysfakcję.

I po tym wszystkim dochodzimy do problemu backtrackingu, ponieważ gdy miejscówka jest już piękna i zielona pozostaje zebrać pojawiające się ziarna światła za które można później kupić dodatkowe moce. W całej grze jest ich 1001, do przejścia wystarczy niespełna 600. Wielu graczy skarży się na to, że zbierając je musi przejść dany obszar jeszcze raz. Cóż, jeśli nie czerpią przyjemności ze śmigania tu i ówdzie w odmienionej scenerii, to Książę Persji raczej nie jest grą dla nich. Przecież ta seria polega na robieniu w kółko tego samego.

Wspominając o oprawie, screeny nie oddadzą piękna tej gry. Sam łapałem się na tym, że wchodziłem na najwyższe miejsca by tylko zobaczyć z góry krainę marzeń. Jeśli Piaski Czasu przedstawiały dobrze znaną z baśni Persję, to nowy PoP oddaje nam pod kontrolę Nibylandię poddaną wschodnim wpływom. Wielkie wieże utrzymywane na nitce kamienia, zawieszone pod niebem balony, drzewo zrośnięte ze świątynią. Poruszanie się po tej krainie przywoływało wspomnienia zabaw z dzieciństwa, pragnień udania się do Fantazji razem z Falkorem, baśni czytanych przez mamę. Nie ma, po prostu nie ma kogokolwiek, komu mogłaby graficznie oraz designersko nie podobać się najnowsza odsłona Prince of Persia. A muzyka tylko dopełnia ten żywy obraz.

prince_of_persia_4_wallpaperZastanawiam się do czego jeszcze można by się przyczepić. Gra pewnie jest krótka, w końcu jest nawet trofeum za przejście jej w czasie poniżej 12h, jednak mi skończenie przygody i zebranie wszystkich świetlistych ziarenek zajęło 16 i pół godziny. Wynik całkiem niezły jak na dzisiejsze czasy. Oprócz tego jest jeszcze fabuła. I to jest chyba jedyna część gry, gdzie mógłbym przyznać rację komuś, kto jej nie chwali. Fabularnie jest prosto. Jasne, tak samo było w Piaskach Czasu, ale chyba bardziej byłem wciągnięty w tamtą opowieść i na pewno bardziej zaskoczyło mnie jej zakończenie. Nie jest jednak tak, że fabuła nowego PoPa jest za prosta w swojej prostocie, chyba po prostu brakuje jej aż takiego szoku jak na koniec Sands of Time. Niemniej i tu można skończyć z „łał” na ustach.

THE END

Ale powiem Wam, że nie ma co słuchać głosów krytyki. Prince of Persia, to piękny hołd złożony trzem japońskim tytułom – Okami, Ico oraz Shadow of the Colossus. Zakochałem się w pięknych pejzażach, zakochałem się w Elice. Ubisoft Montreal znów pokazali, że są mistrzami w swoim fachu. Żal nie zagrać.

Shinigami

oceniaczka

 

Advertisements

11 komentarzy

  1. „Must see”, musisz sobie zrobic taki obrazek jak ja: Recommended by Shinigami ;) Na gre rowniez jestem niezwykle napalony, wlasnie ta poetyka obrazu niezwykle przemawia za tym tytulem. Wszystko wyglada jak wizja z „miedzy niebem (ziemia?), a pieklem” z Robinem Williamsem.
    O Elice juz tez slyszalem sporo i wiele osob mowilo, ze to jedna z najbardziej kobiecych kobiet w grach. A co z Princem? Gdzie nasz owlosiony, nieogolony rumburak? Miast niego jest jakis Alibaba- jak to sie ma do calosci serii?
    Anyway i tak kupie :] Zapowiada sie super, dzieki za tekst.


  2. Ten nowy Książę, to równie duży burak jak ostatni ;) Tamta trylogia została zamknięta, ta ma nowych bohaterów całkowicie nie związanych z poprzednią. Prince jest teraz awanturnikiem z prawdziwego zdarzenia, zwiedził kawał świata, widział dużo rzeczy, robił jeszcze więcej. Tym bardzo imponuje Elice podczas gry. A charakternie podobny do Nata Drake’a, czyli lekko i dra Jonesa.


  3. Heh, nowy PoPek jest niesamowity, co do jego charakteru to Shini dobrze prawi, to taki sam zawadiaka jak poprzednio, czasem zarzuci taki tekstem że szok :)


  4. Jak napisałem w swoim tekście – klimat, przepiękna grafika naprawdę walą po oczach, ale jeszcze mocniej robi to niezwykle znerfiony gameplay. Szczerze? Do ukończenia gry motywują właśnie cut-scenki i wspomniany klimat – bo pomiędzy, to męczarnia i bieda z nędzą. No nie mów mi, że ani razu nie miałeś uczucia „Boże, daleko jeszcze do końca”? ;-)


  5. Skoro wziąłem się za zebranie 1001 światełek za pierwszym razem i przejście zajęło mi 16,5h, to raczej nie miałem takiej sytuacji ;) Wręcz przeciwnie, pod koniec, kiedy już zaakceptowałem w pełni nowy system, gra spodobała mi się jeszcze bardziej.


  6. ten nowy POP jest genialny niema lepszej gry na świecie to też dlatego ją kupiłem poprzednie części też mam i stwierdzam że książę z wyglądu nawet się nie zmienił oprócz włosów i blizny bo struj to w każdej części zmieniał ale ten jest najlepszy a i awanturnikiem to on zawsze był . W nowej części różni się tym , że jest złodziejaszkiem i nie jest już taki książęcy i oprócz tego wędruje po świecie i to jest piękne . Elika też super laska i super , że nie da się zginąć . Jeśli ktoś tej gry niema niech szczerze żałuje i niech się tylko postara o nią a gdy ją włączy od razu się zakocha w grafice baśniowej upiększającej muzyką i ogólnie we wszystkim . POLECAM LIMITOWANĄ EDYCJE „PRE-ORDER” DO KTÓREJ DOŁĄCZONY JEST KOMIKS KRÓTKIE FILMIKI Z GRY , I KODY NA ZMIANĘ SKÓRKI KSIĘCIA I ELIKI CZYLI WYGLĄDU .


  7. „i super ze nie da się zginąć” -fail w poprzednich częściach trzeba było być chociaż trochę ogarnięty żeby sobie tam poradzić gdybym chciał być nie śmiertelny to bym sobie godmoda wpisał. wg mnie marnowanie kasy


  8. Ta, gra bardzo mi się nie podoba. Nie akceptuje tego klimatu. Wolę pograć sobie w „duszę wojownika”.


  9. […] kina i właśnie przy krótkich tekstach najlepiej się sprawdza. Opisany w taki sposób wieki temu Prince of Persia był, mam nadzieję, ostatnim tego typu wybrykiem. Postaram się pozostać przy kompilacyjnych […]


  10. czy jest jakieś inne zakończenie po zebraniu 1001 ziaren światła


  11. Nie. Inne masz w Epilogu.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: