h1

Shaun of the Dead – nie takie trupy straszne…

30 Styczeń, 2009

shaun_of_the_dead_w

…jak się z nimi śpiewa. Wiele było filmów, które podejmowały tematykę żywych odpadów z cmentarza – jedne lepsze (trylogia Romero FTW!), inne gorsze (remake’i tejże trylogii), ale jednak były. Przyznam, że moje zamiłowanie do tematyki zombie rozbudził właśnie wcześniej wspomniany reżyser, do spółki z firmą Capcom, odpowiedzialną za serię gier o wdzięcznie brzmiącym tytule Resident Evil. Trzeba przyznać, że żywe trupy, mimo upływu czasu, trzymają się całkiem nieźle jak na swoją umarłą kondycję i nadal straszą z ekranów TV czy to za sprawą nowych filmów (dyskusyjnej jakości) czy nowych gier (ostatnio choćby Left 4 Dead). Wśród licznych pozycji trzeba ostro lawirować, żeby nie naciąć się na kompletną padakę, która bardziej śmieszy niż wzbudza niepokój, a jednocześnie łatwo jest przegapić tytuły, które dostarczają dużej dawki radości. O jednej z takich produkcji będzie właśnie teraz…

sh1Poznajcie Shauna – gościa w wieku 29 lat, który nie osiągnął nic ponad to, że ma kochającą go dziewczynę Lisę, przyjaciela Eda o aparycji trzydrzwiowej szafy i stałą pracę. Ulubiona rozrywka? Zabieranie ukochanej do pubu Winchester, razem ze swoim przyjacielem i jej przyjaciółmi. Dziewczyna nie uważa przesiadywanie w pubie i picie piwa za najlepszy sposób na spędzenie reszty życia, toteż saje Shaunowi kosza. W międzyczasie widzimy urywki z życia naszego sympatycznego nieudacznika, doniesienia o lokalnej epidemii bliżej nieznanego wirusa i oglądamy, jak Shaun razem z Edem starają się zalać smutek po stracie dziewczyny. A gdy budzą się z kacem nad ranem coś jest nie w porządku… Tylko chłopaki nie wiedzą jeszcze, co dokładnie.

Powiedzmy to sobie od razu, żeby nie było niedomówień – Shaun of the Dead (w naszym polskim tłumaczeniu „Wysyp żywych trupów”) nie jest do końca horrorem. Sklasyfikowałbym go raczej jako czarną komedię, bo chociażsh3 występują tutaj motywy, których nie powstydziłby się żaden zombie movie (jest wirus, jest panika, jest wyludniony Londyn i grupka ludzi walczących o przeżycie), to jednak solidna dawka humoru zabija jakiekolwiek uczucie niepewności. Trenowanie rzutu płytami winylowymi w zombie, obmyślanie planu, jak to wszystko przetrwać (rewelacyjne krótkie, szarpane ujęcia przedstawiające „jak to ma być”) czy wtapianie się w tłum żywych inaczej stworzeń bardzo mnie rozbawiły, groteska w czystej postaci. Momentów humorystycznych jest oczywiście o wiele więcej i praktycznie każdy z nich trzyma wysoki poziom – gagom rodem z American Pie 6 w tym filmie mówimy „nie”. Shaun of the Dead to komedia, ale czarna – pierwsze skrzypce grają tutaj zombie. Ich projekty są solidne – gość w garniturze, z zakrwawioną twarzą i bez ręki spokojnie mógłby się znaleźć w którymś z „poważniejszych” horrorów. Mimo tego, że nasi zgnili pupile są realistycznie odwzorowani (o ile można mówić o realistycznym odwzorowaniu w przypadku zombie), jednak nie wywołują odruchu wymiotnego, jak w przypadku niektórych innych filmów. Ot, solidna, rzemieślnicza robota na potrzeby czarnej komedii. Podobnie jest z warstwą dźwiękową – mamy tutaj kawałki „budzące nastrój grozy” (klasyczne zagranie) lub podkreślające humorystyczny wydźwięk całej produkcji (np. w pubie otoczonym przez chmarę nie-do-końca-umarłych-paszczaków przygrywa wesoła melodyjka) . Warstwa audiowizualna wypada zacnie, aczkolwiek wyludnione miasto (a raczej „zazombione”) może się przejeść. Który to już raz?

sh2

Co najważniejsze – film nie przynudza. Ogląda się go łatwo, lekko i przyjemnie, choć tą sielankę miejscami przeplata kilka krwawych motywów, np. rozszarpywanie ciała i pożywka flaczkami (zombie troszeczkę inaczej interpretują pomysł na tą potrawę). Nie ma ich dużo, ale te, które są wyglądają całkiem nieźle. W każdym razie nie miałem w trakcie seansu akcji w stylu „uuuuaaaachhh, ile jeszcze?” lub „kurna, za długie to jest”, a każdy przerywający moją przygodę z ocalałą grupą ludzi spotykał się z głośnym „cisza, kurwens, oglądam!”. Właśnie po tym odróżniam film dobry od przeciętnego – nie nudzi, a zachęca do dalszego oglądania. I gdyby nie zbyt szybko urwana końcówka (w zasadzie zakończenie dostajemy z minuty na minutę) to z pewnością obejrzałbym go więcej niż trzy razy. Na razie na tym się skończyło, jednak wiem, że do przygód Shauna jeszcze wrócę. Choćby po to, żeby popatrzeć na zombie pociskające w Time Splitters na PS2. Wam również polecam zapoznanie się z tym filmem – jeśli cenicie sobie zombie, francusko-brytyjski humor podlany czarnym sosem będziecie się świetnie bawić. Jeśli nie lubicie to też sprawdźcie, a nóż widelec Wam podejdzie…?

Bzdursky

PS: na koniec dedykuję małego zombiaczka Uthowi – prawda, że uroczy?

sh4

Advertisements

3 komentarze

  1. Jedna z lepszych komedii, które widziałem. Poza tym, zombie są najlepsze.


  2. Też chciałbym sobie porzucać w takich przyjemniaczków winylami, a czemu by nie ;)


  3. Film jest pierwsza klasa. Twarz matki głównego bohatera i jej miny, teksty o harrym poterze i nieudactwo main protagonist to poezja. To nie jest humor dla każdego, ale trzyma świetny poziom, który leci z bohaterami aż do Hot Fuzz i Run,Fat boy, Run czy Zgon na pogrzebierun choć to już inne ekipy- ja polecam z ręką na sercu i podpisuje się stopami pod tekstem.
    Nie można odmówić temu filmowi niezwykłego uroku, same pierwsze minuty kiedy widzimy czołówke ze stąpającymi „żwawo” truposzczakami, bohatera stąpającego w identyczny sposób kilka minut później i klimat ze sklepu rtv… Toż to psychodela straszna :d
    Co do ostatniego screena, pan z ogródka jest pierwsza klasa :d Charakteryzacja jest bardzo dobra, więc i fani zombie movies znajdą coś dla siebie, i fani titanica znajdą swoje 5 minut.
    Więcej takiego kina!
    Ahoy there Bzdursky!



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: