h1

F.U.C.K.T.#5: Felietonisko, czyli..

5 Luty, 2009

cpn-fuckt1

..z koziej dupy trąby nie zrobisz. Doh. A może?

I weź tu żyj bez problemów. Nawet w złych chwilach, gdy świeżych tematów pod ręką po prostu nie ma, a chęć spełnienia się jako żurnalisty płonie niczym miłość do świeżych, niebieskich parówek, należy wybrać mniejsze zło i poświęcić się w imię rozwoju. Czyli, w wielkim, telegraficznym skrócie, na dzisiaj oklepany temat. Ale za to jaki! Idealny do dyskusji, których tu brakuje… i brakować raczej będzie. Troszku jak niebieskich hot-dogów.

Wielce oklepany temat na dzisiaj to bynajmniej nie wielkie cycki postaci w grach komputerowych (są mega fajne – niestety, do czasu wyjścia na zewnątrz), rozpierdzielanie wszystkiego co się da i zwycięstwa w shooterach poprzez wtykanie dziwnych obiektów w odbyty przeciwników.

monalisaDzisiaj, drogie dzieci, temat jest znacznie bardziej wyeksploatowany. Przynajmniej w teorii – podróżując po sieci zauważyłem, że niewielu ludzi podejmuje się jakichkolwiek dykusji w tej sprawie. Chodzi oczywiście, jak wszyscy się domyślili, o nadawanie naszym ukochanym grom miana “Dzieła sztuki”. A żeby nikt nie płakał, postanowiłem do pisania przygotować się porządnie – pięciogodzinne opierdzielanie się na kanapie powinno w efekcie przynieść istny majstersztyk, zapewniający mi robotę w TV Trwam. Albo w Radiu Maryja. Chociaż.

Z początku wyszedłem z założenia, że absolutnie zaprzeczę jakiejkolwiek możliwości nazwania gier komputerowych “sztuką” – w imię modnego buntu i przeciwstawiania się obiegowej opinii reszty graczy. No i zacząłem w mojej małej główce, powolutku, bez pośpiechu, zbierać argumenty. Szczerze? Nie rezygnując z pierwotnych planów, wyszedłbym na kompletnego idiotę. Ignoranta. Debila. Innymi słowy, ostateczny efekt rozmyślań zaskoczył nawet mojego psa.

Mając świadomość, że “sztuka” to pojęcie o niezwykle szerokim znaczeniu, starałem się dobierać kryteria w taki sposób, aby były one jak “najpojemniejsze”. Z resztą, nie miałem wyboru – ludzie już nauczyli się, że rysowanie kwadratów można bez żadnego problemu nazwać ‘abstrakcją’, by po chwili zbierać pochwały i pieniążki wszelkiej waluty. Muzycy, tworzący muzykę niezwykle chaotyczną i ucho-niszczącą, nazywają swych przeciwników “Głupkami, którzy nie rozumieją prawdziwego piękna”. Uh. Więc jak z takimi ramami, ogromnymi jak sąsiadka z bloku obok, ktokolwiek mógłby gier do kategorii sztuki nie zaliczyć?

No to dobra. Jedziemy z przykładami. Na pierwszy ogień, w roli warunku aka kryterium, leci wyrażanie swojej szanownej osoby przez autora projektu. Już teraz zaznaczam, że oszczędzę sobie omawiania poszczególnych punktów na przykładzie muzyki, malarstwa i innych pierdół – jeżeli jesteście w stanie przeczytać też tekst, bez wątpienia sami dopowiecie sobie odpowiednie braki w informacji. Tutaj raczej nie trudno o dowody. Okami, obiekt westchnień wielu rysowników i fanów japońszczyzny, z pewnością coś wyraża. Nie wiemy co, ale hej – to w sztuce norma! A przechodząc do konkretniejszych, mocniejszych argumentów – co z Molyneuxem, Wrightem, Newellem, czy nawet Bleszinskim? Może czynię herezje, ostatniego z nich dodając do stawki, ale rwa, finalne wersje produktów, przy których pracowali wyglądają tak fenomenalnie głównie przez tych panów – mieli wizję, pomysł. Chcieli dać grze nieco własnej osoby, duszy, charakteru tak, aby każdy mógł się przy nich wspaniale bawić. Można? Można. To jedziemy dalej.

Bez wątpienia, w obiektach zaliczanymi do szeroko pojętej ’sztuki’ musimy widzieć piękno. Czy możemy znaleźć je zarówno w grach? Ba. Możemy. W końcu kto tak ładnie odwzoruje nam obraz przyrody i samego człowieka tak jak Killzone 2 czy Mass Effect (Hej, gęby wyglądały tam kosmicznie). Doh. Realizm to nie wszystko. I dla takich grymasiątek (słowotwórstwo bozią Roberta) jest wspomniane wcześniej Okami, czy też nowe Prince of Persia (z Zakościelnym, rzecz jasna).

Sztuka ma pobudzać emocje. I to nie te najbardziej prymitywne, jak agresja, złość, nienawiść, lecz te bardziej ‘ludzkie’, pożądane przez artystów. Kryterium bez wątpienia najtrudniejsze, ze względu na ilość elementów składającą się nań. Bo nie samym obrazem można osiągnąć odpowiedni efekt – tutaj potrzeba muzyki (która notabene jest niepodważalnie jedną z dziedzin sztuki), wspaniałej gry aktorskiej, stworzenia odpowiedniej otoczki, wprowadzenia w klimat. Tutaj wyjdę z krótkim, acz głośnym krzykiem: nowy Prince of Persia! Half-Life 2: Episode Two (zakończenie)! Fable 2 (początek)! Jeśli w trakcie męczenia którejś z tych gier nie poczułeś(aś) ni krztyny emocji, prawdopodobnie śmierć człowieka na Twoich oczach zainteresuje Cię równie mocno, co dwudziestoletnie kiszone ogórki w piwnicy na drugim końcu globu.

Last, but not least. Sztuka ma trafiać do ludzi. Uderzać ich po gębie magią, którą na bieżąco wytwarza. Być jedną z form rozrywki, uznawanych za przejaw kultury osobistej i dobrego wychowania. Naturalnie, nie możemy tego zaliczyć do wszystkich (do żadnej?) gier – podobnie jest w przypadku filmów, muzyki, książek. Czy ten warunek spełnionym i, czy tym samym, gry rzeczywiście można ochrzcić mianem sztuki, pozostawiam już Wam *. Jeżeli ktoś zna inne kryteria, którymi można określić sztukę, zapraszam do komentarzy. Na dyskusję nigdy nie jest za późno. O.

* Bo… moim zdaniem można. I ignorantem ten, który uważa inaczej.

Bo, choć to dopiero początki wkraczania w sferę artystyczną, przy dobrych wiatrach wszystko rozwinie się na tyle, by profesorzyna w okularkach mógł do przemyśleń po przeczytaniu książki dorzucić wrażeń z ‘gupiej’ gry. Nieśmiałe pierwsze kroczki już wkrótce przerodzą się w szaleńczy bieg ku lepszemu światu. Czy to dobrze? Nie lepiej, gdy jest tak, jak teraz? Podejrzewam, że przekonamy się już niedługo – jakkolwiek nieprawdopodobnie by to nie brzmiało.

ww3pl.

===================================

Więcej równie ciekawych tekstów znajdziecie na blogu:
http://littlebigblogpl.wordpress.com/

Ekipa CPN serdecznie zaprasza :)

Advertisements

5 komentarzy

  1. Zapomniałeś wspomnieć o „ICO”, „Shadow of The Colossus” oraz „Beyond Good and Evil”, ale poza tym nie ma się do czego przyczepić – tekst ciekawy i daje radę :D


  2. O ICO i SotC coś wiedziałem, ale niestety – pokrzywdzony przez los, zbyt krótko miałem PS2 i w tymże czasie obracałem się głównie w towarzystwie „TEKKEN ROZPIERDZIELACZ !” i „GTA OMG”. Więc, sam widzisz. Wolałem opierać się na grach, w które nie dość, że grałem, to jeszcze je zapamiętałem. Poza tym – gdyby wymieniać wszystkie przykłady przepięknych gier, myślę, że dla wprawnego gracza zajęłoby to nieco czasu ;-)


  3. Hej, przecież Bleszinski odwalił kawał fantastycznej roboty, to raczej umieszczenie obok niego Moulynexa jest obrazą dla tego pierwszego. Ale to tak IMO.


  4. I o Bioshock nie wspomniał :P
    Fajny tekst, lubie takie felietony. Sztuką może być zarówno koń z puszek po redbulach, czy te polskie głupie dupy co na wizji jakiejś regionalnej tv robiły to co chciał widz, jak również Dama z łasiczką i wspomniane Bg&E. To kwestia subiektywna, każdego z nas porusza co innego i co innego będzie wzbudzać emocję o których pisałeś w tekście.
    Patrzysz na biurko i widzisz 3 długopisy, dla mnie to 3 długopisy, dla Stefana obok piekny obraz nieprzewidywalności losu, że te długopisy znalazły się obok siebie.
    Gry to sztuka, jednak nie dla wszystkich, tak jak prace Picassa i wielu innych to dla mnie kwadraty i trójkąty ;)
    Bardzo fajny tekst, aż musiałem pomyśleć po przeczytaniu :]
    Greets mate


  5. […] F.U.C.K.T.#3: Gdybym miał milion złotych… F.U.C.K.T.#4: Przemyślenia z humorem vol.1. F.U.C.K.T.#5: Felietonisko, czyli.. F.U.C.K.T.#6: Bliskie spotkanie z GTAIV na piecu F.U.C.K.T.#7: Czy konsole powoli stają […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: