h1

Siła tysiąca w jednym, czyli laski, ich piersi i… całkiem niezła fabuła

12 Luty, 2009

ikkitousenlogo

Zdziwiłem się. Na Ikkitousen trafiłem przypadkiem przeglądając oferty sklepów Aliens Group i Dageki, kiedy jest się facetem trudno nie zwrócić uwagi na ładne dziewczyny z wielkimi biustami ubrane w szkolne mundurki. Zainteresowanie i kilka sekund spędzonych na wyszukiwaniu wystarczyły by dowiedzieć się, że dzierlatki wyjęto z jakiegoś anime. Czemu by tego nie obejrzeć pomyślałem, w końcu zawsze warto sprawdzić głupawą komedyjkę z walczącymi panienkami, tym bardziej, że podobno jako tako oparta jest na Dziejach Trzech Królestw, które także są tłem fabularnym dla Dynasty Warriors. A że po ograniu DW5 zainteresowałem się tym okresem ochoczo zabrałem się za Ikki. Jak już napisałem, zdziwiłem się.

01Gdybym miał zacząć od tego, co w Ikki jest najważniejsze wahałbym się między biustami, a fabułą i głębią postaci.  Na tym właśnie polega całe moje zaskoczenie serią, po obrazkach pokazujących porozrywane w strategicznych miejscach mundurki oraz piersiaste dziewczyny trudno przypuszczać, że fabuła odgrywa tu większą niż marginalną rolę. A tu proszę, okazało się, że nie oglądałem nic tak absorbującego od dłuższego czasu. Jasne, nie jest to głębia na miarę Evangeliona czy jemu podobnych, ale na pewno momentami bliżej IT do tego niż pierwszego lepszego popularnego teraz anime.

A o co tak właściwie w Ikkitousen chodzi? Podstawę fabuły stanowi wspomniany już Okres Trzech Królestw. Kto zna literacką, historyczną czy nawet grową  wersję poczuje się jak w domu i sprawi mu radość wynajdywanie w21 bohaterach IT wojowników z tamtych czasów. Bo widzicie, mimo akcji w czasach współczesnych losy postaci permanentnie związane są z historią, a to dlatego, że każdy z nich jest inkarnacją kogoś z wojennej przeszłości. Wyobrażacie sobie jakbyście się czuli znając całe swoje życie ze stron podręcznika do historii? Właśnie z tym zmagają się dramatis personae Ikki. Nosząc na uchu magatamę wskazująca na bycie Wojownikiem niejako skazani są na walkę z uczniami innych szkół symbolizujących tu królestwa i wraże obozy. I tu właśnie pojawia się najciekawsza część tej opowieści, wątpliwości. Wątpliwości dotyczące słuszności życia poddanego odtwarzaniu tego, co już było tylko dlatego, że są naznaczeni byciem Wojownikiem. Czy tak naprawdę takie zachowanie nie wynika tylko z tego, że ktoś z magatamą poległego i jego imieniem kiedyś postanowił stać się legendarnym wodzem i poprowadzić swoje życie jak on wciągając w to innych, którzy zaczynali wierzyć w siłę i niezłomność przeznaczenia? Część z bohaterów po prostu stara się wypełniać „swoje” dawne losy, inni chcą się stać jeszcze silniejsi od „siebie”, a niewielka część ucieka od przeszłości.

41I tak oto poznajemy Sonsaku Hakufu, energiczną nastolatkę obdarzoną małym mózgiem i wielkim biustem. Hakufu jest chyba jedyną osobą będącą Wojownikiem, której kompletnie nie obchodzi „przeznaczenie z przeszłości”, a to jej dobre nie jest. Mimo bycia wielkim wodzem, dawny Sonsaku zginął bardzo młodo, dlatego też nad dziewczyną czuwa jej kuzyn – Shuuyu Kôkin. Jak to w takich przypadkach bywa, Hakufu nie może czuć się bezpiecznie nawet w swojej szkole, Akademii Nanyô, gdzie już pierwszego dnia wszczyna bójkę i zostaje skazana na śmierć przez Enjutsu, lidera przybytku.  Oczywiście w międzyczasie udaje jej się zaskarbić sympatię innych postaci – niebieskowłosej dziewczyny noszącej opaskę na jednym oku, Ryomô Shimei, wielkiego jak Pudzian Gakushuu, czy nawet (według Hakufu) głupszego od niej Kakôtona owładniętego manią nie zapominania o podstawach podczas walki.

Kiedy w życie wchodzi taki, a nie inny plan i Hakufu musi zostać zaakceptowana jako przyszły szef Ndd1anyô swoje macki rozpościera najbrutalniejszy i obecnie najsilniejszy z Wojowników, Tôtaku. Jako zwycięzca ostatniego turnieju między szkołami to on trzęsie okolicą i w pewnym momencie wyznacza nowy termin zawodów. Tôtaku jest jednym z tych niewielu, którzy za wszelką cenę chcą zadać kłam przeznaczeniu. Zleca zabójstwo jednego z ludzi Nanyô, który miałby podburzyć jego prawą rękę do zabicia go, celuje w Hakufu, wreszcie stara się zniszczyć samą prawicę, piękną dziewczynę o imieniu Ryofu Hôsen. Jeśli znacie losy Lu Bu i Dong Zhuo wiecie jak to się skończy, w innym przypadku nie będę nic zdradzał.

Po śmierci kilku osób, ujawnieniu innych jako szpiegów oraz odkryciu dziwnej mocy w jeszcze kolejnych, pierwsza seria Ikkitousen dobiega końca. Wystarczy wytrzymać przynudne początkowe odcinki by móc delektować się resztą. Tu przeleci kilka biustów, tam ktoś powie coś mądrego i już jesteście wciągnięci w tę ciekawą opowieść.

Mimo, że przed nami jeszcze dwie serie warto wspomnieć o kresce. Ta jest trudna do określenia w ryzach ładna – brzydka, na pewno jest prosta, ale nie prostacka i co ma być piękne lub szczegółowe takie właśnie jest. Zresztą, mniej więcej widać na obrazkach co i jak. A dlaczego teraz o tym wspominam? Ano dlatego, że dwa kolejne sezony pod tym względem wyglądają sporo inaczej.

dd31Dragon Destiny rozpoczyna się zaraz po zakończeniu pierwszego sezonu, czyli momencie wyklarowania się na horyzoncie trzech wielkich sił – Nanyô, Seito i Kyoshô, czyli kolejno Wu, Shu i Wei. Tym razem głównymi bohaterami są ludzie z Seito, co przekłada się na mniej Hakufu i więcej wspaniałej Kanu Unchô, która mimo tego, że w pierwszej serii pojawiła się tylko raz, od razu zaskarbiła sobie moje uwielbienie.

Seito ma kłopoty, lider Kyôshô, Sôsô, obudził swojego smoka (wielką moc zaklętą w inkarnacjach wodzów), który zrobił z niego złego tyrana, a oni nie mogą nawet zmusić Ryuubi Gentoku, swojego szefa, do trenowania sztuk walki. Tym razem seria dobija aż do Bitwy o Czerwone Klify, więc po drodze mamy budzenie smoków, odnalezienie Zhuge Lianga, przejście Guana Yu na stronę wroga, nie-do-końca-śmierć Sun Quana oraz rozbicie w proch sił Wei.

dd2Mimo fajnego fabularnego umiejscowienia seria DD jest najsłabszą z całej trójki. Trudno powiedzieć co nie zagrało, ale na pewno miały w tym swój udział walki poprowadzone w stylu Dragon Balla. Na szczęście było dużo Kanu i jej głosu, w którym można się zakochać. No i osłabiono ją w stosunku do pierwszej serii, więc nie raz i nie dwanaście można było zobaczyć Odwrócony Dekolt Kanu w całej okazałości.

Po Dragon Destiny fani zaledwie w zeszłym roku dostali jak na razie ostatnią serię – Great Guardians. Ta zaskoczyła mnie tym samym, co pierwsza. Po obejrzeniu pierwszego odcinka domyślałem się, że tu fabuły prawie nie będzie, za to dużo się pośmiejemy. Hakufu i Ryomô w pracy, Kanu podrywająca Gentoku, kupa śmiechu gwarantowana. Ale nie dawało mi spokoju jedno, początkowa scena, opening oraz ending (jeden z najlepszych ever, bez dwóch zdań) zawierają pewną nieścisłość – postać, która we wspaniały sposób umarła na koniec pierwszej serii żyje. Nie dawało mi to spokoju i już chciałem skreślać GG za daremne zmartwychwstanie, na szczęście okazało się, że nie miałem racji. Fabularnie ostatnia seria Ikkitousen spokojnie przebija drugą, skupiając się tym razem na Ryomô oraz właśnie tej ożywionej osóbce. Jest bardzo ciekawie, gwarantuję.

gg1Ale oprócz tego pośmiać się można sporo, bo niektóre odcinki nastawione są na humor, humor i jeszcze raz humor. A cała seria omija historię bitew Trzech Królestw. Tu dziewczyny są na plaży, tam ktoś zakłada naszyjnik wyjmujący na wierzch wewnętrzne pragnienia, a między tym wszystkim Kôkin, który jakoś stara się nie zwariować od tylu ładnych dziewczyn wkoło.

Wspomniałem już o jednym endingu, wypada się jeszcze ze dwa słowa o całej ścieżce dźwiękowej napisać. Openingi są bardzo fajnie zmontowane i dobrane muzycznie, świetnie się ich słucha dla samej idei słuchania, motywy przewodnie i kawałki podczas walk tak samo. Na poklask także zasługują seiyuu, którzy spisali się wyśmienicie, na pewno dzięki nim będę chciał sprawdzić kilka anime w których niektórzy „występowali”.

ikkitousengreatguardians5-9I to tyle o tym serialiku z biustami i bez fabuły. Polecam go wszystkim, choć wiem, że nie każda dziewczyna zaakceptuje fan service skierowany do facetów. Szkoda, bo IT jest naprawdę, ale to naprawdę niezłym anime. Trzeba tylko mieć trochę samozaparcia na początku, reszta pójdzie gładko, bo wszystkie serie mają razem tylko 37 odcinków. Gdzie dostać? W Polsce niestety wydano tylko serię Dragon Destiny, więc nie mam nawet jak polecić jej kupić bez znajomości pierwszej. Ciekawe dlaczego zaczęto od drugiej i do tego najsłabszej z nich.

Wiecie, odnośnie Ikkitousen denerwuje mnie właściwie tylko jedna rzecz, mianowicie kiedy będę chciał pograć w Dynasty Warriors jako Kanu będę musiał wybrać tego brzydala. Chiński boże, który strzeżesz restauracji, dlaczego?

Każdego zainteresowanego Ikki zapraszam także do zapoznania się z ofertą sklepu Dageki, na pewno znajdziecie coś dla siebie.

Shinigami

zzzz

Reklamy

3 komentarze

  1. Apetyczne ;) Obacze, kiedy tylko będe miał net w domu ^_^


  2. Ja załatwie od kumpla to anime, gdy wrócę z Warszawy…


  3. Jednak zacząłem oglądać to z youtube i jestem aktualnie na 7 ep. Fajne, fajne anime :)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: