h1

5 filmów, które warto zobaczyć

26 Luty, 2009

carlitopreview

Dobra, nie będę Was dalej trzymał w niepewności, bo jak znam życie, to nie możecie się już doczekać rankingu pozdrawiam pita – Waszego idola, z którym chcielibyście wypić niejedno piwko i skosztować tuzin cygar :^^: Oto On, przygotujcie się na spotkanie ze Sztuką :]

scarface-photo-xl-scarface-6228831

Scarface (+ Życie Carlita)

80% ludzi na tym niebiesko-zielonym padole będąc obudzonym w środku nocy przyznałoby z niekłamaną szczerością, iż wychowało się na Ojcu Chrzestnym. Nie ma w tym nic złego, bo filmik wymiata pod każdym względem, ale dla mnie przed „Godfather’em” był właśnie „Człowiek z blizną” :) From rags to riches – fenomen ten nigdy chyba się nie zestarzeje i każdy podświadomie marzy o karierze jaką zrobił Tony Montana, emigrant z Kuby przybywając do Miami, miasta magii, seksu i narkotyków. Zaczynając jako zwykły pracownik baru, a kończąc jako Pan Świata.. The World is Mine!! – główne motto Tony’ego nieprzerwanie dudni w mej duszy i daje energię do działania. Świat jest do zdobycia, wystarczy tylko mieć „balls”, a wszystko będzie nasze! :]

Warto wraz ze „Scarfacem” obejrzeć sobie „Carlito’s Way”, gdyż stanowią pewną ciekawostkę z dwóch względów. Po pierwsze, w obu filmach Briana de Palmy doskonałą rolę stworzył Al Pacino – w „Człowieku” grając pewnego siebie Tony’ego Monatnę, a w „Życiu” – Carlita Brigante. Po drugie, jeżeli ktoś grał kiedykolwiek w GTA Vice City i został nią oczarowany, to filmy te stanowią dla niego materiał obowiązkowy, gdyż główny bohater gry wzorowany był właśnie na Tonym, a pierwszy jego przyjaciel, to nie kto inny jak David Kleinfeld (Sean Penn) z „Życia Carlita” :D Takich smaczków jest co nie miara!!

blow3csm

Blow

Ten film był dla mnie nie lada zaskoczeniem. Właściwie to nawet nie pamiętam w jakich okolicznościach obejrzałem  go pierwszy raz.. a widziałem już z 10, więc coś na rzeczy musi być! :) Oki, jak kogoś jeszcze nie przekonałem, to co powiecie na takie argumenty: Johnny Depp, biegnąca Franka Potente, Penelope Cruz, miszmasz „Scarface’a” z „Ojcem Chrzestnym” + oparcie na autentycznej biografii :] Tak, to nie mogło się nie udać!! Depp zagrał imo swoją życiową rolę i nakreślił postać zupełnie inną niż Al Pacino w „Człowieku z blizną” co jest istotne biorąc pod uwagę podobną tematykę obu filmów.. No trochę przesadziłem, bo klimatem znacznie odbiegają od siebie i nawet stawiałbym, że „Blow” jest pod tym względem odrobinę lepszy, ale to głównie z samego faktu różnorodności przygód George’a Junga, które nie obracały się jedynie wokół białego proszku ;P Także Penelopa dała radę i nawet pokazała się ze złej strony, co jest nie lada wyczynem dla kobiety o takiej urodzie i gracji :) Warto ten film obejrzeć będąc w dołku lub potrzebując motorka do działania, gdyż życie Junga niesamowicie pobudza wyobraźnię i jest nam znacznie bliższe niż Tony ze swoją złoconą wanną ;)

21grams

21 gramów

..tyle waży dusza człowieka. Alejandro Gonzalez Inarritu stworzył dzieło, którego nie da się opisać słowami, choć dokonałem tego w stosownej recenzji (gdzieś tutaj powinniście ją znaleźć) ;P Nie mniej film ten odbił się szerokim echem w moim sercu, na tak wielu płaszczyznach, że do dziś nie mogę o nim zapomnieć. Ukazuje on człowieka jako marny pyłek, w stosunku do nieprzewidywalnego losu, nakazującego nam podejmować decyzje, których skutku nigdy nie jesteśmy do końca pewni. Jak wielkie znaczenie mają relacje międzyludzkie oraz jak łatwo jest popełnić błąd, którego nie można naprawić – pomoże Wam zrozumieć tylko ten film! Jako ciekawostkę dodam, iż także tutaj występuje Sean Penn, którego idąc wraz z moim „przewodnikiem”, powinniście już znać z „Życia Carlita”. O tym, że także tu, u boku Naomi Watts, zagrał doskonałą rolę, nie muszę Wam chyba przypominać :)

vanillasky-0152

Vanilla Sky

O tym filmie mógłbym pisać godzinami. Już pominę fakt, iż jest on amerykańską wersją hiszpańskiego pierwowzoru pod tytułem „Otwórz oczy”, gdyż poza faktem występowania tej samej głównej bohaterki – tak, tak Penelope Cruz i fabuły, są to dwa różne filmy i „Oczów” Wam nie polecam (jest z deka nudne), ale za to „Vanillę Sky” jak najbardziej!! Btw. Nie pytajcie mnie czemu wyszło mi tak magiczne zestawienie, w którym aktorzy grający w jednych filmach mają swoją rolę w pozostałych – nie wiem i nie odpowiem Wam na to pytanie :) Tymczasem, dlaczego niebo z obrazu Claude Moneta jest tak fascynujące? Otóż, wszyscy mamy marzenia. Pragniemy głównie szczęścia,  pod każdą możliwą postacią. Jest dobrze, gdy życie nam się układa jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko przychodzi łatwo i przyjemnie, tak jak głównemu bohaterowi granemu przez Toma Cruise’a, spadkobiercy imperium wydawniczego. Ma dziewczynę, fajne bryki, kasę i sławę. Mało? No właśnie, parafrazując cytat z „Forresta Gumpa” (który nie zmieścił się do zestawienia z takiej racji, iż nie ma osoby na świecie, która by go nie znała XD), „życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz”, tak David Ames poznaje tajemniczą Sofię. „Vanilla Sky” to film, który dla Penelope Cruz może stanowić to samo co „Malena” dla Monici Bellucci – jest kwintesencją jej piękna. Przyznam się, że to jedyny film, w którym Penelope podobała mi się od początku do końca, tak pod względem gry, jak i charakteru. Tym bardziej nie dziwię się reakcji głównego bohatera na jej widok i.. miłości od pierwszego wejrzenia :) Życie jak sen. No właśnie. Czy sen może trwać wiecznie? Kiedy będziemy wiedzieć co jest jawą, a co jeszcze naszą chorą wyobraźnią? Czy będziemy się chcieli obudzić? Ja nie.

requiem-for-a-dream

Requiem for a dream

Film ten z pozoru nie pasuje do niniejszego zestawienia. Nie ma ani wspólnych aktorów, ani nie daje poczucia władzy nad światem, ani nie jest tak skomplikowany pod względem fabuły jak „21 gramów”. Więc czym tak właściwie „Requiem dla snu” zasłużył sobie na to zaszczytne miano w moim rankingu? Najprościej było by powiedzieć – zobaczcie sami, ale jak za pewne zauważyliście, nie rajcują mnie półśrodki i za to mnie przecież kochacie :] Fani twórczości Darrena Aronofsky’ego pewnie nie potrzebują wyjaśnień, gdyż znają ten filmik nie z jednego lecz wielu spędzonych przy nim wieczorów. Pozostali, jak się domyślam, lepiej pamiętają główny motyw muzyczny towarzyszący temu dziełku, a który znajduje się na końcu wpisu. Wskazane by teraz było aby sobie szumiał w tle, podczas gdy Wy zagłębiacie się w tekst, ale to tylko moja sugestia. Tak, czy inaczej, melodia ta przewija się przez cały film i nadaje mu narkotycznego transu, należy zaznaczyć, właściwego poruszanej tematyce. Tak, obraz ten jest w pewnym sensie przestrogą dla zbyt frywolnego traktowania życia z igłą w tle. Niestety takie zaszufladkowanie byłoby wielkim błędem, gdyż mamy do czynienia z czymś więcej, dodatkowo podanym w nietuzinkowej, a wręcz zjawiskowej formie. Częste są tu podziały ekranu ukazujące wydarzenia dziejące się jednocześnie w różnych miejscach, a czasami też i czasie. Jest fachowa wizualizacja całego procesu skutkującego rozszerzonymi źrenicami. Są też zagubieni ludzie. I w tej chwili właśnie doszliśmy do sedna sprawy – głównym bohaterem tego filmu nie są narkotyki. Mama głównego bohatera imo powinna dostać Oscara za swoją rolę – jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak dobrze oddaną przemianą postaci ukazanej na ekranie. Jej wizje oraz uczucia zostały wyśmienicie zobrazowane i w pełni potrafimy zrozumieć zachowanie, w tym uzależnienie od telewizji i chęci bycia podziwianym. Co do Jareda Leto, to całkiem nieźle nakreślił swoją postać, począwszy od młodego beztroskiego człowieka, po narkomana, ale i tak pobiła go Jennifer Conelly, która doskonale zagrała przez cały film. No właśnie, reżyserowi idealnie udało się przedstawić przemiany ludzi, z pełnych życia i energii postaci po utopione w nałogu wraki. Film w jednej chwili zmienia się z optymistycznego, pełnego euforii i barw kalejdoskopu, w przytłaczającą prawdę o psychice człowieka, który aby zakosztować namiastki szczęścia nie cofnie się przed niczym. Tragedia ludzi, a z drugiej strony chory świat, który jest ślepy na problemy i potrzeby innych.. Czy my tak bardzo różnimy się od głównych bohaterów?

Na razie to wszystko, jeżeli macie ochotę na więcej – piszcie :)

pozdrawiam,
pit

Reklamy

13 komentarzy

  1. Requiem i Vanilla Sky bardzo mocne :) Ja nigdy nie byłem fanem gansterskich klimatów, więc pozostałe bym wywalił :P a dodałbym Truman Show za fabułe i myśl, że w każdym z nas jest Truman, American Beauty o ulotności i miłości do życia, oraz Jarhead za zdjęcia, muzykę i grę.
    Świetnie operujesz językiem, dobry tekst :)


  2. Scarface na końcu listy? Niewierny! Infidel! KGB! PKS! PKP!


  3. @uth:
    Gdybym miał możliwość wstawienia większej ilości pozycji, to znalazłyby się takie filmy jak wspomniany Truman Show, Forrest Gump, American Beauty, Into the wild, Czas Apokalipsy, Szeregowiec Ryan etc. Postaram się je opisać za jakiś czas :)

    @bzduras:
    No jasne, Scarface jest ostatni na liście licząc od tyłu ;]


  4. Zasada #90- Od każdego anime istnieje przynajmniej 10 AMV na Youtube z podkładem muzycznym Lux aeterna.


  5. A co z „Ojcem Chrzestnym”?


  6. @Dr.Agon:
    Byłem ograniczony limitem pozycji do 5 więc wybrałem tylko te szczególnie ważne dla mnie filmy.. Zresztą już na początku napisałem:
    „80% ludzi na tym niebiesko-zielonym padole (…), ale dla mnie przed “Godfather’em” był właśnie “Człowiek z blizną” :)”
    Czytanie ze zrozumieniem się kłania Panie Agon ;P Kiedyś opiszę resztę włącznie z filmami wymienionymi w moim wcześniejszym komentarzu :)


  7. Just passing by.Btw, your website have great content!


  8. We know about this, thanks :)


  9. a teraz lista filmów które TRZEBA zobaczyć:
    1. Ojciec Chrzestny
    2. Obywatel Kane
    3. Casablanca
    4. Nietolerancja
    5. Fight Club ;p


  10. Widzę, że każdy ma swoje ulubione top 5 :]


  11. Siemka wszystkim piątka którą kolega przedstawił jest jak najbardziej trafna zgadzam sie z tą opcją i zarazem pozdrawiam :)
    ps.Blow to numer 1!!


  12. […] wspominanego dziś Inarritu, ale też ulubieńcom innego filmu o narkotykowej tematyce – “Requiem dla snu” autorstwa Darrena Aronofsky’ego. Pozostali kinomaniacy również znajdą w dziele Soderbergha coś dla siebie […]


  13. Requiem dla snu boski
    obejrzałam go głównie dlatego że wystąpił tam Jared Leto …ale film naprawdę mnie zaskoczył
    naprawdę warty obejrzenia…daje do myslenia



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: