h1

10 rzeczy, za które kochamy Capcom

11 Marzec, 2009

11

Piątkowa premiera Resident Evil 5 zbliża się wielkimi krokami, ja się zbieram za zwcaleniezrecenzowanie czwartego Street Fightera, pomyślałem więc by zrobić małe preludium do tych dwóch epickich wydarzeń i napisać za co tak naprawdę kocham ten cały Capcom, co w ich grach aż tak mnie pociaga. A że nie tylko ja w redakcji CPN darzę japońskich chłopców specjalnym uczuciem (ha, wiem o czym pomyśleliście, zboczki) poprosiłem o pomoc Bzdurasa. Nie muszę chyba dodawać, że zgodził się bez szemrania.

1. poziom trudności gier
Właśnie to przychodzi mi do głowy jako pierwsze kiedy myślę o grach Capcomu. Devil May Cry, Mega Man, Resident Evil, większość ich głośnych serii charakteryzuje się hardkorowym podejściem do tematu „łatwości” przechodzenia. Kto próbował God Hand ten wie, że Mikami właśnie przy niej osiągnął szczyt wariactwa, nie ma drugiej gry, która jest tak trudna na Łatwym, wierzcie mi. Przy Boskiej Łapie i jej poziomach trudności Dante Must Die! to szkółka niedzielna.

2. prosta i przyjemna fabułka
Bajkopisarze Capcomu nigdy nie starali się konkurować z Kojimą i jego ekipą, według nich fabuła w grach ma być prosta i zabawna i to wychodzi im znakomicie. Tajemnicza kobieta prosi łowcę demonów by udał się z nią na przeklętą wyspę, gdzie go zdradza i rzuca na pastwę władcy piekielnych zastępów, który wcale nie przypadkiem zabił lata temu ojca bohatera. Dziewczyna fana filmów o superbohaterach została wciągnięta do jednego z nich, chłopak bez zastanowienia rzuca się w pogoń za ukochaną otrzymując przy okazji moc swojego ulubionego herosa by skopać po drodze sporo tyłków. Robot dobrego naukowca walczy z tworami złego. Ludzie powoli przestają wierzyć w bogów budząc tym demony, bogini słońca postanawia uratować przed nimi świat i nawrócić ludzi. Jedynie chyba seria Resident Evil stara się wprowadzić coś więcej, coś, co będzie kazało interesować się losami postaci nawet po kilkunastu latach od ukazania się pierwszej części gry. Choć wspominając Residenta czwartego trudno powiedzieć, by to „coś” aspirowało do literackiego Nobla.

3. innowacyjność
Powstanie slasherów – przypisywane Capcomowi (√). Survival horror – także oni (√). Niestandardowe podejście do tematu grafiki – Okami, VJ, Street Fighter IV (√). Ryzykowne inwestycje w nowe IP – produkcje studia Clover (√). Wymyślenie gatunku strzelanin z widokiem zza pleców na nowo – Resident Evil 4 (√). Napisanie tych przykładów zajęło mi raptem minutkę czy dwie, a pomysły do tej kategorii jeszcze mam. Ktoś powie, że był Rygar, grało się w Alone in the Dark, przecież to nie oni zrobili pierwszą cel-shade’ową grę. Może i tak, ale to Capcom odwalił brudną robotę rozwijając te pomysły i definiując je w swoim własnym, orientalnie pokręconym stylu.

4. świetny gameplay
W prostej linii wywodzi się to z wypasionych pomysłów na gry. Pistolety i miecz towarzyszami w tangu śmierci. Pędzel nadający życie. Scenki przerywnikowe podczas których nie można tracić czujności. To dały nam DMC, Okami i RE4. Z Dead Rising przyszły tysiące zombiaczy wpadających pod kije bejsbolowe i kosiarki spalinowe, V-Jurek dał nam zwolnienie i przyspieszenie czasu jako broń, cross-overy z Marvelem do dziś odkrywają swoje pokłady miodu, a w drugiego Ulicznego Wojownika wciąż organizowane są turnieje na które zjeżdżają się najlepsi gracze. Nawet słabe gry japońskiego dewelopera są grywalne i daleko im do miana crapów.

5. gwarancja jakości („Kup coś od nas, panie, nie pożałujesz!”)
Kupując grę od Capcomu mamy praktycznie pewne, że będzie przynajmniej dobra. To developer, który dostarcza gry w ilościach hurtowych, ale jednak prawie wszystkie z nich trzyma wysoki poziom. Oczywiście nie każda z ich produkcji jest hitem na dziesięć, ale pomimo kilku wpadek (DMC2, RE: Gun Survivor) nie mam pod tym względem wiele do zarzucenia Capcomowi. Po prostu – inwestycja w ich gry to najczęściej dobrze ulokowane pieniądze.

6. oldschoolowe podejście do tworzenia gier
Hollywoodzka fabuła? Gry „na jednego strzała”? Casualowa rozrywka na 10 minut? Zapomnijcie – Capcom jako jeden z nielicznych developerów sprawia wrażenie tworzenia gier dla hardkorowców pamiętających czasy 8-biotwych maszynek do grania. Czyli prostota fabularna,  gameplay oferujący masę niuansów technicznych,  częste zmuszanie gracza do ruszenia łepetyną. To jest to, co cenili sobie gracze tamtych lat – i to jest to, co  Capcom dostarcza graczom dzisiaj. I to w ilościach hurtowych.

7. posiada masę znanych i lubianych licencji na własność
Chyba żaden inny developer nie trzyma w garści tylu popularnych marek gier, co Capcom. Resident Evil, Street Fighter, Devil May Cry, Viewtiful Joe, Dead Rising, Okami, Ghosts ‚n’ Goblins, Mega Man, Phoenix Wright – to wszystko wyszło spod ręki capcomowych programistów.  Co najważniejsze – mimo kilku złotych jajek znoszących kury (czy jakoś tak) firma nie boi się inwestować w nowe projekty, a od czasu do czasu stara się też na nowo zapalić dawno ugaszony blask starych licencji (choćby Bionic Commando).  Brawa dla developera.

8. replayability
Powiedzcie – kto z Was lubi gry, które kończą się po 6 godzinach, po czym nie ma już po co do nich wracać? Szefostwo firmy chyba też takich gier nie lubi, bo dorzuca do swoich pozycji masę bonusowych trybów rozgrywki, nowych strojów, alternatywnych zakończeń, artworków i całe tony innych dodatków, które sprawiają, że  nawet po ukończeniu danego tytułu wraca się do niego z wielką przyjemnością, odkrywając coś nowego. Resident Evil 4 jest tego najlepszym przykładem – ukończenie go to około 15 godzin rozrywki na najwyższym poziomie, a zdobycie wszystkiego, co do zdobycia w tej grze jest, zajmuje co najmniej dwa razy tyle. Szacunek.

9. japońska szkoła w pełnej krasie
Wielu graczy narzeka na amerykańskie podejście do tworzenia gier (efektowność, tępa fabuła, płytkość rozgrywki), chwaląc sobie przy tym japońskich developerów za ich niekonwencjonalne pomysły, niepowtarzalny feeling towarzyszący ich tworom oraz to „coś”, co ciężko ubrać w słowa. Capcom to firma, która dostarcza graczom to, co najlepszego ma do zaoferowania japońskie studio. Grając w ich Phoenix Wrighta, Okami czy Viewtiful Joe z łezką w oku wspominam czasy, gdy japońscy producenci byli szefami szefów wszystkich szefów branży gier, to oni wydeptywali ścieżki, którymi inni starali się podążać, patrząc na nich jednocześnie z zazdrością. W dobie gier szybkich, efektownych i prostych Capcom nie pozwala graczom zapomnieć, kto kiedyś rozdawał wszystkie karty w tej grze.

10. ogólne kilogramy miodu, no
Czyli wszystkie dziewięć punktów połączone w jeden. Znak jakości Capcomu jest w 99,9% przypadków na tyle pewną inwestycją, że gry można kupować w ciemno. Dziesiątki wybitnych tytułów w przeszłości, Devil May Cry, Dead Rising, Lost Planet, Street Fighter i Resident Evil w tej generacji, zapowiedziane na bliższą lub dalszą przyłość DR2, Dark Void i Bionic Commando, mocne tytuły na XBLA i PSN, nawet produkty Platinum Games można traktować jako ich, w końcu większość pracowników tej firmy to mózgi wywodzące się z wielkiego C. Nie każdego można darzyć takim zaufaniem jak Capcom. Trudno to opisać słowami, widocznie to jakiś rodzaj magii.

zawsze wierni i oddani
Bzduras & Shini

end

Reklamy

7 komentarzy

  1. Capcom to legenda od prawie 30 lat, nikt nie jest w stanie im podskoczyć – zebrali co prawda kilka malin (subiektywnie: Lost Planet), ale na grach się znają. Wiedzą co jest miodne i trafiają w każdą grupę, fani horrorów, rżnięcia mieczem, platform…. Jest wszystko, nie można ich nie kochać – świetny tekst :)


  2. Phoenix Wright RLZ!!11! Ale trzeba przyznać, że jeśli chodzi o gry od Capcomu, to trzeba przyznać, że mają łby na karku.


  3. Co do Lost Planeta to nie mam zastrzeżeń. Wyszła całkiem ładna, ciekawa z początku gra, która paradoksalnie po pewnym czasie staje się nudna i…(wtórna?).


  4. A teraz zagadka: które punkty wymyślił Szini, a które ja? ;)


  5. 1,3,4,6,8,10 to Bzdurasa?


  6. Dwa trafiłeś, ale to za mało, żeby dostać paczkę rodzynek.


  7. Ano dwa trafiłeś u Bzdura i aż 4 moje :P A podpowiedzieć mogę, że jest ich po 5.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: