h1

Street Fighter IV (PS3)

21 Marzec, 2009

logo

Czekałem dziesięć lat. Dziesięć długich lat na kontynuację prześwietnego SFIII. Po tych katuszach fani byli wniebowzięci pierwszymi materiałami, nie-fani zaczęli siać ferment i „obawy” związane z „ulubioną” serią. Nie było po co. Choć Uliczny Wojownik odszedł od przepięknej ręcznie rysowanej oprawy 2D, która do dziś rzuca koparę na ziemię przy okazji 3rd Strike, pokazał, że równie dobrze może sobie radzić z pełnymi poligonów postaciami i komputerowymi błyskami przy ciosach specjalnych. Było warto czekać.

15Podobno nie powinno się zaczynać pisania recenzji od opisu menu głównego. W takim razie dobrze, że to wcale nie jest recenzja, bo inaczej popełniłbym teraz wielkie faux pas. Menu czwartego Strita jest… inne niż się tego spodziewałem. Bardzo proste i zadziwiająco intuicyjnie poukładane, straszące wielką gębą Ryu, a podczas buszowania w opcjach nieprzerwanie przygrywa znany z lekko przydługiego (choć mega klimatycznego) intra, kawałek The Next Door (Indestructible) grupy Exile. Ciekawym i wartym wspomnienia już na wstępie patentem jest fakt wyboru japońskiego bądź angielskiego dubbingu oddzielnie dla postaci w grze oraz animowanych filmików (działa to nawet na wersję językową wyżej wspomnianej piosenki) na początku i końcu trybu arcade. Po przejściu gry można nawet każdemu z osobna wybrać w jakim języku ma mówić. Naprawdę świetna sprawa.

Po wyjściu z opcji i chwilce spędzonej na treningu przyszedł czas na tryb arcade. Dzięki zagrywaniu się w SFIII: 3rd Strike na trochę przed premierą czwórki przerzuciłem się z grania Ryu na Kena. Choć biały kostium zatrzymałem jako 23ten preferowany. Jeden prolog i już wiedziałem, że fabuły, to w grze za bardzo nie uświadczę. Jak lubię historię opowiedzianą w serii, tak część czwarta nie wnosi nic nowego, a wątek „fabularny” powinien być po prostu pominięty. Na szczęście na tym gra się nie kończy. Oczarowany przepięknym intrem troszkę mało przychylnie spojrzałem na grafikę z gry, już nie wydawała mi się tak piękna jak dotychczas. Na szczęście czas pokazał, że się myliłem. Pierwsza walka poszła gładko, głównie na eksperymentowaniu z ciosami, sprawdzaniu mechaniki gry, nowości systemowych. Do tego za radą tych, którzy dostali grę przede mną (cholerna poczta niszcząca ideę pre-orderów) zacząłem od najłatwiejszego z łatwych poziomów trudności (tych jest aż trzy, do tego jeden normalny i trzy trudne). Kolejnych pięciu walk nie ma nawet co opisywać, więc przystanę na chwilę przy paskach specjali i Focus Attack. Super Combo Meter działa jak zawsze, czyli im więcej ciosów zadajemy tym więcej napełnia się podzielony na cztery belki pasek. Za cały można wypłacić efektownego super kombo, za jedną belkę EX Attack, czyli wzmocnionego specjala, np. ognistego Hadoukena u Ryu, którego wyprowadza się wciskając przynajmniej dwa guziki ataku w miejsce jednego. Wariacją na temat superów jest Revenge Gauge, który, przekornie, rośnie w miarę dostawania po twarzy. On podzielony jest na dwie części, z czego do odpalenia Ultra Combo wystarczy jedna, lecz im więcej paska tym bardziej niszczące kombo postać wyprowadzi, więc warto poczekać. Ultrasy są najefektowniejszymi kombinacjami w grze, to przy nich postaci wywalają kosmiczne miny, a kamera robi zbliżenia lepsze niż w filmach porno. Super szybkie combo Kena zakończone Shinryukenem, Metsu Hadouken Ryu, mega wyginające przeciwnika chwyty Zangiefa, zdecydowanie jest na co popatrzeć.

33Na osobny akapit natomiast zasługują Focusy. Wyprowadza się je naciskając średnią piąchę i kopa, a sam atak jest trzystopniowy. Pierwszy, to zwykłe przywalenie przeciwnikowi, drugi stopień jest atakiem kładącym oponenta na deski (gdy upada można bić), trzeci jest nieblokowany. Wystarczy przytrzymać kombinację. Ciekawym pomysłem jest zrobienie z Focusów także czegoś przypominający parowanie z trójki. Postać może zebrać na siebie jeden cios przeciwnika, wtedy część paska energii robi się przezroczysta i odnawia z czasem do poziomu sprzed ataku, chyba, że dostanie się w międzyczasie fangę w zęby. Ale to nie wszystko. Najlepszym patentem jest używanie tego do przerywania ataków. Odpowiednie wyczucie czasu i szybkie palce pozwolą Wam robić takie cuda jak atak z wyskoku zakończony szybkim Shoryukenem, którego przerywacie od razu po zadaniu pierwszego ciosu by wyprowadzić krótkie kombo, kolejnego Shoryukena i zmienić go w Super Combo. Naprawdę mocarnie to wygląda. I jest naprawdę trudne. Niestety także nie jest to darmowe – skasowanie ataku zżera dwie belki Super Combo Metera.

42A wracają do arkejda, ostatnie dwie walki, to walki specjalne, Capcom trzyma się tradycji. Tym razem jednak zamiast słabych tekstów na ekranie ładowania dostajemy animowane na silniku gry scenki, które w większości są całkiem zabawne i motywujące do walki. W przypadku Kena staje przed nim Rufus wyzywający blondasa na pojedynek o tytuł najlepszego fajtera w Stanach. Rach ciach, moja pierwsza przegrana, continue i beka tłuszczu ma zad obity. Następnym przeciwnikiem, już dla każdego, jest przegięty Seth. Walka z nim opiera się na samych schematach. Na pewno widzieliście poradnik walki Kenem, dokładnie tak można opisać ostatnią walkę z bossem. Seth na każdy atak gracza ma ustawioną swoją kontrę, nawet teraz z głowy mógłbym przytoczyć przykładową walkę z nim i co on by na jaki cios odpowiedział. Najgorsze jednak jest to, że w ferworze walki łatwo się o tym zapomina i dostaje się po mordzie… Najlepiej stosować na niego lekko zmodyfikowany sposób na Goro (wyskok z piąchą i podcięcie), bo normalna walka nie ma sensu. Po brzydalu do obejrzenia żałośnie słaby epilog.

Będąc przy Secie, można by się skupić na nowych postaciach, tych jest aż sześć. Wspomniany już Seth jest  najbardziej tanim szefem, z jakim miałem dotychczas do czynienia. Szybki, silny, niezniszczalny. Szkoda tylko, że kiedy ja nim gram nie jest tak dobry. Ogólnie poskładano go z ataków innych postaci modyfikując przy tym niektóre ciosy i kombinacje (jego Sonic Boom wyprowadza się jak Hadoukena, a chwyt Zangiefa dopieszczony jest teleportem). Wielka kapucha i jedna z niewielu wad SFIV. Chudy inaczej Rufus jest jak Bob z Tekkena 6, wielki, lecz szybki. Gadatliwy grubasek potrafi nieźle naskakać się na arenie zanim przeciwnik w ogóle się ruszy. Całkiem ciekawa postać, 71choć na pewno nie jedna z moich ulubionych. Ciekawostką jest fakt, że tylko on używa słynnej z serii DOA fizyki biustu. Ała. W prędkości z nowych wojowników bije go tylko El Fuerte, meksykański kucharz-luchador. Słabiak, którym walka polega na bieganiu w tę i we wte (poważnie) i okazjonalnym chwytaniu. Jego Hurricanrana wygląda przefachowo. Dalej mamy Abela, Francuza bez wspomnień, którego siłowy styl opiera się na walce na krótkim dystansie, przegięte w mocy chwyty to jego domena. Lubię nim od czasu do czasu pograć, ale nie lubię walczyć przeciwko niemu, sterowany przez konsolę potrafi łapać nawet w najbardziej kuriozalnych momentach. Do tego posiada chyba najsilniejsze w całej grze Ultra Combo. Stawkę nowych fabularnie zamyka Crimson Viper. To się dopiero nazywa postać. Chłodna, zarówno pod względem wyglądu jak i wyprowadzanych ciosów. Viper dostała ogniste buty, elektryczne rękawice, jako jedyna zatrzymała super skok znany z trójki, potrafi sporo namieszać w głowie oponenta. Warto nią pograć choćby dla samego oglądania, co dziewczyna robi na tej planszy. Ostatnim nowym wojownikiem jest Gouken. Dziad po latach doczekał się własnego występu w grze, dobrze mu to czekanie zrobiło, dzięki temu jego styl walki znacznie różni się od pozostałej piątki walczących ansatsuken. Po pierwsze i najważniejsze, jego Hadoukeny wyprowadzane są jedną ręką, mogą latać na trzy różne wysokości oraz można je naładować. Po drugie, nie używa w walce Shoryukenów, a Tatsumaki Senpukyaku wygląda deczko inaczej niż u reszty. Do tego jego sposób walki oparty na jest sile, dzięki czemu może bez problemu konkurować z mega mocnym Akumą. To, że brat lata temu zamiast go zabić ogłuszył i wprowadził w stan śpiączki warto przemilczeć…

53Graficznie czwarta odsłona Ulicznego Wojownika prezentuje się nad wyraz smakowicie. Pięknie wymodelowani zawodnicy, multum kolorowych wybuchów, zdecydowanie jest na co popatrzeć. Choć wciąż żal mi dwuwymiarowego wyglądu serii, kopara opada do samej ziemi za każdym razem, gdy oglądam przewspaniale animowane intro i niegorzej wyglądającą rozgrywkę. Szczególnie warto zwrócić uwagę na ciekawą i wynaturzoną mimikę bohaterów, prym wiodą tu Blanka z Danem ich głupawe miny. Swoją drogą, elektryczne ataki dalekiego kuzyna Hulka są okraszone najładniejszym efektem prądu, jaki widziałem przez te wszystkie lata. Zatrzymano też magiczne pociągnięcia pędzlem. Miodzio.

O dźwięku też można pisać tylko w samych superlatywach. Długoletni fani uronią nie jedną łezkę wsłuchując się w nowe aranżacje znanych melodii. Nie ma też czego zarzucić aktorom użyczającym swoje głosy. Tym bardziej, że każdej z postaci można wybrać japoński lub angielski język, teraz my mamy wpływ na to, w jaki sposób przemówi nasz wojownik. U mnie wszyscy azjaci mówią po japońsku, a reszta świata (z wyjątkiem Vegi i El Fuerte) w języku Anglosasów, bo akurat tak mi pasowały ich głosy i teraz słucham wszystkich z przyjemnością. Mam nadzieję, że więcej firm skopiuje ten pomysł od Capcomu. Moc.

63Na koniec najważniejsze. Kolekcjonerzy i poszukiwacze ukłonów w stronę fanów będą mieli co robić. Ci pierwsi zadowolą się świetnie zbudowanym systemem bonusów, od (dosłownie) ton artworków, przez wszystkie filmiki promocyjne, na rangach i awatarach do trybu onlajn (zero lagów, systemy rankingowe, wszystko z górnej półki) kończąc. Wystarczy grać i masterować postaci, a dostanie się nawet ubranka do Home. A co dla fanów? Może fakt zrzucania pazurów Vegi podczas walki samemu lub to, że Hiszpan trzyma je na dłoni bliższej grającemu w zależności z której strony przeciwnika stoi jak za dawnych lat? Albo dorzucane w DLC kostiumy, które są ukłonem w stronę serii King of Fighterts od SNK?

Street Fighter IV jest dokładnie tym, czego oczekiwałem przez te lata. Porządną bijatyką ze świetnym systemem, ulubionymi postciaami i piękną sferą audiowizualną. Gdyby tylko nie dwie wady w postaci Setha oraz filmików anime byłaby gra cud. Ale i tak jest na wypasie, skoro dla tej gry rzuciłem w kąt SFIII.

Shinigami

Advertisements

12 komentarzy

  1. Przyjemna recka. Czytało się bardzo dobrze.


  2. Joł Shini dwie mikrouwagi do textu – za grą stoi w dużej mierze Dimps (złożony z byłych pracowników SNK i Capcom), stroje są też ukłonami do innych gier SNK np Art of Fighting (choćby strój Gena będący ukłonem do stroju Lee z AoF)


  3. Joł Szini, Ty dodaj X360 w tytule, bo ktoś pomyśli, że to ex jest.


  4. Recenzowałem na PS3, to tak napisałem. Jak w przypadku poprzednich gier :P

    Pita:
    Dzięki za dopisek, moje doświadczenia z seriami bijatyk SNK skończyły się bodaj na KOF’98, więc usprawiedliwiam swoją niewiedzę :D A będąc przy ich grach, zdecydowanie muszę się niedługo złapać ponownie za Last Blade 1 i 2 i coś o nich napisać.


  5. hmmm może wspólny cross-blogowy text o cąłej trylogii Last Blade ;P ?


  6. To LB miało aż trzy części? O kurka :D Daj mi zdobyć i pograć, a później nie ma problemu ;)


  7. W zasadzie mamy Last Blade 1, 2 oraz Last Blade na NGPC, które jest zarazem obiema częściami naraz. Oprócz tego dosyć różniące się Last Blade na PSone, cameo postaci w karciankach SNK, stroje z LB dla postaci w KOF MI 2 i grywalni herosi z serii w Neo Geo Battle Coliseum


  8. Maze wie ktos co to zanczy FML i jak sie robi ultraa combosyodp na mail


  9. […] tekstach, jak DMC4 z Bzdurem (świetnie wyszło, mate), średniej długości wypocinach (SFIV) i krótkich, jak teraz. Choć z małym twistem, bo zamiast opisu jednej gry zajmę się kilkoma, w […]


  10. mógłby ktoś napisać jak się robi jakiś kombos ? bo nie umiem ;/


  11. Gdybyś choć napisał którą postacią. Możliwe komba masz pokazane w challenge’ach.


  12. teraz ma wyjść super street fighter 4 z 8 nowymi postaciami z serii



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: