h1

Nie taka znowu Ewolucja

17 Kwiecień, 2009

dragonballevolution

Pewnie już nikt na tym ziemskim padole nie pamięta kiedy pojawiły się pierwsze plotki o nakręceniu ekranizacji Dragon Balla. Kiedyś w roli Goku fani chcieli zobaczyć Jackiego Chana czy Jeta Li, a gdy w zeszłym roku oficjalnie potwierdzono kręcenie tego filmu główną rolę dano młodemu Justinowi Chatwinowi. Wszyscy jak jeden mąż wiedzieli, że ten wymoczek Polakom znany głównie z Wojny Świątów nie podoła. Byłem wśród tych wszystkich. Jeszcze dziś oglądając krótki wstęp opisujący historię świata filmu będąc przekonany jąką to on nie jest porażką nazywałem go Crap Ballem. Później zaliczyłem zonka. Dragon Ball: Ewolucja wcale nie jest synonimem słowa „crap”.

dragonball_evolution_fightSiedząc w kinie najważniejsze jest by wyłączyć część mózgu odpowiadającą za uwielbienie do DB (które i tak u większości objawia się tylko lubieniem Zetki, bo większość małolatów nawet nie tknęła pierwszej serii). Ewolucję należy potraktować  jako spin-off; nową interpretację znanej historii, która wcale nie musi być jej wierna; jak Elseworlds w komiksach DC. To po prostu nie jest ten Dragon Ball, a jakiś Dragon Ball. Dlatego śmiać mi się chce z ortodoksów besztających film zanim jeszcze go zobaczyli. I po części z tego jak sam podchodziłem do tej adaptacji przed jej premierą.

Historii nie ma za bardzo co opisywać, bo po początkowym treningu Goku z Gohanem, wybraniu się młodego na domówkę u Chi-Chi i zabiciu dziadka przez Piccolo film w bardzo fajny sposób ociera się o to, co działo się w pierwowzorze. Wiecie, poznajemy Bulmę, Son jest pod wrażeniem pojazdów z „kapsuł”, jadą odszukać Żółwia (Kame House jest genialny!), później Yamcha i tyle ode mnie, bo po tym trafiają się pewne różnice. Gdybym miał streścić film w kilku słowach powiedziałbym, że całkiem fajnie go wymyślono. Jest sporo odwołań do komiksowej i animowanej wersji, postaci są ciekawymi (znów ważne słowo) interpretacjami znanych bohaterów, używanie ki wygląda nieźle i dragon-ball-z_lwcale nie jest nachalne, o dziwo nawet humor przypomina ten znany z DB (sprawdzone, na sali oprócz mnie było pięciu innych gości w moim, studenckim, wieku i wszyscy śmialiśmy się jak jeden mąż). Myślę, że we wszystkim spokojnie powinni się połapać nawet niezbyt obeznani z tematem. Dzieciaki na pewno będą się cieszyć jak głupie oglądając kolorowe walki i śmiesznych bohaterów, rodzice przeżyją bez problemów i od czasu do czasu się zaśmieją, a otwarci na innowację fani poczują się zadowoleni.

Mimo to poprawiłbym coś w tym filmie. Dobrze by dla niego było gdyby rozwinięto trochę postaci, bo część z nich jest zbyt płaska, szczególnie słabo na tle innych wypadli Bulma i Piccolo. Warto by było także skupić się bardziej na Yamchy i nie zarzucać tego, jak Roshi zaprezentował się na początku, jego imidż starzejącego się pijaczka-erotomana naprawdę przypadł mi do gustu. Na szczęście Goku i Chi-Chi dają się polubić bez dragonball-20080813045117654_640wproblemu. Szkoda także, że humor zniknął jakoś trochę za połową filmu. Dragon Ball Evolution moim zdaniem mógłby być o te 20-30 minut dłuższy jeśli tylko miałbym gwarancję poprawienia tych kilku wad. Nawet jeden moment przywodzący na myśl Power Rangers mógłby zostać bez zmian.

A, jeszcze jedna rzecz, warto by było wydłużyć trochę walkę Goku z Piccolo, bo nie dość, że zielony strasznie mało pokazywał się w samym filmie (można odnieść wrażenie, że Mai jest od niego ważniejsza i źlejsza), to jeszcze małpi chłopiec rozwalił go raz, dwa. Choć, tu ciekawostka dla znających temat, cieszę się, że zrobił to w ten, a nie inny sposób. Brakowało tylko wyrzucanego z ust jajka.

Podsumowując, dla tych, którzy nie lubią za dużo czytać, naprawdę warto wybrać się na DBE do kina. Wystarczy tylko nie być twardogłowym pseudo fanem i lubić niezobowiązujące kino akcji, dobry średniak nie jest zły. Osobiście mam nadzieję, że film się zwróci, bo chętnie pójdę do kina na sequel. Heh, a jeszcze dziś myślałem, że ta produkcja zamknie trójkę najgorszych filmów jakie widziałem.

Shinigami

Advertisements

14 komentarzy

  1. zaskoczyłeś mnie, możliwe że po tym tekście film obejrzę


  2. A ja się jeszcze zastanawiam. Wprawdzie należę do tych „otwartych” (powoli przerabiam live action „Cutey Honey” i nie uznałam tego za gwałt na serii), ale jednak… mam niejasne wątpliwości :)


  3. Kobieta lubiąca takie kino i anime? Powinnaś zmienić nick na Ewenementcjanna ;) Kiedyś też coś krążyło o Akira life, ale projekt upadł i Tekken life – nie wiem czy nadal coś robią, czy nie…


  4. Tekken się właśnie reżyseruje, nawet można obejrzeć jakiś _prawdziwy_ trailer i zdjęcia aktorów na imdb ;) A na DB idźcie, najwyżej później mi nawrzucacie, że to jednak film do dupy :P


  5. To nawet dobrze, że nie jestem fanem, bo film mi się jeszcze bardziej spodoba ;)


  6. Ja myślę podobnie- powiem szczerze, że oczekiwałem totalnego crapu


  7. Żałuję, że nie pokażą tego filmu w moim mieście.


  8. Powiem tak : Jako ze film nie nawiazuje do tresci anime. ani komiksu to jest o to lepszy, gdyż sa zwroty akcji nie oczekiwane bo jakby wszystko bylo zrobione na wzor film by byl nudny i wiedzialo by sie co sie stanie :p
    Naprawde warto isc do kina ! :)


  9. Mam dokładnie takie same odczucia i cieszy mnie, ze nie tylko ja. Jak można się zastanawiać czy iść na ten film. Nawet jakby było to największe gówno na świecie i tak bym poszedł, żeby przekonać się na własne oczy. Nie rozumiem jak można coś krytykować nie widząc tego. Jak słyszę „nie obejrzę bo to gówno” to aż mi się nuż w kieszeni otwiera. Film bardzo fajny, ale po ilości osób w kinie cztery dni po premierze obawiam się, że nie zobaczę następnej części, mam nadzieję że się mylę.


  10. gdyby nie świecąca cyckami Bulma, nie byłoby po co tego oglądać. DBE jest naprawdę TAK słabe. Straszny film, straszny, dla mnie porównywalny z SF:the Movie.


  11. nie ma to jak zobaczyc Goku w skurzanej kurtce….. poprostu żal. Nawet jego fryzura nie przypomina Goku. Masakra z tym filmem. Całkiem inna fabuła. Ale efekty fajne, jeżeli ktoś lubi walki sc to polecam film, bo efekty fajnie zrobiony.


  12. Film tragedia! Nie ma w nim nic co mogłoby mi się spodobać. Nie mam nawet sił się wypowiedzieć na ten temat. To tylko jedna wielka strata kasy wydana na to, żeby to coś powstało. Twórca mógł lepiej przekazać kase na cele dobroczynne.


  13. Nie podzielam tego zdania. Nie mogę pojąć, jak można nakręcić film na podstawie anime, który nie za wiele ma z nim wspólnego. To tak jakby trylogia „Władcy Pierścieni” (cała) została nakręcona jako 1 film i trwała 2,5 godziny, Śródziemie zastąpiono nowoczesnym miastem, a Frodo chodziłby w adidasach. Te ocierające się interpretacje również do mnie nie przemawiają – no bo co? To DragonBall, nie coś podobnego, tylko DragobBall; mam prawo żądać wierności. Ten film właśnie został stworzony dla wszystkich, prócz wiernych fanów. Widać, że film kręcono tylko dla komercji, żeby żerować na świetnym tytule, nie wspominając o efektach specjalnych, które były po prostu prostackie. Na szczęście obraz nie zdobył zbyt dużo kasy i to mnie cieszy. Co do twardogłowych pseudofanów, którzy rzekomo czepiają się tego filmu, to też się nie zgadzam. Kiedy się nad czymś wychowujesz, a potem idziesz do kina na film, który pokazuje, że było zupełnie inaczej, że Piccolo był z gumy, a Songo uczył się w amerykańskiej szkole, to po prostu krew zalewa. Jeśli twórcy filmów pójdą właśnie tą drogą, to już niedługo możemy spodziewać się „Tetris – The Bricks of Dead”.


  14. fajny film



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: