h1

Anioły i demony, tak po prostu

17 Maj, 2009

plakat

No i dobra, widziałem film, czytałem też książkę, choć to drugie kilka lat temu. Na (nie)szczęście pamiętam ją tylko pobierznie, więc nie wpłynęła za bardzo na mój obiór obrazu Rona Howarda. Zanim przejdziemy do z tego jakże krótkiego wstępu do rozwinięcia rzucę Wam małym spoilerem – jest lepiej niż w przypadku Kodu.

ad1Książkowo zresztą też, kiedy świat podniecał się tajemnicą Leonarda ja wolałem czytać o terroryźmie w Watykanie. Po prostu uważam pierwszą przygodę profesora Langdona za ciekawszą od jego francuskich wyczynów, dlatego wyszedłem z kina tym bardziej zadowolony. Chyba mniej więcej znacie fabułę, prawda? Dla nie lubiących czytać książek i zapominalskich małe wprowadzenie.

Po pierwsze, w Genewie, a dokładniej w CERN, ich głównym ośrodku fizyki, gdzie mieści się Wielki Zderzacz Hadronów podczas pewnego nowatorskiego eksperymentu doszło do tragedii. Zginął jeden z czołowych naukowców (ksiądz przy okazji) zajmujący się projektem stworzenia antymaterii prowadzącej do odkrycia tzw. „boskiej ad4cząsteczki”. Morderca jednak nie poprzestał na zabójstwie, ponieważ jego głównym zadaniem była kradzież jednego z pojemników z antymaterią. Profesor Robert Langdon, wykładowca historii sztuki z Cambridge, w filmie udaje się prosto do Watykanu, nie pojawia się w instytucie badawczym. Tu zaczyna się gra z czasem, ponieważ ktoś porwał czterech preferiti, czyli głównych kandydatów na papieża podczas konklawe, i ogłosił, że co godzinę od 20:00 będzie zabijał po jednym z nich, aż o północy wysadzi cały Watykna. Wszystko to w imię bractwa Iluminatów. Przy okazji na komendzie Gwardii Szwajcarskiej Langdon poznaje Vittorię Vetrę, Włoszkę pracującą w CERNIe razem z zamordowanym naukowcem.

Jeśli jesteś nowy w temacie lub jakimś cudem podobał Ci się filmowy Kod Leonarda DaVinci, to powinna wciągnąć Cię i ta intryga. Ich główne założenia są podobne do siebie, ale wykonanie i umiejscowienie akcji zupełnie inne. Zdecydowanie wolę oglądać piękne włoskie kościoły niż francuski krajobraz z Luwrem na czele. Tym bardziej, że część z tych zabytków mogę sobie przypominać z pobytu w Rzymie. No ale nie o swoich wojażach miałem pisać.

ad2Na spory plus filmu warto zapisać nową fryzurę Toma Hanksa, który w Kodzie więcej bawił niż wzbudzał respekt do akadmickiego wykładowcy swoim uczesaniem. Równie dobrze co jego włosy wypadła Izraelska aktorka Ayelet Zurer grająca włoską towarzyszkę profesora. I właśnie, tu kolejny plus, wszyscy porozumiewali się ze swoimi krajanami we własnym języku, nie było tak typowego dla Hollywood zmuszania każdej nacji do perfekcyjnej znajomości angielskiego. Idąc do kina pewnie miło się zdziwicie widząc podczas trwającego konklawe pewną polską stację telewizyjną (tak, tę od której dostaliśmy zaproszenia na przedpremierę Kochaj i tańcz).

Natomiast jeśli chodzi o minusy wspomnę małą zmianę w zakończeniu, wycięcie pewnego wątku dotyczącego jednej z postaci i zmiana arabskiego haszaszyna na europejskiego killera intelektualistę. Ale kto nie znających pierwowzoru to nie dotyczy, oni powinni się dobrze bawić oglądając całkiem zgrabnie odegrany spektakl.

Shinigami

Reklamy

2 komentarze

  1. W kinomaniaku chyba pojechali po tym filmie, opinie różne. Jako film przygodowy bez znajomości tematu, pewnie będzie znośny.


  2. Jakoś mnie nie zachęca do siebie ten film. Obejrzę go kiedyś, w przyszłości, ale tylko dla Hanksa.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: