h1

Curious Case of Benjamin Button

25 Maj, 2009

the_curious_case_of_benjamin_button

„Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” jest bardzo specyficznym filmem i pięknym. Mógłbym nawet napisać, iż powstał dla koneserów dobrego kina, ale tak naprawdę powinien go zobaczyć każdy. Dlaczego? O tym dowiecie się z mojej recenzji.

Zacznijmy może od tego, czego się spodziewałem siadając przez ekranem. Powiem krótko – bajki.. No bo jak inaczej można określić historię człowieka, który zamiast podupadać na zdrowiu ze starości, staje się coraz młodszy?!? Nawet krótkie wprowadzenie dotyczące wydarzeń poprzedzających narodziny Benjamina, a związanych z pewnym przedziwnym zegarem nie wyprowadziło mnie z błędu. Dopiero właściwa fabuła, zaczynająca się od narodzin bohatera poprzez dramatyczne początki jego egzystencji u boku całkiem przypadkowych osób, aż po szczerą miłość, uzmysłowiły mi, iż mam do czynienia z prawdziwym dziełem, diamentem pokroju „Forresta Gumpa” – tak dobrze opisującym nasze życie, że jeszcze długo po zakończeniu siedzimy nieruchomo wpatrzeni w przestrzeń analizując bliskość historii Benjamina do naszej.

curious-case-of-benjamin-button-brad-pittZ niedługiego, ale treściwego wstępu już wiecie, kto jest głównym bohaterem filmu. Benjamin Button, bo o nim mowa to dziecko trafnie określone przez Queenie – jego przybraną czarnoskórą matkę, cudem. Właściwie to już sam fakt przyjścia na świat chłopca można tak nazwać, o dalszym życiu nie wspominając. Z racji swojego charakterystycznego wyglądu i rozpaczy ojca, spowodowanej śmiercią ukochanej żony podczas porodu, maluch zostaje podrzucony na schody przypadkowego domu. Okazuje się nim hospicjum dla starszych ludzi prowadzone przez wspomnianą sympatyczną Queenie. Można rzec, iż Benjamin miał dużo szczęścia trafiając właśnie w takie miejsce. Szybko zostaje zaakceptowany przez domowników i staje się im bardzo bliski. Całą młodość spędza pośród ludzi doświadczonych przez życie, z których każdy jest inny, każdy jest w jakiś sposób szczególny. Dzięki temu nie tylko szybko się uczy, ale też może przeczekać najbardziej niezwykły okres swojego życia z dala od uwagi nieżyczliwych ludzi. Podczas jednego z pikników poznaje młodą dziewczynkę.. Daisy, graną przez Cate Blanchett.

curious_case_of_benjamin_button_xl_02--film-A„Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” jest filmem o miłości, ale też samotności człowieka. Nic w nim nie jest czarno białe. Postaci wydające się być negatywnymi, z czasem okazują się zagubionymi w życiu jednostkami, tak samo kochającymi i szukającymi szczęścia jak inni. Niezwykły cykl życia głównego bohatera jest tylko przykrywką, tłem dla przedstawienia człowieka takim jakim jest w rzeczywistości.  David Fincher – autor choćby „Fight Clubu”, „Siedem” i „Obcego 3” wprost fenomenalnie przelał to, co w nas najbardziej charakterystyczne na taśmę filmową. Przełożyło się to na długość obrazu, ale dzięki temu jest on pełny, skończony – jak Biblia. Efekty specjalne wykorzystane w filmie są dobrane z gracją i umiarem. Można wprawdzie wyczuć kiedy komputer ustępuje miejsca grze Brada Pitta, ale to w niczym nie przeszkadza. Jedynie rozjaśnienia twarzy bohaterów gdy już są/stają się młodzi mi się średnio podobały, ale nie było innego sposobu na odmłodzenie leciwych już, co by nie ukrywać aktorów. Cate jest piękna, ale ma już swoje lata. To samo Brad. Nie mniej cykl w jakim mijają się wiekiem super się ogląda i nie możemy się doczekać czym nas jeszcze reżyser zaskoczy. Choćby analiza wypadku Daisy przejdzie do historii kina, jako jeden z nietuzinkowych elementów filmu. No właśnie, ujęcia – te są równie piękne jak sam film. Hotelowy hol w środku nocy, podróż kutrem po morzu i oceanie w zmiennych warunkach pogodowych, czy niesamowity zachód słońca na molo to sceny, które można oglądać w nieskończoność – są tak bogate w szczegóły, magiczne i specyficzne. Delikatne rozmycia, rozjaśnienia czy gra światła i kolorów to esencja tego filmu. Nawet takie hospicjum, w którym wychował się Benjamin, potem gdy wraz z nim wracamy czujemy specyficzne ciepło i bliskość, tak jakby to miejsce było również naszym domem.

curious-case-of-benjamin-button1-bEch, rozpisałem się.. Tymczasem sami musicie obejrzeć ten film, najlepiej w spokoju i samotnie, gdyż tylko wtedy odbiór będzie taki jaki powinien być – bardzo osobisty. Czy obraz ten jest w stanie odmienić nasze życie? Uważam, że tak, gdyż aż kipi od prawd, o których wielu zagonionych kinomanów zapomina. Choćby jak ważna jest bliskość drugiego człowieka w naszym życiu. Dla mnie film roku – polecam! :)

pozdrawiam,
pit

Advertisements

3 komentarze

  1. Ja byłem zauroczony pierwszą częścią filmu, tak jak pisałeś było w niej pełno uwodzicielskiej magii kamery rodem właśnie z Foresta- piękna historia i kapitalne tło, niestety przy wątku romantycznym z Kate już usnąłem i jest to najprawdziwsza prawda. Możliwe, że godzina była dla mnie zabójcza, a praca następnego poranku głośno nawoływała – jednak uważam, że od połowy film traci urok baśni a w chodzi w romans. Świetna historia i jak zwykle Fincher pokazuję, że potrafi. Jakkolwiek ja się troche rozczarowałem, chyba oczekiwałem czegoś więcej… Pewnie stąd gorycz


  2. A to mnie Piter wydymał, miałem się dopisać o opowiadaniu o Benjaminie, ale jak nie, t nie :P W każdym razie jeśli ktoś chce się nim zainteresować, to droga wolna, bo filmowy scenariusz całkowicie odbiega od tego, co w tym krótkim opowiadanku jest napisane. Łączy je tylko postać Benjiego, choć i tu są pewne różnice.


  3. Kurde zapomniałem Shini :(



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: