h1

Geneza X-Ludzi: Wilk – Edycja Rozklatkowana – (PS3)

8 Czerwiec, 2009

tytuł

No, nareszcie kupiłem tę grę, która zalicza się do wąskiego grona najśmieszniejszych pod względem tytułu w dziejach. I tylko tym potrafi rozbawić, bo reszta to porządna sieka doprawiona niespotykaną w licencjonowanych pozycjach brutalnością. Szczególnie biorąc pod uwagę kategorię wiekową 12+ przyznaną filmowi. Najlepsza gra z Wolverinem w roli głównej, jedna z najlepszych komiksowych pozycji w ogóle. Ta generacja sprzętu zdecydowanie pomaga superbohaterom święcić triumfy.

1Kto był w kinie lub czytał moją wcalenierecenzję ten wie, że film jest średni. Nie jest zły, ale także nie jest świetny. Gra natomiast to inna para kaloszy. Magicy z Raven Software (autorzy obu części X-Men Legends oraz pierwszego Marvel Ultimate Alliance) pokazali, że nie ograniczają się jedynie do fpsów i erpegów akcji. Choć Rosomak wiele czerpie z ich poprzednich pozycji, za przykład biorąc fruwające kończyny z Soldier of Fortune i system specjali z MUA. Warto pamiętać, że gra była w produkcji jeszcze przed filmem, dopiero po czasie ktoś wpadł na pomysł by połączyć ją ze srebrnym ekranem. Właściwie szkoda, bo historia i sama postać Wolverine’a w filmie odbiegają od tego, co możemy przeczytać w komiksach. Raczej nie będzie niczym dziwnym gdy napiszę, że wolałbym jednak pozycję poświęconą papierowemu pierwowzorowi z masą kostiumów i cameo ciekawych postaci. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, w combie z filmidłem gra na pewno sprzeda się lepiej. I dobrze, bo na to zasługuje.

Geneza, to prosta nawalanka w stylu God of War (czyli nie slasher), tylko na trochę większą skalę, bo wątpię by Kratos 2kończył którąkolwiek ze swoich gier z ponad tysiącem cudzych żyć na sumieniu. Właściwie grając czasami zastanawiałem się czy nowo mianowany i niedawno zdegradowany bóg wojny oraz Logan nie są braćmi albo przynajmniej dalekimi kuzynami, bo sporo ich łączy. Obaj są świetnymi wojownika, obaj mają na pieńku praktycznie z każdym i żaden z nich nie jest nadmiernie delikatny. W obu pozycjach wysoko latają oddzielone od ciała głowy oraz nogi, Kratos tłucze kogoś wielkimi drzwiami, a Wolverine nawala nieszczęśnika jego przed chwilą odciętą ręką. Jeśli nie macie osiemnastu lat lepiej żeby tej rzezi nie zobaczyli Wasi rodzice.

Walka polega na łączeniu silnych i słabych ataków oraz wyprowadzaniu morderczych i uber brutalnych chwytów. Tyle 3w tym filozofii. Do tego blok i countery, jakieś specjale, berserker którego uruchamia się samemu (ewenement jeśli chodzi o gry z Wolviem), uniki i nabijanie przeciwników na elementy otoczenia. System jest prościutki, ale pozwala na całkiem sporo kombinacji, dzięki czemu potyczki z przeciwnikami nie nudzą się. A wrażych wojaków jest sporo, od czarnych mieszkańców Afryki, przez żołnierzy, mutanty i Sentinele. A najlepsze jest to, że większość jednostek ma unikalne animacje egzekucji (wspomniane dobijanie cudzą ręką czy przebicie głowy pazurami i skręcenie karku z buta). Walki są sycące, ekscytujące i pokazują, że wszystko na drodze Logana jest tylko mięsem armatnim.

Oprócz nich w grze znajdziecie tylko trochę zmienioną (ulepszoną) filmową fabułę oraz pseudo zagadki ograniczające się najczęściej do przeniesienia czegoś z punktu A do B. Gra, to korytko, stare dobre liniowe 2,5D ala Crash Bandicoot. Do celu zawsze prowadzi tylko jedna słuszna droga i jest bardzo mało miejsc w których można z niej zejść. Ale czy to 4wada? Raczej nie, mnie osobiście brak takich w pełni liniowych gier w przypływie diabelnych sandboxów, które swoją drogą toleruję prawie wyłącznie w grach o superbohaterach. Będąc przy otwartoświatowych tytułach, Raven na szczęście nie powtórzyli błędu chłopaków z Shaba Games ze Spider-Man: Web of Shadows i umieścili w Origins kilka bonusowych kostiumów. Hugh Jackman w zakrwawionym podkuszulku i z pazurami w łapach jest bardzo fajny i w ogóle, ale dopiero kiedy założy się któryś z uniformów Wolverine’a (klasyczny żółto-niebieski, brązowy i nowy z X-Force – szczegółowość ich wykonania masakruje) czuć kim tak naprawdę się gra. I zaręczam, że po zdobyciu któregoś z nich nie będziecie chcieli już wrócić do „gołego” Logana.

Zniszczenie ciała – jeden z głównym punktów promocji gry. W akcji wygląda to mega kozacko, z Rosomaka bez problemu można zerwać całą skórę i większość tkanki mięśniowej, co w najbardziej ekstremalnym przypadku owocuje mocno zakrwawionym i lekko mięsistym szkieletem w miejsce bohatera, który po chwili na naszych oczach zaczyna się powoli pokrywać kolejnymi warstwami mięska i skórki. Oczywiście nie da się stroju zniszczyć całkowicie, nie ważne jak bardzo gracz będzie się starał, nie zniszczy okolic bokserek i, o dziwo, butów. Przynajmniej tak to wygląda w komiksowych strojach. Widać nie tylko kości Logana zostały pokryte adamantem.

5Graficznie jest na dobre 8, postaci wyglądają ładnie i są fajnie animowane, ich projekty także idealnie wpasowują się w istotę gry, w całym tym mięsie armatnim nie ma kogoś, kto odstawałby od grupy. Szczególnie fajnie wypadają unowocześnione Sentinele. Czasami można trafić na słabszą teksturkę, ale nie psuje to ogólnego obrazu gry. Pazury Wolverine’a wyglądają tak samo dobrze, jak odwzorowanie Hugh. Szkoda tylko, że z resztą postaci jest różnie, tacy Gambit, Stryker i Silverfox są kompletnie do siebie nie podobni. Nie mówią też swoimi filmowymi głosami, z całej obsady tylko Wolverine dostał swojego gwiazdora. O, warto zauważyć fakt, że w grze nawet Barakapool robi lepsze wrażenie niż w filmie. No i renderowane wstawki są po prostu piękne.

Jeśli wciąż zastanawiasz się czy warto kupić X-Men Origins: Wolverine – Uncaged Edition – nie masz co czekać, to naprawdę fachowy kawałek kodu, którego żal nie sprawdzić. Może nie jest to najpiękniejsza i najbardziej oryginalna gra w dziejach, ale kiedy pierwszy raz będziecie uciekać przez zaśnieżone góry Kanady ubrani w stary pomarańczowo-brązowy kostium Rosomaka poczujecie się jak w domu.

Shinigami

Po trochę więcej informacji na temat Origins oraz dwóch innych superbohaterskich gier zapraszam tutaj.

koniec

Advertisements

8 komentarzy

  1. […] już growy, X-Men Origins: Wolverine. Dobrych rzeźni nigdy za dużo, moi drodzy do przeczytania TU – jak zapowiadałem, wraca Co jest grane?. Znów możecie się spodziewać jakiejś fajnej […]


  2. Zapowiada się ciekawie, poszukam. Swoją drogą to była już kiedyś gra o Wolviem, na początku chyba biegło się w kasku z Weapon X. Wyciąganie wrogów spod aut, skradanie się przez bazy. Było całkiem fajnie, choć gra chyba przeszła bez większego echa- wydaje mi się, że tu może być podobnie. Bez Twojego tekstu bym się kompletnie nią nie zainteresował… a mam ochotę sprawdzić, btw klasyczny żółty strój rox!


  3. Tamto to X2: Wolverine’s Revenge, tie in do drugiego filmu, choć kompletnie z nim nie związany. Jak na tamte czasy nawet niezły graficznie z fajnym designem postaci, do tego Logan mówił głosem Marka Hammilla. Sama gra taka sobie, sporo niezłych patentów (kilka wykorzystanych w Origins), ale momentami zbyt wysoki poziom trudności i za krótki pasek energii potrafiły doprowadzić do szewskiej pasji. Jedna z tych niewielu gier, która leży na mojej półce nieskończona.

    Żółty strój wolałbym ten aktualny, ale widać tytułowa geneza zobowiązuje. Tak czy siak jest chyba najfajniejszy z dostępnych :)


  4. O właśnie, ten tytuł. Poziom trudności był ostro wyśrubowany już na początku, pamiętam motyw z minami- irytacja ogromna, ale dla tych silent killi warto było czasem się pomęczyć. Dobry tytuł sprzed conajmniej 5 lat.
    A propos porównania do God of War, szczerze mówiąc to ta gra mi nie podchodzi, czy to powinno mnie trzymać z dala od Wolverina, czy mogę ryzykować?


  5. Zastanów się czy lubisz szlachtować i patroszyć złych ludzi. Jeśli tak, to bierz, jeśli oczekujesz od gry czegoś więcej, to źle trafiłeś ;)


  6. Nawet spoko gierka ;).


  7. Recka nie najgorsza ale wolverine to nie wilk po angielsku lecz inny zwierz (zagadka ;). W sumie to groźniejszy od wilka bo potrafił dokopać silniejszemu przeciwnikowi. I to sam.


  8. Nie przeczytałeś tego tekstu, bo inaczej wiedziałbyś, że słowo „rosomak” występuje w nim kilka razy. A gdybyś jeszcze zerknął do wcalenierecki filmu dowiedziałbyś się dlaczego nazwałem go Wilkiem. Ale nie, wolałeś zgrywać cwaniaka bez przygotowania. Nie Ty pierwszy zresztą.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: