h1

Xbox 360 Fun Day 2009 okiem Bzdurasa (i trochę Shiniego)

30 Lipiec, 2009

xbox-fun-day-otwieracz_4b2g

Zapewne spora część z Was kojarzy fakt, że niedawno (a konkretnie w miniony weekend) przebywałem w mazurskiej wsi zwanej Wilkasy, celem zaliczenia tegorocznej edycji Xbox 360 Fun Day 2009. Dawno temu zapowiadaliśmy z Szinim relację z tej imprezy, a żeby nie zostać gołosłownym postanowiłem napisać parę słów odnośnie XFD2009. Szini lansuje się w podkaście, ja wybrałem klawiaturę ;)

Z góry przepraszam za linki do zdjęć, ale po prostu nie miałem serca wrzucać miniaturek – moja gęba musi postraszyć Was w wysokiej rozdzielczości. Mam nadzieję, że się nie obrazicie :(

Dzień zero, piątek. Po długiej podróży (prawie 13 godzin w pociągu), poskąpieniu na taksę 20zł i zapierniczaniu z buta prawie 10km (doliczmy ok. 300 metrów, bo się z kolegą pogubiliśmy po drodze – wierzcie mi, w słońcu, duchocie i temu podobnym klimatom 300 metrów to prawie maraton) dotarłem na miejsce. Chciałbym siedzieć o tutaj, jednak rzeczywistość okazała się bardziej brutalna i na Hiltona nie miałem co liczyć, ponieważ mój pawilon wyglądał właśnie tak.

Niezrażony niczym wyruszyłem na podbój Wilkasów. Okazało się, że domki mają całkiem fajny wystrój – nic specjalnego, ale jednak dało się przeżyć bez większych problemów. Dzień pierwszy to w zasadzie kompletowanie uczestników całej zabawy – jako, że wylądowałem w domku z 15 innymi userami forum Neo+ musiałem podjąć się roli wykidajły wpuszczającego wszystkich do ich pokoi :P W tym dniu nie działo się dużo – rejestracja (fanty do zgarnięcia to pendrive lub torba X360, smyczka, karta z Gamertagiem do powieszenia na szyi – dzięki temu każdy widział, kto jest kto), odebranie talonów na jedzenie i trzy darmowe piwa oraz mapki ośrodka z wypisanymi eventami (bardzo fajna sprawa, dzięki niej znaleźliśmy sporo miejsc, w które pewnie byśmy nie trafili). Dzień pierwszy to integracja pełną gębą, alkohol lał się strumieniami, a kłęby niekoniecznie legalnego dymu unosiły się w powietrzu, odganiając komary i inne takie tatałajstwo (BTW – przez 3 dni jedyny komar użarł mnie podczas drogi do ośrodka). Kto chciał ten śmigał popływać kajakami, inni brali udział w turniejach Fify 09 lub growych kalamburach. Na koniec dnia odbył się turniej Guitar Hero World Tour, zwany „graniem do kotleta” (zaraz obok był grill). Dziwne, ale Cybercotlet był ze mną w pokoju… zresztą nieważne. Można też było wykazać się w turnieju koszykówki, organizowanym obok standów z konsolami lub olać aktywny wypoczynek i pograć sobie na rozstawionych konsolach właśnie. Dzień pierwszy dobiegł końca w akompaniamencie śmiechu całej ekipy, przelewanych piwek i reszty substancji odurzających.

Dzień drugi rozpoczął się… Chcielibyście, żeby śniadaniem, nie? A takiego wała, wypiłem piwko i takie tam ;) Chociaż na śniadanie były bułeczki z zielonopodobnym czymś, ułożonym w logo X. Zdjęcia niestety nie posiadam, ale gdzieś w sieci już mi się przewinęło, może je traficie. Następnie odbył się konkurs w przeciąganiu liny, trwały turnieje Halo 3, siatkówki, tenisa, a kajaki nadal były do dyspozycji zlotowiczów. Nastał czas na obiad – kapuśniaczek pierwsza klasa ;) + kasza z gulaszem (Gulashem? Hmmm…) dały radę, ja przynajmniej się najadłem ;) O 18:30 odbyła się konferencja Microsoftu prowadzona przez Jakuba Mirskiego (z nim również cyknąłem sobie fotkę), która szczerze mówiąc nie była zbyt ciekawa. Ot, wyróżniono VIGów, posmęcono o piractwie, odpowiedziano na pytania publiki – standard. Główną częścią konfy był jak dla mnie przedpremierowy pokaz gier: Splinter Cell Conviction (niestety, nie pokazano nic ponad trailer z E3), Forza Motorsport 3 (czyli killer, przy którym GT5:P jest maluczkie) oraz Batman: Arkham Asylum (chodzona mordobitka z Nietoperkiem, która da radę!). Następnie ogłoszono trzyminutową przerwę, podczas której spotkałem Kaliego z PSX Extreme/Techlandu. Pogadaliśmy sobie z 20 minut, Kali wrócił na konferencję Techlandu (na której miął być 17 minut wcześniej :P ), a ja udałem się na grilla. Tam też czekała na zlotowiczów niespodzianka – Gameriada, czyli parodia znanego teleturnieju z telewizyjnej „dwójki”. Ba, nawet wcześniej dano możliwość wszystkim zgromadzonym opowiedzieć parę(dziesiąt) dowcipów (czyli „z cyklu suche kawały Karola Strasburgera”, jak to określił prowadzący). Oczywiście nie mogłem się nie wybić :D Reszta wieczoru przebiegła na melanżu (dość powiedzieć, że w południe stół w moim pokoju wyglądał tak – bonusowo na zdjęciu Michał aka Mani aka Emo Hitler).

Dzień trzeci to głównie zwijanie się z całej imprezki. Śniadanko, turniej Gearsów 2 i… możliwość zagrania w dema Batman: Arkham Asylum, Forzy 3 i IŁ-2 Sturmovik: Birds of Prey (symulator lotniczy w realiach WWII, gra tak realistyczna, że połowa zlotowiczów nie dojechała nawet do połowy pasa startowego :P ). W samo południe odbył się mecz piłki nożnej, a w tle przewijały się quizy wiedzy o serii Call of Juarez i konsoli X360. O 14:00 nastąpiło zamknięcie imprezy, rozdanie nagród zwycięzcom turniejów (tutaj niespodzianka, bo nagrody były symboliczne, i to dosłownie: słoik ogórków i puchar). Cóż… Po trzech dniach imprezy nastąpił powrót, ale w międzyczasie dosłownie potykałem się o co bardziej znane osoby (Mirski, Ściera ze znanego skądinąd periodyku PSX Extreme, Piotr Gnyp, założyciel Polygamii), pobrałem podpisy od wszystkich znajomych (rewelacyjna pamiątka: gamertag na odwrocie), zrobiłem zdjęcia z hostessami (przeurocze dziewuszki: jedna oraz druga) i… I tak zlot dobiegł końca. Jeżeli za rok lokalizacja dopisze – jadę na 440% ;) Było po prostu świetnie, większych minusów nie uświadczyłem, ale to głównie zasługa ludzi tam będących. Pozdrowienia wędrują dla całej ekipy pawilonu numer 4, w szczególności dla lokatorów pokoi numer 1 i 2 ;)

Bzdursky

—————————————————–

Jeszcze tylko kilka znaków od Shiniego. Fakt, wylansowałem się w podkaście zamiast pisać, ale może to i lepiej, bo moja i Bzdurasa relacje byłyby zbyt podobne. Choć i w niektórych miejscach bardzo inne. No ale nie ważne, ja tu jestem tylko po to, by oficjalnie wszystkich pozdrowić. To lecimy.

Pozdro dla: Maniego, Cotleta (bez Was nie dałoby rady wytrzymać 24h w pociągu), Bzdurasa, Egona, Jacha, Giewnego, Oli, Marty, Uli, Wroga, Xellossa, Vaga, Kurzego, Jachima (kwiat lotosu jest na zdjęciu :D ), Miela, Gonza oraz reszty z którymi widzieliśmy się tylko na chwilę czy dwie, czyli chłopaków z Microsoftu, Techlandu, Cenegi, PSX Extreme, Polygamii, Konsolowiska i reszty dziwnych serwisów, których nazw nawet nie pamiętam. Wszyscy byliście super i mam nadzieję, że za rok spotkamy się w tym samym (jeśli nie większym) składzie. Pozdro szejset a nawet 440!

Shinigami

Demotywator

Advertisements

5 komentarzy

  1. […] 2. Relacja z Xbox FunDay 2009 na Crazy Pumpkin’s Nest. […]


  2. Marty? O_o chyba kpisz…


  3. Spoko relacja. Faktycznie tak było. Ale powiem Wam, że jak czytam relacje z XFD (łącznie z tą), to okazuje się, że choć niby wszystkie ważnie informacje i punkty programu są w nich zawarte, nie przekazują całości panującej tam atmosfery. Po prostu by to przeżyć trzeba tam być.


  4. Relacja git. Tylko czemu mnie tam nie było?! xD Tak czy inaczej trza się teraz szykować na EP6.


  5. Żałuj, warto było przyjechać na mazurską wieś, a nie jakąś Warszawę odwiedzać :D



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: