h1

Zostań honorowym krwiodawcą!

10 Sierpień, 2009

 

 
1

Świat pełen jest syfu na temat, którego nie chcecie nic wiedzieć (może to i lepiej bo łatwiej się żyje w Waszej słodkiej nieświadomości…). Nie da się ukryć też, że jest pełen mrocznych miejsc w których nigdy nie byliście i nie chcielibyście się dowiedzieć co może czaić się w smoliście skłębionej ciemności.

 Wiecie, te prawdziwe baśnie braci Grimm, legendy, mitologiczne stwory, czy wizje szalonych pisarzy, którzy wcale nie musieli być szaleni… to wszystko skądś musiało się wziąć, takie wizje nie biorą się z posiedzeń przy herbacie. Juliusz Werne i jego żyjące wnętrze ziemi, Lem i planeta z duszą, czy choćby filmy takie jak „Event horizon”… Kto wie co kryje się poza światłem świecy, prawda?

Zawodzenia nocą, czy skrobanie pod łóżkiem tłumaczycie poprzez wiedzę nabytą w szkole, czy z Animal Planet- tak, Wasz świat jest taki poukładany i logiczny. Jak zareagowalibyście więc, gdyby okazało się że wampiry istnieją i żyją tuż obok?

3

Życie zdaje się, że przebiega w doskonałej harmonii, kiedy nagle zegar staje w miejscu i właściwa historia tej powieści się zaczyna:

 -do baru w pewnej skromnej mieścince pośród bagien wchodzi jeden z przedstawicieli tej pradawnej rasy (Bill),

 -jedna z dziewczyn, która lubuje sobie nocne igraszki z wampirami zostaje zabita, a podejrzanym jest miejscowy debil (Jason),

 -prosta i naiwna kelnerka o zdolnościach telepatyczno-telekinetycznych odczytuje myśli pary miejscowych wsioków (Sookie), -inteligentna Afroamerykanka sama się wyrzuca z kolejnej pracy (Tara),

 -w tle przebiega gdzieś owczarek pasterski…

No to jak już znacie jedne z głównych postaci pierwszego odcinku powiem Wam coś o makrośrodowisku całego zbiegowiska bez spojlerów, które mogłyby zabrać fun: Historia wydarzyła się w Bon Temps, zapomnianym przez Boga miasteczku gdzieś w Luizjanie. Nie potrafię nadto przybliżyć Wam specyfiki tego Stanu, ale uwierzcie mi na słowo, że spodnie rybaczki i słomiany kapelusz, fanatyzm religijny, kosmiczny akcent porównywalny do naszej Śląszczyzny, komary i lasy to jedyne skojarzenia jakie można mieć z tym miejscem… Zapomniałem jeszcze o niewolnictwie w czasach Wielkiej Secesji, dziwnych wachlarzach, których grube kobiety używają w kościele i graniu na banjoo.

Wracając jednak do tematu: kilka lat (bodajże 2) przed wydarzeniami z serialu do konstytucji wprowadzono poprawkę, ustanawiającą równorzędne prawa wampirom co jeszcze mocniej pogłębiło granice w społeczeństwie na tych co się boją i smarują czosnkiem, na tych ciekawych, przesądnych i zabobonnych, na tych co żyją w symbiozie, a bo i taka jest, i na tych co by najchętniej wyrżnęli którąś ze stron tego zróżnicowanego stada . Powiem tylko, że życie obok nieśmiertelnych może nieść sporo korzyści, albo adekwatnie i zagrożeń. Krew wampirów bowiem jest bardzo cenna, działa jak narkotyk, leczy, uzależnia, pobudza, przyspiesza, wyostrza i jest nielegalna, a zdobyć ją można tylko w sposób którego sami musicie się domyśleć. A krew ludzi? No kaman, to jak stek z grilla, a danie „stek+ziemniaki” z Biedronki za 6zł… Nie musze chyba nic więcej mówić na ten temat.

Chcielibyście zapytać, jak to jest że żyją obok ludzi? Hmm, były tu zawsze, kwestią czasu było tylko kiedy się ujawnią, a żyją spokojnie (podobno) zaspakajając głód syntetycznym tworem z Japonii zwanym TruBlad ( w zasadzie to przyczyniło się do owego wydarzenia, które na zawsze zapisze się w kartach historii i w zasadzie „prawie” wszystkie się tym żywią).

4

Na tym swój szkic zakończę by nie psuć Wam radości z rozgryzania fabuły, która miejscami jest zwrotna niczym górska rzeka, a miejscami przyjemna niczym poranne wydanie Kuriera w McDonalds. Może widziałem zbyt dużo, może mam mega mózg, albo po prostu serial ma taką „strawną” konstrukcję by każdy mógł choć raz krzyknąć „wiedziałem!”- i to jest piękne- nie chcemy bezsensownie i po omacku błądzić po wydarzeniach przerywając je co jakiś czas krótką myślą „o ja pierdole, ale to wszystko jest zajebiste i zakręcone. Nic nie rozumiem!”. A dlaczego tak?

 Za scenariusz odpowiedzialny był Allan Ball, który to winny jest stworzeniu ówcześnie scenariuszy do „American Beauty”, czy „6 stóp pod ziemią”, zatem nie oczekujcie „kapitalnej” konstrukcji rodem z koszmarków Uwe Bolla. Każdy odcinek kończy bowiem ostry kop w jaja, do którego konstrukcja będzie Was ciągnąć za nos prze całe 50 minut, dodam że konstrukcja idealnie wyważona. Jest smacznie niczym na obiedzie w dobrej restauracji, nie ma 30 minut powtórzeń, jest ostra przystawka od której poczujecie żar w żołądku, lżejsza zupa, główne danie i deser po którym będziecie musieli znów tu wrócić. Inaczej mówiąc, 11 nagród z Golden Globe włącznie i 14 nominacji do innych tytułów- prócz Pana Balla to chyba dobra rekomendacja. Co do reżyserii to odpowiada za nią czterech panów: John Dahl (Californication, Dexter), Michael Lehmann (Hudson Hawk, Mój Olbrzym, Californication), Scott Winant (Carnivale, Californication, Prezydencki poker) i Alan Ball- ciekawa ekipa, jak cholera!

W tej chwili ukończona jest pierwsza seria, druga jest w połowie, a trzecia planowana jest na lato 2010. Jeżeli utrzymywać będzie poziom jak dotąd ( a wszyscy wiemy, że energia życiowa większości seriali kończy się na pierwszej serii) to warto czekać.

Niestety nie jest tak że serial to sama słodycz. Nie masz 18 lat, nie bierz się za niego bo jak mama zobaczy to zleje w dupę, sporo krwii, obrzydliwych scen (za samą czołówkę każą Ci iść do spowiedzi), golizny, seksu, trupów, narkotyków i wszystkiego, włącznie z gejami-prostytutkami, strzykawką w penisie czy innymi brzydkimi tematami… Jeśli jednak jesteś pełnoletni to przebrnąć musisz miejscami przez kiepskie aktorstwo i akcent za który ma się ochotę wystrzelać całe południe Stanów i Bóg mi świadkiem, że tak jest! Brakuje też dobrej muzyki, jakichś latynoskich tematów rodem z „Od zmierzchu do świtu”, czy piosenek Johnego Casha- całość się aż o to prosi, nie wiem czemu pominięto tak ważny aspekt.

Ten serial świetnie się wpisuję w lukę, jaką jest tematyka wampirów w mediach. Co film to inne mity i legendy osnuwające moce i słabości wampirów (tu skrzętnie ukrywane przed ludźmi), ale to w niczym nie przeszkadza. Po upadku serialu Kindred ponad 10 lat temu w TV niewiele się dzieje… Stąd sukces? Z pewnością nie, serial jest dobry, ma świetny klimat, jest wciągający, fabuła daje radę i stanowi naprawdę dobrą odskocznie w dobie dr Houseów, Chirurgów, czy innych Lekarzy, albo Uciekinierów z Więzienia… Dexter i Herosi umarli z zakończeniem pierwszych serii. TrueBlood jak przystało na wampira nie daje się łatwo zabić i nadal głęboko kąsa.

A jak to jest z jego bohaterami? Anna Paquin (X-men, Amistad, 25 godzina, Ciemność) raczej nie kąsa, powiedzmy że można ją strawić w głównej roli, dużo autentyczniejszy jest jej lekko przygłupi brat Jason grany przez Ryana Kwantena (pewnie z niczego go nie znacie). Bardzo dobrze też wypada ciemnoskóre kuzynostwo o imionach Lafayette i Tara, odpowiednio grani przez kapitalnego Nellsana Elisa (również raczej nam nieznany) i tygrysiooką Rutine Wesley (Numb3rs). Co do bladego Billa granego przez Stephena Moyera, cóż można powiedzieć? Bycie wampirem to nie rola stworzona do ukazywania emocji na twarzy…Wspomnieć należy jednak o miejscowych gliniarzach, na których warto też zwrócić szczególną uwagę- są mocni.

2

To chyba tyle, przybijcie czosnek do okien i drzwi no i jazda przed telewizor. Polecam

 Uth

 

Ps. Na zachęte klimatyczny opening theme:

Advertisements

6 komentarzy

  1. Nareszcie jakaś poważna produkcja o wampirach bo padaczne Blade’y tylko pogrążyły ten temat :/ Dla mnie wciąż niedościgniony pozostaje Wywiad z Wampirem, więc ten serial może się okazać miłym zaskoczeniem :) Szkoda tylko, że to serial, a nie film.. Choć może potem wyjdzie wersja kinowa – niestety okrojona z deka.. Sprawdzę ten projekt! :]


  2. „True Blood” nie jest bajeczką dla dziewczynek, które zbierają plakaty Roberta Pattisona. Fanki wampirów w wersji light rodem z „Twlight” raczej nie pokochają TB.
    To prawda, że dużo tu krwi, dużo seksu, niewybrednego języka. To jeden z powodów dla których True Blood wyróżnia się na tle innych seriali i mocno uzależnia.
    Seria książek” Southern Vampire Mysteries”, w oparciu o którą powstał serial jest raczej lekturą dla czytelnika o raczej mało wyszukanym guście. Tym bardziej Allanowi Ballowi należą się duże brawa za stworzenie „True Blood”. Serial, oprócz ogromnej radości jaką daje widzowi śledzenie losów mieszkańców Bon Temps, serial stawia pytania o granice tolerancji, które cały czas przychodzi nam przesuwać.


  3. Zacznijmy od tego, że ziutek z Twilighta jak dla mnie nie jest prawdziwym wampirem, tylko cukierkową podróbką ;)
    A „True Blood” po tej notce zapowiada się ciekawie, chyba sobie rzucę okiem :)


  4. True Blood to fajne uniwersum z całkiem interesującym lore, niektóre kreacje i sceny są naprawdę świetne. :)
    Gorąco polecam


  5. ten serial to plastikowy twór dla 18-21 letnich, wtórnych analfabetów z „hameryki”. ileż można karmić widza takim bzdurami? gdzie głębia?geneza gatunku?( być może w 5,6 lub 7 serii, jak już wytwórnia dostatecznie natrzepie kapusty. nie ma w nim nic oryginalnego, aktorzy, zamiast z castingu, byli wybierani w łapance i absolutnie przypadkowo. żałosne widowisko na które żal poświęcić kilka cennych godzin. lepiej powtórzyć „wywiad z wampirem” albo nieśmiertelnego „Dracule”


  6. Zgadzam się, że brakuje zdecydowanie informacji o lore tego świata, nie oczekujmy jednak coodcinkowego dzieła na miarę „wywiadu z wampirem”, przecież to serial…
    Buffy dla dorosłych i mi taka forma odpowiada, nie każdemu musi.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: