h1

Dobrze być złym part I

24 Wrzesień, 2009

1
 

…widzisz chłopcze, stanąłeś oto naprzeciw Niegodziwości. Stoisz naprzeciw wszystkiego co Niecne, Złe, Nieczyste i czarne jak najczerniejsze odłamki nocy. Wszystkie historie babć snute po Spree, wszystkie wylane łzy nad nieszczęściem spływającym z Czarnej Wieży o Tysiącu Zębów. Oto, więc jestem! Jam jest Overlord! Jam jest Władca Ciemności i Ręka Zła, jam jest Miecz co ścina wszelką radość i ucisza wasze śmiechy! Jam jest Pan i Władca legionu demonicznych sług. A Ty? Ty zapuściłeś się w niewłaściwą stronę świata chłopcze. Zanurzyłeś stopy w mojej wodzie, stąpałeś po mojej trawie i miałeś czelność śmiać się w mojej ciszy! Za to czeka Cię sromotna kara, boś poczynił wielki błąd… Źle zrobiłeś igrając z Overlordem. Bardzo Źle…
A kim Wy jesteście co tu wbiegacie nieproszeni!? Halfing, Elf i reszta brudnego tałatajstwa, Siedmioro obszczajkundli. Żałosne! Zatem walczmy, nikt nie sprosta memu ostrzu- tu w szczycie mej Wieży, w sercu Zła. A Ty chłopcze patrz, jak kończą Ci co wchodzą mi w drogę!

FOR JU! FOR OVERLORD!
Na dzień dobry budzi Cię paskudna morda gremlinowatego stworzenia, które zdaje się dla Ciebie być kimś ważnym, kimś z kim coś Cię wiąże, coś niematerialnego, jakaś abstrakcyjna siła co nakazuje byś czynił rzeczy niemoralne, rzeczy okrutne, nawet nie odczuwasz tego znanego „wbrew twej woli”.
Ale co mogłoby wiązać kogoś takiego jak Ty z kimś tak paskudnym? I co to za uczucie? Kim w ogóle jesteś, ten ból głowy, ta więź, ta czarna zbroja, miecz…
Kim jestem?
Uważnie zatem wysłuchujesz historii mówionej przez goblinowatego.
A więc mam być kolejnym ciemiężycielem tej pięknej, zielonołąkej krainy bogatej w owce i inne cudne twory? Ale przecież z tego co mówisz Tamten został zgładzony przez siódemkę prawych herosów co się przeciw Niemu zebrali… Ale że opętało ich szaleństwo i obłęd? I mam być narzędziem zemsty, a każdemu z nich wymierzyć cios co będzie wyrównaniem rachunków? A Ci tu szkaradni i oślizgli mają mi w tym pomóc?
Najprościej odpowiadając: TAK!

FOR OVERLORD!
Zatem rozpoczynasz grę w miejscu o którym wyżej napisałem, a pierwsze minuty po przebudzeniu spędzasz na opanowywaniu swojej odrobinę okaleczonej przez amnezję motoryki. Wiesz już że masz być niedobry i wstrętny, wiesz że masz pomścić poprzedniego co taki był- plan obmyślisz potem, póki co nie jest oryginalnie i przebiegle, ale zło nie odpuszcza nikomu, dopadając wcześniej czy później każdego!
Naj-sam-wpierw Twym nikczemnym zadaniem jest obicie jednego z podwładnych, tego co robi za błazna i jak każdy królewski błazen jest niezwykle irytujący, a żeby było zabawniej te samo zadanie dajesz swoim podwładnym… Co by nie myślał, że życie będzie miał z Tobą lekkie.

2
A oni…
Pod swoje władanie dostajesz zatem „gejzery” wypełnione czymś co najłatwiej nazwać „esencją”, „esencja” to energia, którą otrzymujesz po zgładzeniu żywej istoty niezależnie od jej wielkości. Nie ma więc znaczenia czy ubijesz żuka, żabę, owcę (co robisz najchętniej, jako że są takie urocze), człowieka, trolla, czy inne mistyczno-fantastyczne stworzenie których pełno w tej obrzydliwie słodkiej krainie (choć za różne stwory, dostajesz różne gatunki esencji). W zasadzie to zaczyna Cię drażnić, że jest taka idealna i faktycznie masz ochotę coś zniszczyć.
By nie odbiegać jednak od jakże istotnego tematu Twojej armii: owa zebrana esencja, ma różne barwy- pośrednio połączone z pewnymi żywiołami, czy też siłami. Zepsuta Żółć, krwista czerwień, toksyczna zieleń i dławiący błękit- zapytasz pewnie: na co to? Każdy kolor odpowiada pewnym „gejzerom” i zdobywasz go z konkretnych istot, „gejzery” znów przywołują konkretne rodzaje Twych okrutnych i potężnych demonów!
(w zasadzie to One nie są potężne, dodatkowo trochę też durne w sumie to są małe i chuderlawe, mózgami też nie grzeszą… ale jakże niezwykle wierne i oddane- a to tu najważniejsze bowiem armia Złego odda za Niego życie bez wahania!)
I tak tu jest. By jednak uwolnić Twe piekielne ogary o zróżnicowanych mocach niezbędne są ich wylęgarnie, które znajdziesz gdzieś na ziemiach, które wcześniej czy później będziesz podbijał. Mimo, że masz wolną rękę w eksplorowaniu sympatycznego świata, do niektórych miejsc dostaniesz się tylko z pomocą swoich Minionów o konkretnych zdolnościach. Tylko zielone mogą niszczyć toksyczne rośliny i rozpędzać trucizny (dodatkowo sprytnie robią się niewidzialne i sztyletują wrogów po plecach, jakże to nikczemne), czerwone pożerają płomień i miotają we wrogów płonącymi kulami siarki, a niebieskie kroczą po wodzie i potrafią wskrzeszać, niczym sami wiecie Kto. Pozostają więc tylko żółte, podstawowe- lecz niezastąpione i dostępne już od początku, najsilniejsze, najokrutniejsze i jedyne które ubierają się w elementy rynsztunku po zgładzonych wrogach (pozostali też coś zakładają, ale efekty wizualnego tego są raczej znikome).
Z braku laku założą na głowę też dynię, czy czapkę kucharską- jak już mówiłem, nie są zbyt rozgarnięte i nie wiedzą że dynią to „se mogą”.
Wielkość Twojej armii zwiększa się wraz ze zbieraniem nowych posągów (mamy różne rodzaje, są takie które dodają energii/many na stałe, są nowym czarem, albo wspomniane przed wtrąceniem), poukrywane skrzętnie po całej krainie. Takie posągi chłopaki biorą na barki i zanoszą do portalu, dzięki którym łatwiej podróżować po świecie. Co znalazłeś możesz obejrzeć w swojej wieży do której masz dostęp przez cały czas trwania gry, a co tam jest?
Czarna wieża to : Twoja okrutna i nikczemna Pani- jeśli już jakąś uwiedziesz swoim niewiele mówiącym (w bezpośrednim znaczeniu tego słowa i pośrednim) licem, sala tronowa, serce podziemi przy którym spoczywają wylęgarnie, kuźnia w której kosztem życia podwładnych i zdobytych skarbów możesz wytopić nowe magiczne artefakty, utwardzić zbroję, dodać czar regeneracji na napierśnik, usprawnić rynsztunek swoich siepaczy itp.- wszystko za sprawą kombinacji liczb podwładnych jakiegoś rodzaju, który wyślesz do kotła, albo idziesz tam by po prostu popatrzeć jak radośnie wskakują na bombę do płynnej stali.
Arena na której możesz wyzwać każdą pokonaną i nędzną jednostkę-przy okazji zdobyć „esencję”, kaski dla Żółtych, czy kilka srebrników.
U góry pokoje do których zyskasz dostęp w późniejszym etapie gry i dodatkowo opcja „Pimp Up My Tower!”. Złotem wykupujesz nowe lansiarskie ozdoby do swojej z początku zapuszczonej i meliniarskiej wieży, a tu do wyboru: więcej kolców, jeszcze więcej kolców, banery, chimery, trony, zwieńczenia i kolce… Generalnie to jest na co wydawać pieniążki, a zdobywasz je jak już mówiłem z poległych, albo z plądrowania!
Fajnie? Wpuszczasz hołotę do wioski i kolejno ładujesz ich w każde z domostw. Wynoszą ze środka co najlepsze, eliksiry, rynsztunek, pieniążki, oraz czasem partyzantem zachlewają pałę. Wychodzą wtedy z takimi świecącymi oczkami i oddają mocz tuż przed progiem. Urocze, prawda?
W tej grze po prostu chcesz być złym, nie widzę sensu bycia dobrym w grze, w której założenie to bycie złym: możesz co prawda być bardziej lub mniej złym, jednak skoro już masz szansę i nie dostajesz XP za cudowne, praworządne odpowiedzi i działania jak w Baldurs Gate, a wręcz odwrotnie- dostajesz achievmenty i tytuły za bycie okrutnym, więc bądź złym do szpiku…. Niech klękają przed Tobą niewierni!
Kradnij jedzenie, morduj, grab, pal i gwałć!
Nie ma litości w końcu „poprzedniego” ubili… Odpłać im tym na co zasługują!
3
Bad to the bone!
Wbrew temu co można sądzić po tym co napisałem powyżej, gra nie jest okrutna- definitywnie odwrotnie (choć dzieciom do lat 12 jej raczej nie polecam). Pełna czarnego humoru, cynicznych tekstów narratora i Twej pani na temat życia, istot i środowiska – polecam na chandrę ich reakcje na spotkania z duchami Elfów.
Sam wygląd Minionów budzi śmiech, te czapki, peruki, ganianie z ręka zombiaka. Warto się przyglądać takim perełkom, warto też obserwować świat, które nie jest ogromny, aczkolwiek są w nim miejsca sielankowe, są też szare lasy i ponure bagna, są lochy i miasta… Są pola dyni i słoneczników, które chcesz niszczyć, a Twoje stado „szarańczy” wygląda śmiechowo podczas pogromu w słonecznikach.
W zasadzie podczas grania to chce się niszczyć wszystko, gra daje ogromną frajdę, totalnie rozładowywuje napięcie- momentami może i monotonna, bo biegniesz 30 minut przez jaskinie, czy tunele, ale karykatury zepsutych herosów, świat z drugiej strony lustra- powykręcany i chory jak w najgorszej możliwej wizji Alicji z Krainy Czarów. Żarłoczne, zepsute hobbity i ich pękato-szalony król, Oberon pochłonięty własnymi koszmarami, łaknące krwii jednorożce. W pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że w tym świecie słodkim i karmelkowym zdarzają się istoty bardziej pożarte złem niż my…
Nie jest to horror zdecydowanie, raczej gra zręcznościowa z elementami RPG, doprawiona szczyptą strategicznego zmysłu i posypana ogromną porcją angielskiego humoru dla dojrzalszej części graczy.

Światła magii, skrzek Minionów i mechanika
Grafika jest przyjemna i stara się czerpać z każdej gamy kolorów, jest odrobinę kanciasto i sztywnie (vide poruszanie bohatera), ale przejrzyście i ciekawie. Stworzonka (mój ulubiony to Melvin), twarze, owce, kolory, światła – wszystko jest ładne i nie ma co oczekiwać graficznych fajerwerków. Jest schludnie- upiększa to ogromna porcja zepsutego humoru bez zębów
Ogromne brawa za dźwięki i głosy minionów, doradcy i błazna, ton i wysokość dźwięków wydawanych przez ich malutkie struny głosowe- to jest przepiękne, ktoś przyłożył ogromne starania by nasze Impy brzmiały tak jak to sobie wyobrażaliśmy- skrzekliwie, wysoko i zabawnie! Maluchy rzucają proste teksty pełne miłości do swojego Pana typu „For You!” „For Overlord!” „Master, Treasure!”, są tak fajne i zabawne , że od czasu do czasu trzeba je kopnąć albo wysłać do garka (pokochałem je już na wstępie, małe, wredne, zepsute i niszczące wszystko co popadnie)…
Dalej mamy przejrzyste menu, łatwy do zapamiętania projekt wieży, odrobinę pokręcony świat, który jednak dzięki portalom jest prosty do ogarnięcia- łatwo dostać się do wszystkich najważniejszych miejsc, gdzie zwykle przy teleportowaniu, albo po jakiejś animacji następuje save.
Są jednak i problemy. Dla przykładu: walka- ogromnie brakuje możliwości bloku, zostaje tylko walenie na pałę i robienie szybkich uników przy „targetowaniu” na postaci, cios jest jeden – więc mashujemy jak leci. Dostajemy za to kilka przyjemnych czarów, które rozwijamy poprzez daleko u góry omawiane „Zagubione posągi”- jest magiczna tarcza, zwolnienie, szał, jest też fireball (nie ma to jak podpalić zboże kiedy wew. ktoś się kryje). Standardowo i wystarczająco, hp i mp uzupełniane poprzez poświęcanie minionów na ołtarzach, eliksiry, oraz powrót do wieży.
Problem jest również z kontrolowaniem minionów, czasem chcesz zrobić jakąś szczwaną akcję typu: szybkie zmienianie typu gobasów trigerem, dawanie komend, „guard place” by czerwoni się ostrzeliwali, a biali leczyli i szybkiego manipulowanie prawym drążkiem by manualnie gdzieś doprowadzić żółtych (jest możliwość sterowania gałką, jak też dawania prostych komend- akcja i powrót pod dwoma przyciskami) sprawia, że się w tym gubimy i wychodzi kupa. AI stworzonek też głupkowate, pytanie czy chodzi o celowość czy po prostu braki- zdarza się że gupole się gdzieś zgubią, albo wejdą za Tobą do wody, czy popełnią jakieś inne głupstwo… wtedy klops.

W klimacie gra nawiązuje bezpośrednio do klasyki filmów i książek fantasy: pełna prostej symboliki, Tolkienowskich stworzeń, czy Szekspirowskich tekstów i bohaterów, nie mogło się też obyć bez mitologii. Za co wielki plus, dostajemy misz-masz fantasy w którym mamy szansę być kimś podłym.
Ja tam się starałem jak mogłem i zbierałem punkty korupcji jak leci (poziom naszego zepsucia w grze)- polecam bycie złym, bezkonsekwencyjne dręczenie świata to piękna sprawa. Przymknijcie oko na nierozbudowaną fabułę, posłuchajcie czystej miłości wypowiadanej przez kurdupli, spalcie wioskę, okradajcie, bijcie i cieszcie się z bycia złym- świat widziany z innej perspektywy jest również piękny!

4
Ocena:8

Plusy:
-pomysły na bycie złym
-portale i gejzery w strategicznych miejscach
-zły humor (dynie na głowach to klasyk!)
-zła armia
-dodatki w złej wieży (mała rzecz, a cieszy)
-alchemia
-Miniony
-piękne dzwięki
-świat

Minusy:
-animacja głównego bohatera
-problemy ze sterowaniem armią
-brak bindowanych eliksirów pod przyciskami
-kamera za która ktoś powinien zabić osobę za to odpowiedzialną
-kiepska walka wręcz
-momentami monotonne
-totalny brak mapy/minimapy – czegokolwiek co mogloby czasem ulatwic orientacje w terenie

Uth poleca.
Ps. Tekst pisany chyba półtora roku temu, ale wrzucony w związku z ostatnim objawieniem drugiej części tej kapitalnej gry, którą zrecenzuje w przyszłości, tak byście mogli mieć całościowy pogląd na serię Overlord.

Reklamy

4 komentarze

  1. Toś się rozpisał… Jakoś nigdy nie kręciła mnie ta gra, sam nie wiem czemu.


  2. Bo pewnie nie grałeś długo ;) Druga część znacznie lepsza.


  3. no właśnie nie grałem w drugą, poczekam aż stanieje i wtedy się kupi :)


  4. Jak może nie kręcić bycie złym?! Nie rosume, nie rosume! ;-P Gierka spoko tylko nie skończyłem ze względu mocy obliczeniowej mojego PC :( Ale teraz na x to chętnie bym zamielił.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: