h1

Dziewięciu szmacianych muszkieterów

6 Grudzień, 2009

O tym, że filmy animowane podbijają kina na całym świecie pewnie od dawna dobrze wiecie. Począwszy od „Epoki Lodowcowej”, poprzez „Shreka”, po „Wall-E’go”, z każdą kolejną produkcją ich wykonanie jest coraz bardziej drobiazgowe i pieczołowite. Jednak obok efektów wizualnych liczy się też nietuzinkowa i ciekawa, można nawet użyć słowa – zjawiskowa fabuła. Właśnie z takim filmem będziecie mieć do czynienia w niniejszej recenzji autorstwa Pita i Shiniego :)

Akcja „9” dzieje się w świecie zniszczonym po wielkiej wojnie, którą wygrały maszyny. Tytułowy Dziewiąty budzi się w opuszczonym laboratorium. Nie wie ani gdzie jest, ani jak się tu znalazł. Nie wie nawet kim jest. Przypomina szmacianą lalkę. Szybko odkrywa, że nie jest sam, gdyż kilka chwil później na pustkowiu spotyka Drugiego…

Nie chcę zdradzać ciągu dalszego losów Dziewiątego, bo to jest właśnie kwintesencją tego filmu. Mogę za to napisać, że widza czeka niesamowita ilość akcji z udziałem laleczek, jak i wrogich maszyn. Niebagatelną rolę odegra tu postać Naukowca i małego podarunku, który Dziewiąty znalazł po przebudzeniu.

W filmie możemy usłyszeć kilka znanych postaci ze szklanego ekranu. Głosu Dziewiątemu użyczył Frodo z Władcy Pierścieni, czyli Elijah Wood, a Siódemce – Jennifer Connelly (na obrazku poniżej), jedna z moich ulubionych aktorek :) Usłyszymy też Johna C. Reilly’a, Crispina Glovera oraz Martina Landau i Christophera Plummera.

Reżyserem „9” jest Shane Acker, który zanim rozpoczął pracę nad pełnometrażowym filmem, stworzył jego krótką animację. Z czystym sumieniem można ocenić ten filmik jako bardzo udany i będący ciekawym zwiastunem ostatecznej, kinowej wersji (więcej w recce Shiniego).

Na zakończenie chciałbym napisać kilka ciepłych słów o tym co niesie ze sobą „9”. Przede wszystkim jest hołdem dla przyjaźni. Niektóre postacie na początku nie pałają do siebie miłością, ale z czasem obdarzają się wielkim szacunkiem. Ponadto film próbuje nam uzmysłowić w jakim zaślepieniu i stagnacji żyjemy. Dziewiąty jest przepełniony energią, ideami i pomysłami, które nie cieszą się poparciem wśród pozostałych laleczek, jednak dzięki swojemu uporowi i chęci dojścia do prawdy udaje mu się wraz z przyjaciółmi dotrzeć do celu. O kresce już nawet nie wspomnę, bo jest fenomenalna!! Akcja z magnesem miecie :] Muzyka też niczego sobie. Szkoda tylko, że zakończenie mogłoby być trochę inne, ale wizji reżysera się nie krytykuje ;)

Oddaję głos Shiniemu, bo gdyby nie on i jego pytanie w pewnej trivii, to w życiu bym o tym filmie nie słyszał :D

pozdrawiam,
pit

======================================

Pisząc w październiku o Dystrykcie 9 rozwodziłem się nad hitowością i kultowością niektórych filmów w końcu określając D9 jako coś pomiędzy, z zadatkami na bycie pamiętanym przez następne pokolenia. Kiedy teraz o tym myślę, zastanawiam się czy nie popełniłem błędu, dziś w mojej pamięci tę bardziej spokojną i wyważoną część filmu z pamięci wypierają akcja i wybuchy, czyniąc go po prostu kolejnym filmem, na którym byłem w tym roku w kinie. A wspominam o tym, ponieważ zarówno Dystrykt 9 jak i 9 widziałem tego samego dnia, miałem nawet je razem zwcaleniezrecenzować dając obu szanse na przyszłościowy cult following. Jak widzicie, w sprawie pierwszego filmu moje zdanie się zmieniło, ale co z drugim?

Pit już mniej więcej wspomniał o co w filmie chodzi, mamy tu do czynienia z postapokaliptycznym światem w którym trudno znaleźć jakąkolwiek żywą istotę, tutaj, w przeciwieństwie do Ziemi z Wall-E’ego, nie przeżyły nawet osławione karaluchy. Nie chodzi jednak o proste zanieczyszczenie środowiska, w wizji Shane’a Ackera świat zniszczyła wyrwana spod kontroli ludzi sztuczna inteligencja, zwana po prostu Maszyną. Jedynymi „formami życia”, które spotkamy w czasie filmu są wspomniana Maszyna, mechaniczne Bestie oraz dziewiątka małych laleczek. A wszystkie je łączy Naukowiec.

Nie napisałem jeszcze żadnej konkretnej nazwy, nie wymieniłem nawet nazwiska wspomnianego naukowca. I właśnie w tym leży siła 9, wszystko tutaj jest bardzo bezosobowe. W filmie nie pojawia się ani jedno imię, nie wiemy jak nazywa się dyktator, który wypowiedział światu wojnę, ojciec laleczek, nie poznamy nawet nazwy kraju w którym dzieje się akcja. W czasach, kiedy w filmowych produkcjach mamy wielu mało różniących się od siebie bohaterów, reżyser postanowił w swoim filmie nie nazywać nikogo. Właściwie nawet trudno jest mi powiedzieć dlaczego tak mi się ten pomysł spodobał, ale oglądając pojawiającą się w Dziewiątce kronikę filmową byłem pod wielkim wrażeniem.

Niestety w tym wiadrze miodu musiała znaleźć się i łyżka dziegciu. Choć świat przedstawiony jest wspaniale wykreowany, nie można tego samego powiedzieć o tych kilku występujących w filmie postaciach. Wszyscy są mocno stereotypowi (fajtłapowaty główny bohater, tchórzliwy przywódca, waleczna kobieta, świr znający Prawdę) i najprawdopodobniej przez to nie rozwijają się ponad schematy, nie potrafią niczym zaskoczyć. Jest także coś, dzięki czemu kinowa Dziewiątka bardzo różni się od krótkometrażowej – znane nazwiska. Krótki film zrobiony przez Ackera nie tyle, co nie posiadał w obsadzie żadnych gwiazd, co nawet ich nie potrzebował, każda występująca w nim postać była niema, dzięki czemu musiała znaleźć jakiś inny sposób by trafić do widza. I trafiała. Po premierze filmu sporo rozmawiałem o nim ze znajomym i zgadzam się z tym, co wtedy powiedział. Brak głosów w krótkometrażówce czynił postaci bardziej prawdziwymi, tajemniczymi, pokazywał jakąś ich bezradność względem wielkiego, zniszczonego świata. To naprawdę zmieniło wydźwięk całego filmu w stosunku do kinówki.

Wracając do pytania postawionego na początku tekstu, dalej trzymam się tego, co o 9 myślałem na początku. Daleko mu do filmu perfekcyjnego, ale w parze z krótkim metrarzem na pewno stanie się obrazem kultowym, o którym kinomani będą pamiętali jeszcze przez wiele, wiele lat. I nawet jeśli nie za sprawą Shane’a Ackera, to na pewno nie zapomną, że jego producentem był Tim Burton.

Shinigami

Tekst możecie przeczytać również pod tym adresem: http://www.yeppy.pl/artykul/3724/1/Dziewieciu+szmacianych+muszkieterow/

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Nie ma zdjęćia jennifer c., film utrzymany jest w świetnym nastroju- ciągłego zagrożenia, i postapokaliptycznej pustki… gdzie nie ma do kogo się zwrócić i z kim porazmawiać, może stąd ważność każdej z kukiełek. Może właśnie na tym opierał się zamysł naukowca, postacie stereotypowe? A ludzie tacy nie są? W końcu sami znacie genezę.
    Jeżeli zamknąć najbardziej jaskrawe cechy ludzkości w kilku kukiełkach to właśnie tak mogłoby to wyglądać, ale to przecież oczywiście mój domysł.
    Film smutny i zostawiający w umyślę pewną monolityczną myśl, którą trudno zagłuszyć- bo w zasadzie dlaczego się smuciłem? Nie wiem, ale sztuka powinna oddziaływać na emocje i tak się stało.


  2. Uth, może się źle wyraziłem używając pojęcia „zdjęcie” zamiast „obrazek”, ale ta seksowna laleczka pod koniec mojej części recenzji to właśnie Jennifer ;P


  3. […] Pumpkin's Nest O wszystkim, co nas interesuje « Dziewięciu szmacianych muszkieterów CPN się zamyka ['] Znów?! 6 grudzień, […]


  4. Podoba mi sie :) dostałam ulotke do reki „9” i niestety nie byłam :( powiem szczerze, że na pewno zobacze ten film, bo podojrzewam, że tak jak np. na Uth-u wywrze na mnie dobre wrażenie, pomijając to że przeżywam wszystkie filmy, które ogladam ^^
    P.S. byłam teraz na „opowieści wigilijnej 3d” świetne efekty.. poczekam na waszą recęzję :)


  5. Na wigilijną opowieść mam chrapkę, Jim nie raz już odowodnił że wie w czym się udzielać…
    Sniket, Truman, Eternall sunshine of the spotless mind- wierze, że i teraz będzie dobrze ;)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: