h1

F.U.C.K.T.#9: Wipeout HD

11 Grudzień, 2009

Dziś bez przydługich wstępów. Tym razem dostaliśmy tekst od Beriona, który postanowił podzielić się z nami swoimi przemyśleniami na temat reaktywacji serii Wipeout na PS3. Podoba mu się czy nie? Zapraszamy do lektury.

=========================================

Minęły całe wieki odkąd ostatni raz grałem w Wipeouta. W dobrego Wipeouta trzeba dodać. Minęły wieki odkąd PSX codziennie gościł pod moim telewizorem – i jako, że Fusion (PS2) rzeczywiście okazał się fuzją, ale Need For Speeda z Maluch Racerem, a nie jestem w posiadaniu PSP, postanowiłem dzielnie zacisnąć zęby i pozbyć się z mojego konta blisko 100zł na flagowy tytuł z PlayStation Store.

Zajmę się najpierw wersja podstawową, czyli bez dodatku Fury:

Na wstępie wita nas menu na wzór tego z Colin McRae Rally 2.0 (to moje nieodparte skojarzenie), gdzie do wyboru mamy Campaign i Racebox. Kampania podzielona jest na kilka sekcji składających się na serię wyścigów w różnych trybach gry i klasach prędkości. W mojej ocenie jest dość monotonny i chaotyczny. Racebox jest odpowiednikiem „zwykłego” arcade gdzie sami decydujemy jaki rodzaj wyścigu chcemy rozpocząć (zwykły, turniej, time trial itd.). Obok nich online i opcje, których jest całkiem sporo – ustawienia HUDa (do odblokowania te z wcześniejszych części gry), jego wielkości (a w zasadzie oddalenia/przybliżenia opcji), podziału ekranu na split screenie (poziomo/pionowo), dźwięku (można załadować swoją muzykę z dysku), masa wszelkiej maści statystyk (kilkadziesiąt) etc. etc.

Grafika wkroczyła w erę HD i nie mam tutaj nic do zarzucenia Wipeout HD. Ładne tekstury, sporo trójkątów, świetny design (z jednym „drobnym” mankamentem, ale o tym za chwilę), jak i ogólna stylistyka. Sporo także różnego rodzaju efekty, jak rozmycia brzegów ekranu przy większej prędkości. Ścieżka dźwiękowa to również górna półka – wszelkie odgłosy naszych maszyn, plumkania w menu i oczywiście soundtrack. Wszystko powyższe trzyma wysoki poziom.

Zaraz, zaraz, a gdzie gameplay? Bardzo bym chciał go tak samo podsumować… Trasy są wąskie niczym jelita dżdżownicy. Na najniższych klasach prędkości nie robi to wielkiej różnicy bo i tak można zasnąć w połowie trasy, ale na Phantom nabiera to zupełnie nowego wymiaru, gdzie trzeba mieć co do nanosekundy wyliczony czas na „popuszczanie dyszla” i/lub air breaki. Może jestem miękki, ale nie czuje się kandydatem na pilota NASA. Nie bawi mnie to, że jak nie zdążę i zetrę się z bandą to… hmm przyklejam się do niej (wtf?) i oczywiście automatycznie spadam na ósmą pozycję, praktycznie już bez szans na choćby trzecie miejsce. Dawniej człowiek nie musiał do tego podchodzić aż tak matematycznie – trasy były szerokie (z najwyżej kilkoma zwężeniami) i można było bezstresowo się ścigać (oczywiście w tym aspekcie bezstresowo). Trochę lepiej jest na trasach z dodatku Fury – widać nie ja jeden na to narzekałem (i z tego miejsca współczuję beta testerom, to musiały być dla nich ciężkie dni). Ok, da się to przeżyć, wyolbrzymiam. Ale w zestawieniu z „genialnym” pomysłem developera, aby fizyka dotyczyła tylko gracza, zakrawa na skandal. O co chodzi – otóż każdy nasz wynalazek, jak zawsze przez całą serię, posiada określone parametry, takie jak prędkość maksymalna, przyspieszenie, siła hamulców powietrznych i maksymalny kąt skrętu. Niestety nasi oponenci mają je głęboko w poważaniu, bowiem poruszają się jak pociąg towarowy Warszawa-Katowice. Zawsze i każdy zakręt wykonują jak terminator – po sznurku, z maksimum prędkości (tak samo jak gdyby gracz zebrał power up zwany auto pilotem) i oczywiście perfekcyjnie. Mało tego, ze względu na wąskie gardło na trasach, często bywa tak, że jest się taranowanym przez przeciwnika, który potrafi gracza od razu zepchnąć na bandę (do której przypominam: kleimy się…) lub poza tor (jest kilka takich miejsc, w tym nawet jedna cała trasa) – ale kiedy to my chcemy odpłacić pięknym za nadobne w ten sam sposób, to oczywiście nic z tego. Przeciwnik jest tytanowo-irydowy, więc wybij sobie to z głowy – podobny efekt można uzyskać tylko rakietami. Miło! Miło czuć, że jest się oszukiwanym przez grę… Poziomy trudności między sobą nie różnią się zbyt wiele w normalnych wyścigach (raczej tylko prędkością wrogich „bolidów”). Myślicie, że to koniec? A gdzieżby tam! Na poziomach Elite czasy, punkty, ilość zone itd. na coś więcej jak brąz są chore, nie wspominając nawet o pucharkach (75 Zone na dowolnej trasie? Ciekawie, bo mój rekord to 41… ale-ze-mnie-lamer…).

Podsumowując: głównym czynnikiem nie są już umiejętności, a szczęście. Przynajmniej ja to tak odbieram po 30 godzinach gry. Szkoda. :(

Ok, co nowego po dograniu Fury (oprócz nowej kolorystyki)? Nowe trasy, jak już wspomniałem – szersze – i nowe tryby. Mój ulubiony Eliminator: czyli pady z power up-ami nie dezaktywują się (rany, wreszcie nikt mi ich nie kradnie!) po zebraniu na kilka sekund, a wciąż są aktywne, z czego wszyscy skrupulatnie korzystają. Można nawet się odwrócić w drugą stronę (obrót o 180 stopni) i odpowiednio się przywitać (albo pożegnać, to już zależy od celności i inwencji gracza). Nie ścigamy się o pierwsze miejsce, czyli de facto kto dotrze (optymistycznie zakładając, że dotrze) do mety jak w „normalnym wyścigu”, a o ilość punktów, które zdobywamy. Na Phantom jatka jest nieziemska – szczególnie online! Drugi tryb, to Zone Battle, w którym nie wiem do dziś o co chodzi, bo i tak zawsze jestem pierwszy (nie jestem zwolennikiem czytania hintów). I ostatni – Detonator, gdzie, podobnie jak w Zone i Zone Battle, lecimy po „gładkich trasach” stale przyspieszając (efekt jest przepiękny i na pewno warto to zobaczyć).

Cóż, nie spodziewałem się rewolucji, co innego rewelacji – a wyszło jak zawsze: średnio. Jeśli ktoś nastawia się na rozgrywkę online, to jest to całkiem sensowny zakup, jeśli pod kątem singla, to warto uprzedzić sąsiadów, że nikt nas nie napadł w mieszkaniu i te wszystkie przekleństwa są katalizowane przez skrajną irytację jaką na początku ta gra może wywoływać u co słabszych psychicznie jednostek (żeby nie było: wiem to z autopsji). To zdecydowanie nie jest „pozycja rekreacyjna”, to wojna – z fizyką gry i wizją developera, który nie zaprzątał sobie głowy skomplikowaną SI.

Niedawno gra trafiła na nośnik optyczny, więc i za kilka miesięcy ceny na aukcjach wahać się będą od 40 do 60zł. I za taką cenę warto się tym zainteresować.

7-/10.

Berion

Reklamy

7 Komentarzy

  1. Na allegro można wyrwać wersję na BD za 80zł i przyznam, że czaiłem się na ten tytuł. Ostatni raz grałem w Wipeout jeszcze na PSX, pamiętam że grało się miło i planowałem sobie te wspomnienia odświeżyć… no ale po Twojej recenzji będę musiał się zastanowić czy nie lepiej dołożyć trochę kaski i kupić coś innego;)


  2. Może spróbuj, bo co gracz, to opinia. Znam ludzi, którzy od WHD się po prostu oderwać nie mogą ;)


  3. już kilka razy przymierzałem się do zakupu tej gry, jednak takie tytuły jak AC2 DA:O i MW2 mają u mnie pierwszeństwo.


  4. Witam i dzięki za komenty.

    Mnie ta gra skrajnie nie przypasowała. Ale tak jak napisał Shinigami, są ludzie którzy zakochali się w nowym Wipeoucie. Mnie przede wszystkim odrzucają dwie rzeczy: wąskie trasy i denne AI (oba w aspekcie fizyki kolizji).


  5. 1. Trasy w WE nigdy nie były przesadnie szerokie – było więcej prostych, który były dłuższe, no i w ogóle, HD nie ma żadnych nowych tras – to trasy z Pure`a i Pulse`a.
    2. Fakt, oponenci na starcie dostają niezłego boosta, i bardzo ciężko prowadzić po pierwszym lapie na hardzie, do tego często lecą po szynie, ale błędy popełniają: potrafią wylecieć z trasy, walnąć o bandę, a także walczą między sobą. Co do ‚taranowania’: jak jesteś na zewnętrznej to oczywiste jest to, że przeciwnik to wykorzysta i wbiję Cię w bandę, nie zgadzam się, że nie można tak potraktować tak komputerowago przeciwnika. Jakkolwiek po części masz rację, SI jest troszkę „zhandicapowane” ;]
    3. Głównym czynnikiem jest skill i czasem szczypta szczęscią (elite – phantom)
    4. Gra jest na 9+/10
    5. Z tym SI, to trochę przegiąłeś, tym bardziej, od zawsze takie jest, no poza Purem, gdzie był chyba najlepiej wyważony i często dochodziło do pięknego battle one on one na ostatnim lapie ;]


  6. Może lamer ze mnie. Możliwe, że boli mnie te 100zł, możliwe że nie pamiętam tak dobrze jak mi się wydaje np. dla mnie legendarnego W3SP. Może, może. :]


  7. […] na piecu F.U.C.K.T.#7: Czy konsole powoli stają się pecetami? F.U.C.K.T.#8: Powrót do życia F.U.C.K.T.#9: Wipeout HD F.U.C.K.T.#10: Spyro: Enter the Dragonfly F.U.C.K.T.#11: Army of Two: The 40th Day F.U.C.K.T.#12: […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: