h1

Floryna i Maszyny

14 Grudzień, 2009


Telewizja komercyjna ma do siebie to, iż często karmi nas (pardon my kolokwializm) kupą… Szczególnie jeśli rzecz się tyczy dawno temu zowiących się „muzyczną telewizją” kanałów, co za tym idzie? Popularny w Sz-nie provider w jednym z pakietów dostarcza nam Mtv, Mtv 2, Mtv Hits, Mtv Dance, Viva, VH1, 4Fun TV, plus parę kanałów niezbrukanych szambem vide Mezzo. Zdawać by się mogło, że od groma muzyki której można słuchać przez całą dobę. Zdawać by się mogło, że kultura muzyczna podszczypuje nas delikatnie w pupkę i puszcza zawadiackie oczko. Niestety –niet! Nędza, żal, smutek, żenada, stypa i popa.
Co by jednak nie podtrzymywać smutnego tonu wypowiedzi w temacie poziomu mediów muzycznych, który nie raz był na blogach obrzucane błotem, powiem Wam jedno… W tym gnoju pełnym, tlenionych blondyn w gumowcach, latynosów w koszulkach na ramiączkach i flanelowych koszulach, odnalazłem Ich- z głosem jeżącym te krótkie, praktycznie niewidzialne włoski na plecach, jak i wykonaniem melodycznym z którego da się wyczuć każdą pojedynczą emocję, którą chcieli nam przekazać. Powiadam Wam: każdą jedną, a jeśli nie to niech mnie strzeli!

Przyzwyczaiłem się do wykonawców, którzy oczarowali nas przepięknym singlem i rozczarowali całą resztą włącznie z okładką płyty. I tu również „Florcence and the Machine” trafiają w sam środeczek tarczy singlem „Rabbit heart”, który szczerze potrafi wymusić łzy jeśli się wsłuchać.
Od nazwy albumu „Lungs” (płuca) sugerującej nam, że mamy do czynienia z czymś zupełnie świeżym w świecie muzyki Indie-pop, jak i w świecie „taniej telewizji”. Przez okładkę, która zapada mi w pamięć po obiad z 13 zróżnicowanych utworów, pełnych zwrotów, niekonwencjonalnych dźwięków (tamburyn, harfa, skrzypce), kapitalnej obsady instrumentalnej i przepięknego głosu, który pokochałem i o którym świadomie wszystkim mówię: -jest „sexi”.
A jak to jest z tymi „płucami”? Znów przytakuję- słuchanie tej płyty jest jak bieganie z pindolem na wierzchu po najdzikszych lasach, energetyczne, orzeźwiające i niezwykle porywające, a przy tym niezwykle niegłupie, oraz w pewien sposób romantyczne (tak w sposób mistyczno/magiczny).
Na dzień dobry poczęstuję Was utworem „cosmic love”, myślę że jeśli ktoś kojarzy „Imogen Heap” to skojarzenia są jak najbardziej na miejscu (również uważam, że jeśli lubi IH to pokocha FatM):

Każdy utwór stanowi pewną zamknięta opowieść łączącą w sobie psyche (muzykę) jak i fizis (słowa, tytuł) w coś bardzo dramatycznego i epickiego.
Pełne baśniowych metafor pieśni raz po raz porywają nas szalonym rockowym brzmieniem, pełnym furii eksplodującej w łóżku kochanków (utwór: Kiss with a fist), innym razem ciągając nas po makabrycznej scenie pełnej blues`owego żalu i smutku (utwór: girl with one eye), by później skradać się w ciemnościach (utwór: howl) po mrowiących skórę smyczkach i chórach w lekko dzikiej i niebezpiecznej kompozycji.
Jeśli można, więc określić jakoś tą płytę to opisałbym ją nie jako „Alicję w Krainie Czarów”, jak niektórzy twierdzą, a coś zapisanego na stronach „Baśni Braci Grimm” i to tych prawdziwych.
Skład zespołu stanowi nasza rudowłosa Pani o przepięknym głosie, a nazywa się Florence Welch i jeśli ktoś szuka jej seksownych zdjęć to od razu mówię, że lepiej pozostać wyłącznie przy jej głosie.
No i Maszyny a wśród nich multiperkusista Christopher Lloyd bez którego ta płyta by nie brzmiała tak jak brzmi, a brzmi pięknie i nie sposób tu zastać „kartonową” perkusję rodem z pierwszych płyt „System of a Down”. Utwór „Drumming song” to eksplozja czystych tom-tomów wzbogacona bogactwem talerzowych dźwięków (których nie jestem już w stanie rozróżnić), rytmicznym werbelkiem i stopą. Mógłbym wspomnieć jeszcze o utworze „Blinding”, ale to bezsensu bo wszystkie są kapitalne.
Kto jeszcze? Jeszcze jest Pan od gitary Robert Ackroyd, Isabella Summers od klawiszy i Tom Monger z harfą, dzięki którym ta płyta jest czymś znacznie więcej aniżeli kolejnym rozbrykanym zespołem rockowym- wyżej wspomniane „Binding” daje świetny pogląd na poziom i harmonię, jaką ze sobą tworzą (utwór trochę pachnie Depeche Mode).
Dodam, że kapela wygrała jedną z nagród European Music Awards, a troszeczkę tego smaczku poczujecie w coverze „you ve got the love” (chyba najbardziej słyszalna harfa i gitara, no i oczywiście wokal Florynki ).

Co tu dużo więcej mówić…
Uth poleca „Florence and the Machine-Lungs” gonić już do sklepów, na taką płytę warto wydać zaledwie 35 zł! Ja ich słucham co dzień w aucie kiedy jadę do pracy, kiedy wracam z pracy, kiedy jadę do klientów, kiedy piszę ten tekst, kiedy przytulam się do dziewczyny, kiedy robię kanapkę, kiedy zasypiam to w głowie też grają mi Oni ;)

Pozdrawiam
Uth

Reklamy

14 Komentarzy

  1. Niezłe, niezłe Uth! Spodziewałem się czegoś na kształt Sophie Ellis Bextor lub Róisín Murphy, ale to jest lepsze!! :D


  2. Przesłuchaj całej płyty :) Cena na allegro to 29zl, 35 z przesyłką.


  3. Dawno nie słyszałem słowa „pindol”, dzięki XD

    Same utwory wydają się ciekawe i faktycznie trochę inne od tego, co słyszy się codziennie. Podoba mi się ten silny głos Florence.


  4. O już ją wyczajam w internecie, śpiewa kolesiówa bardzo fajnie.


  5. Poszukiwałam już od dłuższego czasu czegoś nowego.. czegoś co będzie miłe dla ucha i co w pewien sposób wyrazi mnie, skłaniałam się bardziej przy zespołach rockowych i pytalam znajomych czego słuchają… Dzięki Uth za nutę, jest pełna ekspresji, energii, czas zabrać ją do samochodu :)


  6. Napisz nam jak się sprawdza w roli muzyki-drogi ;) Chciałbym poznać opinie innych w tym temacie.


  7. W-wa :( Niestety dla mnie to drugi koniec polski, do biletu na koncert musialbym doliczyc drugie tyle na dojazd.


  8. no ja przetestowalam albumik :) i słucham go na okragło, w pracy, w domu, na uczelni, jadąc różnymi środkami lokomocji… aż chce mi się klaskać :D


  9. Gites, ciesze się, że podeszło :]


  10. A to dopiero, odpaliłem sobie ostatnio Tap Tap Revenge 2 na swoim srajfonie i okazało się, że nieświadomie ściągnąłem kawałek F&M – Kiss with a Fist. I jest całkiem fajny :)


  11. Najdynamiczniejsza kompozycja z całej płyty, przeze mnie chyba najmniej lubiana ;)


  12. a ja nie moge przestać tego słuchać… to wciaga… :D zarażam swoich znajomych.


  13. […] blogu piszę ja, Shini oraz Uth – autor jak do tej pory jedynej recenzji płyty na cpn: Floryna i Maszyny […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: