h1

Seria GTA i Grand Theft Auto 4

20 Grudzień, 2009

GTA – najbardziej znany tytuł w świecie gier konsolowych i komputerowych. Solidna marka, która nigdy nie zawiodła graczy. Potwierdziło to również gta4, które dosyć późno po premierze zagościło na cpn, a to dlatego, że można ją dorwać (wersja na X360) już za 100zł w centrum handlowym, a za 60-80zł na allegro. Teraz żaden sknera nie może mieć wymówki, że 4 jest za droga, bo nie jest i wypada ją sprawdzić! To najpiękniejsza i najbardziej dopracowana gra w jaką grałem w życiu i najlepsza z serii, piszę to z pełną powagą, gdyż przeszedłem wszystkie gta, poza tymi na psp, czyli LCS i VCS. Mam nawet dwa razy skończone GTA Advance. Ale zanim przejdziemy do 4 to krótki rys historii..

Gta 1 przełom i pierwsze interaktywne miasto z prawdziwego zdarzenia dostępne dla graczy. Świat wtedy nie był jeszcze gotowy na taką ‚dawkę brutalności’, ale szybko się z nią oswoił. Miliony radosnych graczy i miliony smutnych z braku sejwa między misjami. Dodatki: GTA London etc.

Gta 2 kontynuacja jedynki? Gdzie tam! Nowa lepsza grafika i nowe miasto, przeniesione do czasów sprzed akcji dziejącej się w pierwszej części, stąd furki retro i mroczniejszy klimat. Wraz z nową odsłoną możliwość sejwowania ‚Jesus saves!’ przed każdą kolejną misją oraz podział na strefy wpływów związane z poziomem naszego szacunku („Szacunek to wszystko!” XD) u pracodawców.

Gta 3 kolejny przełom. Pierwsza gra gangsterska na świecie z trójwymiarową grafiką, dająca niemal ‚nieograniczone’ możliwości groczom. Postawiła swoim gameplayem i wyglądem tak wysoką poprzeczkę, że nawet lata po jej premierze, nie udało się nikomu zepchnąć jej z tronu. Od dnia, w którym zaistniała, w słowniku recenzentów pojawiło się nowe pojęcie: ‚klon gta’. Poza nowymi możliwościami miała kilka wad (o ile można je tak nazwać w tamtych czasach..): niemy bohater, nieumiejący pływać i wspinać się; samolot Dodo, którym tylko nieliczni umieli sterować i najgorsza wada: doczytywanie się miast, delikatnie uciążliwe podczas wieloetapowych misji rozgrywających się pomiędzy 3 wyspami.

Gta Vice City chyba najbardziej klimatyczna część serii. Inspirowana była takimi filmami jak „Scarface”, „Życie Carlita” czy „Ojciec chrzestny”. Stworzona na podrasowanym silniku gta3, ale o wiele piękniejsza. Posiadała więcej latających środków transportu oraz możliwość wyskoczenia z jadącej furki, a także przebicie jej opon. Można było zastrzelić kierowcę kulą przez przednią szybę oraz prowadzić własny biznes. Do dziś płyty ze ścieżką dźwiękową z tej części serii cieszą się wielką popularnością. Wady: piękne miasto okupione zbyt późnym doczytywaniem się jego elementów – syndrom ‚aha to tutaj był murek’ oraz wciąż nieznający sztuki pływackiej Tony.

Gta San Andreas ukoronowanie umiejętności pragramistów Rockstaru w kwestii wykorzystania pełnych możliwości poprzedniej generacji konsol (xbox, ps2), innymi słowy wyciśnięcie z nich ile się tylko da. Gra jak zwykle inna niż wszystkie, tym razem utrzymana w czarnym klimacie. Feeria nowych możliwości i szaleństwo twórców. CJ nie tylko nauczył się pływać, ale też ‚zarządzał’ muskulaturą swojej postaci chodząc na siłkę, bądź wszamając hamburgery, a także odwiedzał fryzjera i zmieniał ubranka. Autka też można było tunningować. Oczywiście Rockstar nie byłoby Rockstarem, gdyby poprzestało na tych kilku błyskotkach. Zaimplementowano nowatorski system przejmowania dzielnic za pomocą ołowiu oraz zapraszania ziomków z osiedla na wspólną przejażdżkę. Jednak to nie tym ta gra podbiła serca graczy, a wielkością stanu SA. 3 wielkie miasta – kopie m.in. San Francisco i Las Vegas oraz masa pustkowi pozornie niezamieszkałych ciągnących się aż po horyzont, poprzecinanych autostradami i rzekami. Nowe miejsca, nowe możliwości oraz masa nowych pojazdów (jeżdżących, pływających i latających) poczynając od bmx’a, a skończywszy na traktorze lub kombajnie. Brak wad, może poza systemem z dzielnicami, gdzie do pełnego sukcesu brakowało nierzadko przejęcia kilkupikselowego terenu, a odpieranie ‚fali’ z czasem zaczynało nużyć. Najlepsza część serii do czasu czwóreczki.

Pozostałe: Gta Liberty City Stories, Gta Vice City Stories oraz Gta Advance. Dwie pierwsze to nowa fabuła w starych miastach na psp i ps2. Natomiast ostatnia, to całkiem nowa gra, napisana od zera na GameBoy’a Advance, wykorzystująca w pełni tą kieszonsolkę. Widok z góry z możliwościami zapożyczonymi z dużych konsol, np. dachowaniem pojazdów. Wciągająca fabuła, gdyby tylko nie ta grafika..

Tymczasem w roku 2008 pojawił się nowy król – GTA 4. Po pierwszych kilku minutach gry zacząłem zbierać szczenę z podłogi. Nie powinno to nastąpić po doznaniach jakie czerpałem z przepięknego Fallouta 3, a jednak. Grafika jest tak fotorealistyczna, że samo patrzenie na miasto i furki sprawia wielką przyjemność. Co prawda postaci wciąż przypominają te z SA, poza mimiką oczywiście, ale to mi w ogóle nie przeszkadzało.

Wszystkie efekty wizualne podczas jazdy po mieście zapierają dech w piersi, jak np. iskry z wyłamanych latarni, strzały z rury wydechowej Vipera (Banshee), czy dymek spod kół albo z wnętrza pojazdu, gdy pasażerem jest Little Jacob. Przypalcie dłużej gumy, a te efektownie wystrzelą :] Już o samych zmieniających się porach dnia, to nawet nie wspomnę. Także warto zwrócić uwagę na realistyczne wgniecenia w karoserii pojazdów po wybuchu. Kilka razy zdarzyło mi się jechać samochodem tak zmiażdżonym, że tylne koło było zablokowane w bagażniku XD

Co do samochodów to ich liczba mnie przytłoczyła. Naliczyłem ze 4 modele Mercedesa, od limuzyny, przez kabriolet po suva oraz masę nowych w serii pojazdów. Mamy zwykłe toczydełka (Perennial przeszedł niezłą metamorfozę), muscle cary (żadnego znanego nie brakuje), limuzyny (m. in. wspomniany Merc, Maybach i stary Stretch), samochody rodzinne i służbowe, sportowe (Comet bardziej przypomina Porshe) i całą masę suvów, w tym Escalade, Navigator czy kilka wersji Hummera. Niektóre wozy są dodatkowo stunningowane. Jednym słowem jest gruuubo!

Także fizyka furek się zmieniła, teraz raczej pływają po drodze niż po niej jadą, ale łatwo się do prowadzenia przyzwyczaić. Również hamowanie jest bardziej realistyczne, bo wozy nie zatrzymują się w miejscu tak jak poprzednio. Lepiej odczuwa się ich moc. Najfajniej jeździło mi się bmk’ą i mercedesami, potrafiącymi ładnie wychodzić z rękawów. O dziwo suvami mającymi 300 koni też da się driftować.. ehh gdyby tylko za takie akcje i chain drifta dostawało się kasę ;P

Kolejną nowością jest GPS. W bogatych wersjach samochodów nawet mówiony! Jednak najważniejszą jego zaletą jest inteligencja obieranej trasy (najkrótsza), elastyczność na jej zmiany („o kurka przecież miałem tam skręcić.. o, nowa trasa, jedziemy dalej!” :D) oraz możliwość jej dowolnego przydzielania. To ostatnie jest najfajniejsze, bo konsola pokazuje ‚żółtą’ trasę docelową misji, a my w międzyczasie możemy wyznaczyć na mapce drugą ‚zieloną’, na przykład aby po drodze coś zjeść w budce z hotdogami lub w Burger Shot’cie albo się dozbroić. Świetna spawa!! Niestety podczas pościgów policji mapka jest lekko nieczytelna.

Nie można nie wspomnieć o ‚wszystko mającej’ komórce. Jest naszym zegarkiem, organizerem, telefonem, pagerem i wejściem do multiplaya. Możemy z internetu ściągać do niej motywy i dzwonki, a dostęp jest na tyle intuicyjny, że jedną ręką jedziemy, a drugą wybieramy opcje. Miszcz!!

No właśnie, internet. Hehe, szczyt ironii – nie działał mi przez 2 tygodnie w domu, a w grze śmigał :] Po wejściu do kafejki poza ściąganiem dzwonków można brać nowe misje i nawiązywać znajomości. Kolejne niepotrzebne w grze obok telewizji medium ;)

W nowym gta obok jeżdżenia i strzelania wielką rolę odgrywają stosunki międzyludzkie w wielkim mieście żyjącym swoim życiem. Nawiązane kontakty należy utrzymywać, toteż dzwonią (i esemesują) do nas nasi przyjaciele, z którymi skaczemy do klubów na chlanie i dziwki lub pograć w kręgle, w strzałki lub w mojego ulubionego bilarda (och jak się cieszę, że pozostał z SA). Wiele osób pisze, że czasami nie wiadomo co robić w grze, bo jesteśmy rozchwytywani.. eee tam, wystarczy tylko wykonywać misje kiedy nikt przez telefon od nas nic nie chce i jest git majonez :) Po każdej misji standardowo się czeka na telefon lub umawia na randkę i tyle. I tu nowe rozwiązanie, jak nas zabiją i wylądujemy w szpitalu, to odpowiadamy na smsa i powtarzamy misję. Nie trzeba już ponownie ładować stanu gry i marnować kolejne cenne minuty na dojazd do zleceniodawcy (NARESZCIE ROCKSTAR!!!!111). Choć podczas misji, w której zużywamy dużo ołowiu, a nie mamy zbyt dużo kasy, to czasami standardowy ‚load’ się przyda ;)

Muzy też nie ma co opisywać, bo jest jak zawsze wyśmienita i jest jej dużo – około 19(!!) stacji radiowych, z naciskiem na radio Vladivostock :]

A teraz wady:

Gra wciąż jest momentami głupia i nie mam tu na myśli fabuły, czy kierowców uprzejmie zjeżdżających nam z czołówki albo omijających nasz stojący na środku drogi samochód, ale zastosowane w niej niektóre archaiczne rozwiązania np.:

– mam 3 gwiazdki, na ogonie 4 radiowozy i helikopter, wjeżdżam w żółty znacznik pod domem odwożonego pasażera i po scence już gwiazdek nie ma, a policja spokojnie się rozjeżdża.

– można jechać 200km/h i z tą prędkością wjechać w znacznik misji >> zatrzymujemy się w miejscu (to się chyba już nigdy nie zmieni)

– dziewczyna odwożona w nieskończoność w to samo miejsce na randkach, komentuje, że już tu była, a mimo to wieczorkiem seksik i 100% uznania.

– gdy goni nas policja, radar jest praktycznie nieczytelny.

– z czasem spotkania ze znajomymi nużą i stają się rutyną, sprowadzającą się do jazdy do najbliższego klubu. Więc po co to? Spokojnie przeszedłem grę bez odblokowanych ‚pomocy’ od znajomych.

– Ucieczka przed policją miała być sztuką, a tymczasem jest zapierd*laniem na pełnej k*rwie przez miasto, aby wyjechać z okręgu poszukiwań i/lub odwiedzić pay’n’spray. Jak dawniej. Pamiętajcie tylko, żeby zaraz po wyjechaniu z okręgu poszukiwań zatrzymać się, gdyż gra respawnuje policjantów przed nami, toteż łatwo na nich wpaść i bajka zaczyna się od początku – trzeba znowu uciekać.

– Szkoda, że kradzież zaparkowanego samochodu nie jest powiązana z minigierką.

– Nie raz i nie dwa będziecie chcieli wysłać atomówkę Rockstarowi za notoryczne potrącanie Was przez jadące samochody. Na autostradzie to jeszcze rozumiem, ale gdy furka powolutku skręca na skrzyżowaniu, gdzie stoicie aby ją przejąć, a ta Was najzwyczajniej w świecie przejeżdża, to coś tu jest nie halo! Szkoda, że akurat w tym aspekcie mającym zwrócić nam uwagę na nową fizykę gry, twórcy najzwyczajniej przesadzili.

Zdementuję jeszcze argumenty początkujących graczy w gta4 twierdzących, że jest zbyt mało kasy. Kasiorki jest sporo, a jak będzie Wam jej brakować, to w grze są dwa momenty, w których dostajemy jej wystarczającą ilość do nabicia achieva :) Pamiętajcie aby z broni kupować tylko uzi, kałacha, snajperkę, granaty i gdy już będzie dostępna – bazookę, która przyda się w kilku misjach do rozwalenia śmigłowca lub samochodu. Kamizelkę można olać, gdyż system strzelania zza winkla doskonale się sprawdza i można spokojnie przejść każdą misję bez kamizelki.

To by było chyba na tyle. Nie grałem jeszcze w dodatki (The Lost and Damned i The Ballad of Gay Tony), ale one też podobno są niezłe, choć ich sprzedaż nie przekroczyła do tej pory liczby oczekiwanej przez twórców. Piszcie dużo komentarzy, bo jestem ciekawy Waszych wrażeń z GTA IV :]

Kilka pomocnych linków, z których sam korzystałem:
http://www.gta4.net/stevies-text-message-car-thefts/
http://www.msxbox-world.com/forums/index.php?showtopic=10544
http://www.youtube.com/watch?v=P5VwmhvL6tY

Na koniec mój lekko lamerski filmik ze znalezienia ostatniego 200 gołąbka ;P

pozdrawiam,
pit

Advertisements

11 komentarzy

  1. Brakuje mi jeszcze wzmianki o Chinatown Wars na NDS.
    Moja historia z GTA
    I-Mało grałem, nie znam za dobrze.
    II-Przekoszona wzdłuż i wszerz, to jeżdżenie na czuja, bo mapy nie było. Respect is everything.
    III- Trochę grałem, przyznaję, super gra, tak samo Vice City i San Andreas.
    IV- Grałem mało, ale całkiem przyjemna.


  2. „choryzont”….


  3. poprawiłem, dzięki :)


  4. a london?
    a china?


  5. Kawał dobrego wpisu, skąd Wy bierzecie czas na pisanie tego;)
    Co do samego GTA to jedynką i dwójką byłem zajarany. Swego czasu to był przełom, ostry powiew świeżości. Trójka też mi się podobała jednak później nastąpiło zmęczenie materiału i choć wiem że fanatycy serii mnie zlinczują za to co teraz napiszę to GTA ostro mi się przejadło. Ile można wałkować to samo…


  6. @Benito: Dlatego też już w połowie gta4 byłem delikatnie mówiąc znudzony tym ciągłym strzelaniem i podobnymi do siebie misjami.. Nawet na cutscenkach zasypiałem, toteż je przewijałem. Jak do pozostałych gta wiele razy wracałem, tak 4 powędrowała od razu na półkę :)


  7. Ah te czasy gdy po szkole przychodziło się do domu z sześcioma kumplami, mamusia wszystkich częstowała ciastem i herbatką. Pełna kulturka. I tak leciały godziny przy pierwszym GTA i Vigilante 8…

    W Ostatnią odsłonę GTA nie grałem, więc się nie wypowiem, ale spędziłem wiele godzin przy Vice City i San Andres. Mile wspominam te gry.


  8. Vice City imo było najlepszą częścią serii – najbardziej klimatyczna, luźna i dająca poczucie spełnienia (ten wielki domek!) odsłona :) No i ile ja furek pościągałem do niej z netu, to głowa mała XD


  9. a Gta2 czasem nie było lekko w przyszłości? Kilka gangów(japońce, jamajczycy, ruscy), wypuszczanie naczepy z tira w stronę policji…
    Imho to była przyszłość :)
    Każda kolejna część jest słaba GTA: SA i 4to gry przehypowane. Trójka była innowacyjna, miała piękna grafikę i fajny klimat


  10. No wiadomo uth, kwestia gustu ;P Choć co do 4 się zgadzam, że jest maksymalnie przehypowana.


  11. „- dziewczyna odwożona w nieskończoność w to samo miejsce na randkach, komentuje, że już tu była, a mimo to wieczorkiem seksik i 100% uznania.”
    Posikalem sie ze smiechu. Lubie takie ‚zyciowe’ podejcie do tematu :) Bardzo fajnie sie zytalo. Material na 5+. Uwage mialbym do „Brak wad(…)” przy opisie GTA SA – slyszalem kiedys, ze GTA jest jak Windows – jest jednym wielkim bug’iem, ale kazdy w niego gra / z niego korzysta*

    * – niepotrzebne skreslic.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: