h1

F.U.C.K.T.#13: Pozytywna skaza na psychice

6 Luty, 2010

Wreszcie jest, ostatni z wpisów osób starających się dołączyć do szalonej zgrai. Przeczytajcie, napiszcie czy fajne i spodziewajcie się jutro wyników głosowania ;)

==================================================

Ze smutkiem usadowiwszy się w drugim rzędzie sali kinowej z wrażeniem, że wpadłem na seansik  do IMAXa i będę musiał zdawać raport osobie obok, co dzieje się po mojej stronie ekranu, nie mogłem przełknąć wielkiego gula, który powstał kilka minut wcześniej jak przedzierałem się przez wesołą hołotę bijącą się o miejsca na Avatara. Tak bardzo chciałem być z nimi, dostawać w zęby za miejsce w rzędzie G… Niestety, uległem presji grupy i zgodziłem się na Parnassusa. Od początku trącił mi jakimiś Złotym kompasem czy innymi Narniami i trochę mnie ta bajkowa oprawa odpychała  w kierunku widowiskowych efektów specjalnych i niebieskiej Pocahontas.  Światła zgasły, nie było odwrotu i po obejrzeniu trailera Sherlocka Holmsa, który swoją drogą będzie zasysał okrutnie, pojawiły się literki a ja odleciałem, że tak prostacko powiem, do krainy wyobraźni. 

Naprawdę powiadam Wam, od początku byłem straszliwie zaskoczony i, podkreślę to nawet specjalnie dla Was kursywą, straszliwie pozytywnie zaskoczony. To, co wyprawia się w tym filmie od samego początku powolutku wierci mały lufcik w czaszce i wlewa do niego pokłady miodu, aby na koniec zalać nas jego całym wiadrem.  Z kronikarskiego tylko obowiązku zarysuje wam drodzy czytelnicy fabułę, aby nie zatykać wentylka, bo za scukrzonym miodem z podłogi zapewne nie przepadacie.

To jest czas na wyobrażenie sobie zakurzonej księgi, która ukazuje nam dra Parnassusa, który, w zamian za nieśmiertelność i parę innych wynalazków, obiecał diabłu każde swoje dziecko. Dla mocniejszego kopa w nerkę, doktor może zatrzymać potomka do jego słodkiej szesnastki. Owa właśnie nadchodzi i opiekuńczy tata nie ma zamiaru nic nikomu oddawać, wliczając w to puste butelki po samogonie.  Diabeł wychodzi tutaj naprzeciw oferując kolejny zakład, w których się miłuje. Rozpoczyna się więc nierówna walka o duszę, a polem tej bitwy będzie wyobraźnia każdego, kto wejdzie do Imaginarium dra Parnasussa.  Tutaj właśnie zaczynają się czary tego dzieła kinematografii, bo doktorek potrafi wejść w taki stan medytacji, fundując komuś wycieczkę do jego własnej czaszki.  Tutaj kuszony przez diabła ginie w efektownej eksplozji, a ekipa z przedstawienia, składająca się na wspomnianą córę z tatą plus chłopaczka z ulicy do popychania oraz jegomość, który na pewno nie jest karłem, musi się tłumaczyć czemu znowu kogoś porwali albo wybiera trudniejszy wariant ocalenia swojej duszy przez doktora. Taki banalny wybór moralny osadzony jest w psychodelicznym sosie.  Wstyd było by nie wspomnieć o niewątpliwej gwieździe przedstawienia, dzięki której cała szopka przewraca do góry nogami nasz mózg i powoduje, że ledwo siedzimy w fotelu. Otóż Pan Nick, bo taką tożsamość przywdział diabeł, wygrał by zakład bez kiwnięcia palcem, ponieważ przedstawienie kuleje niemiłosiernie. W tym momencie z nieba albo powiem inaczej, z mostu spada nikt inny, jak Heath Ledger wyciągając pomocną dłoń doktorowi. Jednak przytłumiony chwilową amnezją nie wie jeszcze jakie do końca ma zamiary…

Tutaj bez skrupułów możecie mi zarzucić, że cały ten zachwyt wywołany jego epicką, jak melanż rolą w Mrocznym rycerzu powoduje duży hype i mózgazmu dostaje każdy nawet od reklam majtek z nim, ale fakty są inne. Dzięki jego roli wszystko tutaj składa się w idealną całość  i nawet kiedy dowiedziałem się, że sceny w maskach oraz jego przemiany w wyobraźniach  grane przez genialne trio Depp, Law i  Farrell spowodowane są jego nagłą śmiercią i brakiem materiału do skompletowania filmu, nie spowodowały upustu w tym, jakiego chłopak daje niesamowitego kopa, który wchodzi na psyche na długo i nie ma zamiaru się wymeldować.

Cały film daje dużo do myślenia długo po obejrzeniu.  Nikt w tej historii do końca nie jest postacią  pozytywną, wszyscy są szarzy jak koszulki czy skarpetki innego wiodącego proszku do prania i każdy ma swój kawałek tortu, który chce ukroić. Doktor widać jest lekkim egoistą, jak jego córka, i popełnia ciągle te same błędy wchodząc w konszachty z diabłem, gdzie ten chyba jest trochę znudzony sobą proponując ciągłe zakłady i przeciągając je w nieskończoność. Te rzeczy jednak jasno widać dopiero przy genialnej końcówce, która tak naprawdę zamiast wyjaśniać zadaje więcej pytań widzowi i tego właśnie najbardziej brakuje w filmach, które ostatnio miałem okazję oglądać.  Muzyka? Efekty specjalne? Były, trzymały  poziom ale kogo one obchodzą kiedy na ekranie dzieje się akcja, która, jak wirujące czarno-białe kółko, hipnotyzuje do napisów końcowych. Takich filmów się nie ocenia od razu czy nawet w ogóle, one zostawiają tytułową dla tej recenzji pozytywną skazę na psychice i są tematem dyskusji jeszcze wiele dni po seansie.  Ale nie wierzcie mi na słowo idźcie, się przekonajcie i czujcie tę dziwną niepewność wychodząc z kina.

Edward Nigma

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Kawał całkiem dobrego tekściwa, gratulacje.


  2. Witam, tekst niezwykle oryginalny, aczkolwiek nie łatwo mi się go czytało. Operujesz językiem, który nie jest łatwy do deszyfracji na pierwszy raz. Rozumiem, że taka forma wpisuje się w film o takiej tematyce i godnie oddaje Twoje myśli, natomiast takie pytanie, czy pisząc na inne temat również eksperymentujesz z słowem?


  3. Każdy tekst to swojego rodzaju eksperymentem. Słowem lubię się bawić lub nawet egoistycznie powiem tworzyć nowe związki frazeologiczne. Słyszałem również kiedyś, że pisząc przelewam dużo emocji. Jednak o tym, że operuje trudnym językiem słyszę pierwszy raz.


  4. z chęcią poczytam Twoje inne teksty, natomiast miałem problem ze zrozumieniem niektórych zdań- nie odbieraj tego jako ataku, a subiektywnej analizy tekstu ;)
    Gief link


  5. Mam nadzieje, że będzie okazja na moje inne wypociny. Potrzebuje wielkiej motywacji do pisania, w innym wypadku zostawiam swoje przemyślenia dla siebie.


  6. „Przeczytajcie, napiszcie czy fajne i spodziewajcie się jutro wyników głosowania ;)”

    No i gdzie te wyniki, zapytuję się Was?


  7. A czy za Twojej kadencji dotrzymywałem kiedyś terminów? :P
    Powinny być dziś.


  8. „A czy za Twojej kadencji dotrzymywałem kiedyś terminów? :P”

    No dobra, niech Ci będzie ;)


  9. […] Aktualne F.U.C.K.T.y: F.U.C.K.T.#1: Terranigma, czyli o tym, jak ratuję świat mogąc grać w Assassin’s Creed F.U.C.K.T.#2: O Rare słów kilka… F.U.C.K.T.#3: Gdybym miał milion złotych… F.U.C.K.T.#4: Przemyślenia z humorem vol.1. F.U.C.K.T.#5: Felietonisko, czyli.. F.U.C.K.T.#6: Bliskie spotkanie z GTAIV na piecu F.U.C.K.T.#7: Czy konsole powoli stają się pecetami? F.U.C.K.T.#8: Powrót do życia F.U.C.K.T.#9: Wipeout HD F.U.C.K.T.#10: Spyro: Enter the Dragonfly F.U.C.K.T.#11: Army of Two: The 40th Day F.U.C.K.T.#12: Professor Layton and the Casual Gamer F.U.C.K.T.#13: Pozytywna skaza na psychice – Parnassus […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: