h1

Krótka refleksja o pracy w IT

13 Luty, 2010


Jako całkiem sprawny obserwator życia i ludzi w toku tego łatwo-ciężkiego roku pracy i spotkań serwisowych, dostrzegłem pewne specyficzne i powtarzające się reguły rządzące w biurach, czy domach milusińskich odbiorców naszych usług.
Przede wszystkim dobrze nam znany i lubiany przez wszystkich bez wyjątków gatunek Clientus Importantus można bez znajomości łaciny, jak i z absolutnie wystarczającą wiedzą nabytą podczas oglądania reklam na National Geographic podzielić na kilka charakterystycznych podgatunków. Uzbierawszy wystarczającą ilość informacji, stworzyłem prosty zapis kilku podgatunków ułatwiający przetrwanie w tej jakże nieznośnej i kapryśnej dżungli.
Zapraszam zatem do I. części surwiwalowego przewodnika „po klientach” autorskiego pochodzenia, popartego rocznymi badaniami w terenie (bagnistym należy dodać).

1. Cliens „ale” tudzież zwany „jak to?” – charakterystyczne zachowania dla osobnika oczekującego znacznie więcej, aniżeli jest to możliwe, bądź wynika z zakresu wykonywanych usług. Zwykle na stwierdzenia badacza stylizowanymi na „Panie działać to tak nie będzie”/ „nie da się tak”/ „rozumiem że to ten komputer na którym Noe trzymał arkusz kalkulacyjny z liczbą zwierząt, a wcześniej projektowano na nim Świat”, osobnik wydaje dźwięki artykułowane utrzymane w konwencji żalu, płaczu i pretensji- przy tym nabiera często czerwonego koloru i puchnie. W takich sytuacjach nie ma co liczyć na dar w postaci herbaty, kawy, czy nie daj Boże ciastka. Czasem sytuacja sprowadza się do kontaktu z gatunkiem Handlare Wałkus i wyjaśnienia zaistniałej sytuacji w której Cliens „ale” rzuca głośne „ale u innych działa”, „jak to zmienić komputer?”, „ale obiecał Pan”, „jak to kupić?”.
Zalecane zachowania, które warunkują przetrwanie opierają się na starej metodzie zdartej płyty z nagraniem „przykro mi”, „nie możemy pomóc w tej sytuacji”, „nie jest to naszą winą”, „proszę napisać do Billa Gatesa”, „a widziała Pani wczoraj co zrobiła Marysia z Pierwszej Miłości?”. Ostatecznie „skonsultuje się i zobaczymy co da się z tym zrobić” daje czas na szybką ucieczkę.

2. Cliens „wszystko” – typowe zachowanie sztywnej twarzy, która nie zdradza żadnych emocji. Istota raczej mało empatyczna, o charakterze wybuchowym. Przyjmuje usługę, podpisuje protokół i ozięble żegna bez mrugnięcia, niczym po botoksie kurzych łapek. W przypadku tego klienta nie ma mowy o bonusach w postaci ciepłych używek w zimowe popołudnie. W momencie, powrotu do bazy (120 km od gniazda cliens „wszystko”) osobnik zdobywa się na wykonanie telefonu w którym oświadcza „wszystko mi znikło”, oraz „przed Pana przyjazdem wszystko działało”, „oczekuje że wszystko będzie tak jak było jutro o 7 rano”. Sytuacja niezwykle palna poparta klienckim „zgłoszę to wszystko Pana przełożonemu”, na miejscu (o 21:00 wieczorem) gaśnie z momentem zmiany użytkownika „gość” na użytkownika „Halina”, który ma dokumenty na pulpicie, czy poinformowaniu klienta iż jego program antywirusowy zgłasza że w plikach użytkownika „Janek” program o nazwie „xxxnudegirls_dialer” albo „wirus_format c:” robi coś złego i nasz program nie ma z tym nic wspólnego. Zakończenie tematu ogłasza zdaniem „no i wszystko jasne”, albo „wszystko dobrze”, zdarza się również „i tak uważam, że to wszystko, to wasza wina!”. Zalecane zachowania: grzecznie naprawić problem i przekierować do lokalnego informatyka na krótkie szkolenie w zakresie włączania i wyłączania komputera, oraz drukarki (szkolenie z włączania monitora również może okazać się ułatwiającym życie).

3. Cliens „haba-haba”- grupa niezwykle charakterystyczna (złożona głównie z przedstawicieli płci dawniej pięknej) i nad wyraz głośna. Nie da się nie zauważyć, iż średnia wiekowa tejże grupy, kilka eonów temu przekroczyła granicę zdatności do spożycia, niestety ilość promieniowania od monitora i te same żeńskie towarzystwo (prawdopodobnie podstępem wydostałe z jaskini Smoka Wawelskiego za jego życia) odwraca proces, stąd przekonanie osobników o własnej atrakcyjności, podkreślane podszczypywaniem, zwrotami w stylu „gdybym była młodsza ” (przypuszczam że mają wtedy na myśli conajmniej te 200 lat). Istoty te mają tendencję do częstowania napojami wyskokowymi, które czasem warzą w kotle podczas prowadzenia czynności księgowych, złośliwego chichota i opowiadania sprośnych żartów, które znamy od szkoły podstawowej, z których śmiejemy się by nie zrobić Paniom przykrości. Zalecane zachowania: wycofać się szybko nim zdobędą włos potrzebny do ich magicznych rytuałów i nie spożywać podawanych napojów. Jeśli zachowania badacza okażą się przyjacielskie to jest szansa na otrzymanie propozycji spotkania się z żeńskim miotem przywódczyni stada. Jakkolwiek jest to cliens najmniej groźny i chyba najbardziej pozytywnie nastawiony w relacjach do badacza (może to i niedobrze).

Na tym mogę zakończyć pierwszą część mojego spisu, stwierdzić jednak muszę iż poza wspomnianym typami istnieją inne zagrożenia pokroju informatykus „ja nie wiem”, typ „wiem już to wszystko”, cliens „tak drogo” i parę jeszcze innych. Praca badacza nie należy do najłatwiejszych i należy zachować absolutną czujność bowiem nie wiadomo w którym momencie handlare wałkus powie rzecz, której nie powinien, bądź zadzwoni najgorszy spośród najgorszych cliens „mam” pretensjonare….

Pozdrawiam
Uth

Reklamy

18 Komentarzy

  1. Gwoli ścisłości, to nie moje zdjęcie ;)


  2. Witam,
    jakbym czytał o swojej pracy. Dobry artykuł w dobrym stylu :)


  3. hehe, uśmiałam się:) Widać, że praca w IT to istna walka z jaskiniowcami:)


  4. Witam,
    cała prawda o pracy z klientami w IT. Dobry artykuł w dobrym wykonaniu :)

    Pozdrowienia dla czytelników


  5. :D i to jest właśnie to co chcę robić w życiu. Odbierać telefony z pretensjami, że „strona nie działa”, albo „komputer mi się nie chce włączyć”. Czuję powołanie, misję do wypełnienia.


  6. No ja robię w Pomocy Technicznej firmy software`owej od roku- ciężki orzech ;)


  7. Uth, łączę się z Tobą w bólu. Znam to z autopsji niestety. Powinieneś jeszcze obs…marować jeszcze ‚tych wszystko wiedzących’ – tacy są najgorsi i uwierz mi nie chciałbyś się z nimi spotkać oko w oko na rykowisku (czy gdzie tam ;]).


  8. Ja rowniez poznalem sie na ludziach z tej strony. Natomiast jakis krotki ten text ci wyszedl. Brakuje m.in. klienta pod tytulem „ja wszystko wiem” zadajacym pozniej pytanie „moglby pan powtorzyc co mialbym zrobic?” albo informujacym „to nic nie da, probowalem” – czego wcale nie zrobil. Klient „irytek” ktory robi wszystko, zeby cie wkurwic nawet jesli mialby wymyslic najglupsza rzecz na swiecie i wcale nie byloby to nosidełko do kota…; klient „laik” ktory jawnie przedstawia informacje, ze nic nie wie i bez Ciebie wrzyciu by sobie nie poradzil, przewaznie bardzo mily.
    Hmmm.. nie wiem co by tu jeszcze wymyslic. Przyklady typu „nie dziala mi internet” rozwiazywane prosba o wlaczenie kompa albo klient nie wiedzial, ze trzeba miec modem; albo „chce z wami zerwac umowe” bo klient oczekiwal na kuriera, ktory przywiezie dla niego plyte z Internetem.

    Opisales wszystko ladnie, ale rozne typy klienta powrzucales do 3 workow. Klient „wszystko” to nie zawsze ta sama reakcja przez ciebie opisana.

    PS. Zastanawia mnie nazwa „haba-haba” – skad to sie wzielo?


  9. „Na tym mogę zakończyć pierwszą część mojego spisu…” przeczytał do końca?
    Napisane na szybko dla żartu, może kiedyś dokończę. Z resztą w końcówce jest wspomniane jeszcze kilka typów o których chciałbym napisać, jak kiedyś znajdę chwilę albo mnie najdzie. Stąd też podział tylko na „3 worki”.

    „ja wszystko wiem” jak i „próbowałem” wpisuje się w informatykus „wiem już to wszystko”…
    Klient „wszystko” jest opisany tak jak go widziałem i u nas reagują w ten sposób- pamiętaj że jesteśy z dwóch różnych segmentów, Ty sprzedawałeś usługę, a ja serwisowałem software.

    Haba-haba to synonim bara-bara, albo „ciacho”. Przykład wykorzystania przez Luci Liu w „Payback”.


  10. robota na helpdeksu to kwas – ale i tak niebo w porównaniu z kontaktem bezpośrednim, gdzie trza mimikę i gesty trzymać na wodzy…
    …dodatkowo


  11. Si, jestem serwisem więc jest i praca na telefonie/poczcie i wyjazdy do klientów ;) Szał pał


  12. No nieźle, nie ma to, jak pracować z ludźmi ;)


  13. Taaaaak. Świetnie opisane ;] Ciężko byłoby mi to lepiej ująć. Zachowania tak typowe… że aż często do przeoczenia :D
    pozdrawiam


  14. właściwie grupy i ich opisy, jeżeli pojawi się cz.2 na pewno ogarnie jeszcze kilka innych przypadków Cliens, uśmiałem się, pozdrawiam autora i łącze się z bólem pracy serwisanta – Serwisant


  15. Współczuję Uth, bo sobie wyobrażam, co wtedy czujesz :( Pewnie od tych haba haba uciekasz z uwagi na żonę ;P Ja pewnie bym został :]


  16. Jedna mi proponowała spotaknie ze swoją córą (z tego co pamiętam to całkiem przyjemną osobą), zatem jeśli jest się kawalerem to ma to swoje plusy ;)


  17. To zdjęcie jest obrzydliwe.

    :P


  18. oł kaman, to ja w latach 80tych ;)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: