h1

S.A.U.R.C.

22 Sierpień, 2010

Kolejny szybki i krótki wpis o enigmatycznym tytule: S.A.U.R.C. Cóż oznaczają owe literki przekonacie się już za chwilę.

S jak Singularity

O tej grze już wspominałem. Otóż dzisiaj przeszedłem ją jeszcze raz, ale na hardzie. Dopiero w tym trybie się przyjemnie gra, choć mając dopasiony bąbel czasowy wszystko w grze jest proste ^^. Ponieważ lubię calakować gry staram się zdobyć wszystkie możliwe osiągnięcia w trybie single. Nie mam Live’a więc multi sobie odpuszczam. Nie inaczej było i tym razem. Skompletowałem co się da, niestety nie wpadł mi aczik za ‚slow-mo-kille’. Jestem nieco zdziwiony, bo nie zmarnowałem ani jednego naboju podczas używania owej broni – dopasionego Kasimowa.. chyba Seeker coś tam. Nie zamierzam rozpaczać. Grę wraz z sejwami przed chwilą usunąłem z dysku konsoli. Fajna była, zaliczyłem co się dało i trzeba iść do przodu, tym bardziej, że w najbliższym czasie już do niej nie wrócę.

A jak Alan Wake

Kontynuuję Alana i zamierzam go skończyć. Przepuściłem na razie jeden termos, więc będzie zachęta aby grę przejść ponownie na najwyższym poziomie trudności. Chociaż z drugiej strony czy będzie mi się chciało? Zobaczymy.

U jak Udręka

Niedawno przeczytałem „Planescape Torment: Udrękę”. Pozwolę sobie zacytować moje wrażenia z tematu znajdującego się na forum Neo+:

Czytam Udrękę i jak na razie gra wypada lepiej – jest pełniejsza, bardziej rozbudowana i szczegółowa. W książce wszystko jest tylko zarysowane np. oś fabuły, która w grze jest bardziej rozciągnięta i wielowątkowa. Tutaj wydarzenia które zajmowały w grze po kilka dni rozgrywki zajmują tylko kilka stron! Np. ta frakcja ghuli w Katakumbach, u której mogliśmy wykonywać zadania – w książce jej nie ma. Także szczurzej Jednomyśli też nie ma – było tylko jedno zdanie, że potrafią kontrolować umysł i to wszystko. Trochę za szybko to idzie i boję się że zaraz się skończy :(

(Napisano 10 sierpień 2010 – 20:32)

Skończyłem dzisiaj w nocy w pracy czytać Udrękę. Powiem tak – dla kogoś kto nie grał w PT i nie zamierza książka ta stanowi grę w pigułce -> skrótami opowiedziana fabuła bez żadnych dodatkowych atrakcji. W sumie tu i tam zauważalne ciekawe wstawki autora, ale nie powala. Dobrze i szybko się czyta, ale trochę za szybko, bo w dwa wieczory można ją połknąć (grę się przechodziło miesiącami).

Natomiast dla kogoś kto doskonale zna cyfrowy świat Planescape Torment książka ta jest zbędna. Stanowi 1/10 klimatu i obszerności gry. Niektóre wydarzenia są nieco inaczej przedstawione, np. labirynt Raveli, ale suma braków po prostu miażdży – np. brak wspomnienia o Deionairze, Ignusie, historii naszych towarzyszy, którą odkrywamy wraz z postępami w grze.. Dla fana to trochę za mało.

(Napisano 13 sierpień 2010 – 18:07)

R jak (The) Road

Film powstał w roku 2009. Gra w nim plejada znanych aktorów: Viggo Mortensen, Charlize Theron, Guy Pearce i  Robert Duvall. Opowiada o losach ojca i syna podążających w stronę wybrzeża w celu odnalezienia ocalałych po wojnie atomowej ludzi, dodajmy normalnych ludzi, którzy nie są kanibalami i mają w sercu ogień. Film Johnna Hillcoata jest pesymistyczną wizją post apokaliptycznego świata w którym rządzi zło i egoizm. Pokazuje jak drobne rzeczy mogą stanowić wielką radość dla człowieka np. zapomniany dźwięk fortepianu, drewniany grzebień, czy puszka przeterminowanej Coca-coli. Także udowadnia jak wielką rolę odgrywa bycie dobrym człowiekiem – żyjącym w zgodzie ze swoim sumieniem i zasadami. Film jest smutny i pełen przemocy, jednak niesie ze sobą pewną refleksję i płomyczek nadziei. Może jednak wizja reżysera jest zbyt czarna i ludzie postawieni współcześnie w takiej sytuacji zachowywaliby się inaczej, lepiej? Może..

C jak Centipede

Najgorszy i najgłupszy horror jaki w życiu widziałem – „The Human Centipede”, przenosi widza do świata ograniczonego niemieckiego doktora, który ubzdurał sobie, że zrobi z ludzi stonogę łącząc ich otwory gębowe z odbytami LOL. Jak to zwykle w takich produkcjach bywa potrzebne są dwie durne panny, które jadą przez las i coś się musi stać. Tutaj łapią gumę w swoim nowym golfie. Zasięgu nie ma więc idą same przez las i trafiają do domu doktora. Ponieważ to marny film więc już Wam mogę powiedzieć, że wizja doktora się ziszcza [‚].

pozdrawiam,
pit

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: