h1

Autofire p.I: Limbo

3 Październik, 2010


Witam w pierwszej odsłonie nowego cyklu o nazwie „Autofire”, znajdziecie tu recenzje najciekawszych i wart uwagi gier z XBLA. Zapraszam zatem do lektury….

Wszechświat skonstruowano na takiej zasadzie, że pewne cechy istnieć obok siebie nie mogą, a jeśli już istnieją to zwykle z ich kombinacji wychodzi coś niezwykłego i oryginalnego. Weźmy pod uwagę zestawienia takie jak: przerażający-przyciągający, piękny-okrutny, prosty-zastanawiający, nowoczesny-oldschool`owy, czy mroczny-ciepły. Samo czytanie tych słów występujących po sobie wprawia w pewne umysłowe zakłopotanie, a logika podpowiada nam że coś jest nie teges. Wyobrażacie sobie to wszystko obok siebie w jednym tytule?
Zapraszam was zatem do „Otchłani”, części piekła do którego trafiają zagubione dusze.

„Limbo” o którym tutaj wam napiszę, nie stworzył ni diabeł, ni Nolan. Tą część pustki o iście demonicznej na dziś dzień oryginalności zaprojektowała i wykonała ekipa Playdead Studios (min.wśród nich koncept-artysta z zespołu IO Interactive), która z pewnością podczas tworzenia jakiś cyrograf podpisać musiała ;)

Wbrew temu co tu napisałem w „Limbo” nie spotkacie istot z rogami, piekielnych kadzi, nietoperzych skrzydeł, czy krzyży. Świat przez który będziemy zmierzać jest tu czymś wyjątkowo ambiwalentnym i w mojej opinii to jest najstraszniejsze. Z jednej strony urzekająco piękny i pełen szczegółów takich jak uginająca się trawa, jasne pyłki, świetliste motyle, czy przepiękne scenerie, a z drugiej strony mamy wszędobylski mrok, zagubienie i uczucie bezcelowości naszej podróży, prócz tego ma się ciągłe wrażenie że każda istota która napotykamy ma ochotę nas skrzywdzić i wzbudza oczywisty niepokój.

Gra nie ma żadnego wprowadzenia, żadnego intro, żadnej historii którą opowiada Piotr Fronczewski. W zasadzie już początek rzuca nas w wir chaotycznej podróży pełnej niebezpieczeństw i zagadek. Pierwsze chwile z grą to obserwacja naszego młodziutkiego bohatera (wygląda na dziecko), który budzi się ze snu, przeciera oczka i podnosi na nogach z głębokiej trawy. W oczy od razu rzuca się otoczenie- las wyciągnięty wprost z jakiegoś sennego koszmaru, cienie i wietrzyk. Atmosferę można porównać do ciszy, która wzbudza niepokój, chwili tuż przed uderzeniem jakiegoś upiornego wietrzyska zrywającego czapki z głów.
Chłopiec nie ma za wiele możliwości, rusza w prawo (z ciekawości pobiegnijcie w lewo) i już po kilku metrach napotyka pierwsze rozpadliny, głazy i sadzawki- wszystko to pokonuje opierając się na zasadach fizyki fantastycznie zrealizowanego silnika, skrzynki się przetaczają, zsuwają z górek, istnieje siła przyciągania, ciężar itd.
A oprawa? Wszystko co widzimy jest przykryte ciemnością bardziej, czy też mniej smolistą- a nasz nastoletni heros jest jedynie sylwetką z błyszczącymi oczyma.

Co ciekawsze tak też wygląda każda z napotkanych istot. W realizacji graficznej tytuł przywodzi na myśl stare platformówki takie jak „Flimbo`s Quest”, „Shadow of the beast”, „Jim Power” i tym podobne, nie chodzi o detale, czy samo wykonanie elementów- które są przepiękne i w pewien nieczytelny sposób niezwykle szczegółowe. Chodzi o rozwarstwienie świata na plany. Pierwszy po którym się poruszamy, pełen traw, chlupiącej wody, gałęzi, oraz przeszkadzajek, drugi który jest tuż za ramieniem naszego bohatera a na nim drzewa, gałęzie, domy, kable, wszystko co można znaleźć w danym środowisku, plan bliski ale już nieosiągalny i jest też trzeci. Tylko rysy na tle mgły, rozmyte zwieńczenie horyzontu.

Całość prezentuje się przepięknie, wszystko porusza się niezależnie od siebie w przeróżnych animacjach i reakcjach fizycznych, światła przenikają poszczególne plany, dookoła kapie woda, huczą drzewa, dyndają sznurki, a wszystko to namalowane w szkali szarości. Niby ograniczenie, jednak jak się zastanowić to prawda jest taka, że czarnobiałe zdjęcia posiadają jakiś większy urok, wydają się być mniej płaskie, bardziej pełne emocji- tak jest też tutaj, swoją drogą nie wyobrażam sobie by gra zachowała swój poważny nastrój, gdyby wprowadzono w nią choć trochę kolorów. Zwieńczeniem są przefantastycznie nagrane i wykonane ambientowe dźwięki i melodie które dodają wszystkiemu duszy i tajemniczej, refleksyjnej otoczki.

Ma się jasne wrażenie, że w tym ciemnym świecie wszystko żyje- niestety. Nasz bohater rzadko kiedy ma możliwość bliskiego spotkania z czymś co nie chce mu zrobić krzywdy. Zarówno świat po którym się poruszamy, zarzucony niebezpiecznymi dla naszego bohaterskiego chłopca pułapkami bardziej i mniej naturalnymi, jak i spotkani ludzie, albo w stanie śmierci, albo chcący w stan śmierci naszego protagonistę wprowadzić. Mechanika opiera się na gałce ruchu i dwóch przyciskach- akcji i skoku. O ile zrozumienie drugiego jest niezwykle proste, tak pod pierwszym ukryte jest przeciąganie elementów, włączanie guzików itd. Te dwie możliwości całkowicie wystarczają do starcia z zagadkami, które odcinają nas od wolności- miejmy nadzieję, że oczekującej gdzieś na końcu tego labiryntu. Herosik na swojej drodze ma do pokonania proste przeszkody zręcznościowo-platformowe tj, skoki po platformach, przeskakiwanie kolców, pokonywanie stawów po trupach do celu ( w bezpośrednim znaczeniu tego stwierdzenia), zbieganie po spadających konarach drzew, ale też takie bardziej skomplikowane, gdzie w grę wchodzi ciężar przedmiotów, grawitacja, elektryczność…

Prócz zapaszku przygody takiej jak w „Pitfallu”, „Hobbicie” i wielu innych tytułach, które same nasuwają się na myśl, jest ucieczka przed głazami, płonącymi oponami, piłami tarczowymi, czy przerażającym, włochatym, obleśnym gigantycznym pająkiem- jest pęd, są chwile kiedy stajemy przed ścianą, pozornie bez wyjścia, ale jest też dyndająca drabinka, gdzieś tam hen wysoko….
„Limbo” w tym wszystkim można w typologii określić, jako platformer starej szkoły, dlatego tytuły które wymieniałem powyżej nie znalazły się tu przypadkiem. Gra zdecydowanie wzoruje się na tym co w latach 80-90tych było najfajniejsze, a my dziś najlepiej wspominamy. Jest w niej amigowy miód który klei do telewizora niczym nasze drogi latem kleją się do podeszw butów, jest w niej dwuwymiarowa głębia podana w malarski sposób, są w niej zagadki za jakimi zatęskniliśmy. Jest w niej cząstka bohaterskiej podróży „Oddwold”`owego Aba, grawitacyjnych kombinacji z „LocoRoco”, szaleństwa rodem z „Psychonautów” i mnóstwo klasycznych zagrywek dla których czytamy retro teksty.
Gra w żaden sposób nie nudzi, wykonanie jest świeże, zagadki są zmienne i zaskakujące, czasem proste polegające na szybkim włączeniu przycisku w locie, innym razem na liczeniu czasu skoku co do sekundy przy połączeniu z pierwszym, czasem na backtrackingu i ciąganiu skrzynek. Czasem bardziej złożone oparte na przesuwaniu pułapek na niedźwiedzie i wykorzystywaniu środowiska, na podnoszeniu poziomu wód by pokonać jezioro, ustawianiu elementów i zabawach z wyżej niepominiętą grawitacją.

Nie zapominajcie jednak że to platformer, że trzeba biec, trzeba skakać, trzeba powtarzać akcję kilkukrotnie (bardzo przyjemny system respawnów przed zagadką) bo pomyliliście czas, bo czegoś nie zauważyliście, bo coś wam przyszło do głowy. W tej grze nie można bać się kombinować bo tylko za to dostaje się achievmenty, za żmudne rozpracowywanie krok po kroku tego, jak strącić z rury świecącą kulkę… A co na końcu? Sam nie wiem, znów ambiwalencja bo z jednej strony się udało, a z drugiej wygląda to…. Z resztą sami sprawdźcie o ile uda Wam się dotrzeć do „końca” pustki.

Gra zdecydowanie warta wydania pieniędzy, warta pokazaniu wszystkim znajomym, bo o ile okrucieństwa świata w którym przebywa nasz gieroj jest mnóstwo tak wykonane jest ono w malowniczy-piękny-przytłaczający-hipnotyzujący sposób.
Jako kolejny argument „za” nie mogę, nie wspomnieć o dwóch nagrodach Independent Games Festival.
Jest to gra która łączy sztukę z rozrywką, odrobina filmu noir w prostym przekazie, gdzie dwa przyciski i gałka zawiodą was na granicę otchłani, a wy tam chętnie spędzicie kilka bitych godzin z resztą… sprawdźcie teaser.

Ocena: 9/10
Typ: platformowo-logiczna
Cena: 1200mp
Czas gry: 4-5h
Ilość graczy: 1
Pegi: 18+

Reklamy

10 Komentarzy

  1. Wow, to żeśmy się dzisiaj zgrali z recenzjami ;]


  2. O tym samym pomyślałem, wpadnij na dżidżi- pogadamy :)


  3. Dodałem nowy dzialik do dyniospisu: https://crazypumpkinsnest.wordpress.com/dyniospis/

    btw. przeszedłem Limbo na yt i bardzo mi się podobało – ma zajebisty klimat! taka niepewność, smutek, żal i niesprawiedliwość. Pająki i grawitacja wymiatają, choć to ostatnie bym na miejscu twórców poniechał ;)


  4. Grawitacja wzmaga procesy myślowe, trzeba sporo się namyśleć momentami, ale frustrujące przeokrutnie jak powtarzasz setny raz. Gra jest świetna i niezwykle wciągająca.
    Faktycznie bohater w grze zdaje się być jedyną dobrą istotą, ale kto to wie bo też pare brzydkich rzeczy robi. Gra generalnie stawia sporo pytań. Kto tu jest dobry, a kto zły? Czym nasz chłopiec różni się od tamtych?
    Super, ja gorąco wszystkim polecam.

    Ps. dzięki za kategorię w kolejce już czekają Shank, TR:GoL, Castlevania i Deathspank :)


  5. ..i nie tylko:

    „kolorowe prawie limbo”? ;>


  6. Bah, tyle tam dobrych tytułów, że nie wiem kiedy to wszystko zbadam :) BTW. zapraszam do współtworzenia cyklu.
    Wygląda dobrze, jak jakiś crossover Flashback z Castlevanią :)


  7. Apetyczne, ale nie mam 1200MP, wiec – uth – bede musial zagrac u Ciebie :)


  8. Koniecznie bro ! To jest gra na wieczór, wyłączasz światło, siadasz przed tv w fotelu i wpadasz w trans. Ja już sam nie mogę się doczekać kiedy ją przejdę ponownie i zrobię wszystkie achievmenty.


  9. Shank niestety to duże rozczarowanie :(


  10. Uwaga, uwaga.
    http://www.gamezilla.pl/content/tworcy-limbo-pracuja-nad-nowa-gra



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: