h1

The Hunger Games – Igrzyska śmierci

4 Kwiecień, 2012

Co można napisać nowego na temat najpopularniejszego ostatnio filmu w kinach? Że jest fajny, ale gorszy od książki? Że to film dla nastolatków? Who cares!

Nie czytałem książki. Dlatego nie powinienem pisać recenzji tego filmu. Skoro tak, to skupię się jedynie na tym co mi się podobało lub nie i idąc tropem Shiniego popełnię niniejszym wcalenierecenzję „Igrzysk śmierci”.

Główną protagonistką jest niejaka Katniss Everdeen grana przez Jennifer Lawrence. Mogłoby się wydawać, że dziewczyna pochodząca z biednej górniczej wioski jest taka jak pozostałe i niczym się nie wyróżnia. Otóż nie, Katniss wspaniale włada łukiem i potrafi bezbłędnie trafić w nawet najmniejszą zwierzynę, którą przynosi do domu na posiłek.

Podczas samotnych wędrówek po lesie często spotyka swojego przyjaciela, w którym jak łatwo się domyśleć jest zakochana. Ale jego zostawmy w spokoju, bo gra raczej epizodyczną rolę. Otóż pewnego dnia przylatuje statek powietrzny i jak co roku wybierani są gracze, po parze z każdego dystryktu, biorący udział w tytułowych igrzyskach. Tak się składa, że zgodnie z wizją młodszej siostry głównej bohaterki, mała zostaje wybrana i Katniss postanawia się poświęcić zajmując jej miejsce. Jest to precedens, który jak dotąd nigdy nie miał miejsca w tego typu zawodach. Szybko cały świat zwraca swoje oczy na skromną dziewczynę i oczekuje masy rozrywki, którą ta ma mu zapewnić.

Film jest bardzo ciekawy – może poza początkiem, niekiedy nawet odpychającym, ale takie było zamierzenie reżysera, aby pokazać cały brud, smród i ubóstwo dystryktu 12. Gdy tylko dziewczyna wsiądzie do pociągu fabuła nabiera tempa i nie można się oderwać od ekranu. Razem z nią poznajemy kulisy całego show i co by nie ukrywać wraz z nią przeżywamy emocje jakie towarzyszą zawodnikom świadomym rychłej śmierci. Szybko okazuje się, że każdy zdany jest sam na siebie i tylko doświadczenie jakie bohaterka zdobyła podczas swoich leśnych polowań może uchronić ją przed śmiercią, a nawet zapewnić zwycięstwo.

Oczywiście nie mogło zabraknąć wątku miłosnego, który w takich warunkach jak się doskonale domyślacie nie jest łatwy. Ogólnie mówiąc nie zabraknie poświęceń i pogłębiania wzajemnych relacji pomiędzy postaciami. Przyznam się, że nawet raz chciałem uronić łzę i nie było to w żadnym wypadku związane z uczuciami damsko-męskimi Katniss. Po prostu jest taki moment, który najlepiej zobrazuje Wam piosenka wieńcząca tę wcalenierecenzję. Śpiewa ją fanka tego filmu, ale w taki sposób, że mam wrażenie jakbym jeszcze raz przeżywał tę scenę. Polecam, jest na dole tekstu.

Co mi się nie podobało – niektóre sceny są nakręcone za szybko i niewiele widać, głównie walki. Poza tym jest kilka wątków potraktowanych po macoszemu, ale nie można po 2h filmie oczekiwać gruszek na wierzbie. W tym celu lepiej sięgnąć po książkę. Ponadto zauważyłem nieścisłości dotyczące czasu jaki upływa od śmierci zawodnika do strzału armaty. Czasami jest chwila moment, a czasami go w ogóle nie ma. Ponadto gra aktorska ‚wrogiego teamu’ przypominała mi bardziej amerykański horror dla nastolatków klasy B gdy grupa rówieśników będących na pikniku nagle zaczyna się stopniowo kurczyć.. wiecie o co kaman. Można to było jakoś inaczej zagrać.

Podsumowując, film warty obejrzenia, nie tylko dla miłośników Zmierzchu, czy fanów pozycji książkowej. Każdy się odnajdzie, bo czegoś takiego jeszcze w kinach nie było. Jest klimatyczna muza, są momenty, dużo akcji i nieco dreszczyku. Ja w każdym bądź razie wyszedłem usatysfakcjonowany z kina i podejrzewam, że Wam też się spodoba :)

pozdr
pit

Advertisements

2 komentarze

  1. Byłam w kinie na tym filmie w zeszłym tygodniu. Pomysł na fabułę interesujący, choć również przerażający. Książki również nie czytałam, więc nie mam co porównywać (ponoć książka lepsza, ale to raczej norma), ale z filmu jestem zadowolona:)


  2. Pomysł na fabułę wytarty jak niektóre książki z mojej starej biblioteki sf. Gra aktorska dosłownie nijaka. Jeżeli kontynuacja filmu (jeszcze dwie powieści do sfilmowania) bedzie w tym stylu – to dziękuję. Postoję.Ale nie po bilety do kina.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: