h1

Władcy Edenu – Rozdział 2

10 Luty, 2018

<< link do Rozdziału 1

Rozdział 2

Za oknem było ciemno. Jedynie księżyc delikatnym blaskiem rozjaśniał okolicę, ale nie na tyle aby czuć się bezpiecznie. – Miasto widmo.. – pomyślał Piotr i spojrzał od niechcenia na swój zegarek. Timex posiadał podświetlaną na zielono tarczę po naciśnięciu koronki, więc idealnie sprawdzał się w takich warunkach. Było w pół do trzeciej. – Ej, co ty robisz? – Kasia szybkim ruchem ręki zakryła jego nadgarstek – Chyba nie chcesz aby ktoś nas zobaczył? – Piotr odruchowo rozejrzał się dookoła. Byli sami w mieszkaniu na 4 piętrze opuszczonej kamienicy.

***

Po tym jak rozprawili się z napastnikami, okazało się, że na zewnątrz już zmierzcha. Starając się nie kusić losu wędrówką po nieoświetlonej i zagraconej wszelkiej maści śmieciami oraz gruzem ulicy, postanowili schronić się w pierwszym napotkanym budynku. Już po chwili znaleźli spróchniałe drzwi do zapomnianej klatki schodowej. Z racji tego, że nikt wcześniej ich nie wyważył mieli nadzieję, iż także mieszkania znajdują się w nienaruszonym stanie. Wspinając się ostrożnie po schodach nasłuchiwali ewentualnych szmerów. Było cicho. Jedynie zapach tynku unosił się w powietrzu. Już na samym początku zrezygnowali z trzymania się barierek, które pokryte były grubą warstwą pyłu. Gdy dotarli na samą górę, Kasia skupiła się na szukaniu odpowiedniego mieszkania, w którym mogliby spędzić noc.

Tym razem obyło się bez strzelania z pistoletu w zamek. – Stój prosto! O tak, tak może być.. – gładkim ruchem zsunęła spinkę z jego krawatu i wygięła ją w jedynie sobie wiadomy sposób, po czym pochyliła się nad dziurką od klucza. Już po trzech minutach dało się usłyszeć pojedyncze chrupnięcie i drzwi z gracją uchyliły swoje wnętrze zapraszając gości do środka. – Czy mogę ją zatrzymać? Może jeszcze się nam przyda. – szepnęła Kasia chowając spinkę. Piotr tymczasem analizował otworzone drzwi – Jak to zrobiłaś? – zapytał z uznaniem – Do tej pory takie rzeczy widziałem tylko na filmach. – na co Kasia odparła z rozbrajającą szczerością – To była magia! Nie licz na to, że szanująca się dziewczyna kiedykolwiek zdradzi ci swoje sekrety i sztuczki – poprawiła teatralnym gestem włosy i zaśmiała się.

Mieszkanie, które wybrali było bardzo przytulne. Nie widać w nim było pustki i upływającego czasu. Nowoczesny wystrój, mieszał się w nim z przywiązaniem do tradycji: stół był cały szklany z metalowymi nogami, a w oknach wisiały czerwone zasłony. Pod jedną ze ścian znajdowała się atrapa kominka. Kasia podeszła do niej. Udając, że ogrzewa sobie ręce, zaczęła przykładać je do pustego paleniska. Czując na sobie rozbawiony wzrok Piotra, spojrzała na niego i puściła oko. Oboje wybuchnęli śmiechem. Przypomnieli sobie o stojącej na przeciwko płaskiego telewizora skórzanej, czarnej kanapie, która mimochodem wpadła im w oczy. Długo się nie namyślając rzucili się oboje w jej stronę. Sprężyny zaskrzypiały pod ciężarem ciał majestatycznie opadających na gładką powierzchnię jak owad, który właśnie wpadł w pajęcze sieci.

Kasia leżała na plecach patrząc prosto w oczy Piotra, który delikatnie dotykał palcem wskazującym skóry na jej szyi. Potem przesunął go od łopatek, aż po kąciki jej ust. – Co ty robisz? – zapytała. – Próbuję zapamiętać cię zanim zrobi się zupełnie ciemno.. – odpowiedział wodząc palcem po jej dolnej wardze. Przez chwilę panowała zupełna cisza, przerywana jedynie odgłosem ich oddechów – No tak, teraz już wiem czemu mnie ratowałeś.. zakochałeś się. – zabrzmiało to w jej ustach jak fakt, z którym nie mógł polemizować, więc nie powiedział nic, tylko delikatnie palcem odgarnął włosy dziewczyny i zaczesał je za ucho. – Jesteś taka piękna, nie mogłem postąpić inaczej. – Znowu zapadła cisza. Chwilę leżeli tak obok siebie, on zapatrzony w rysy jej twarzy, a ona zamyślona ze wzrokiem utkwionym w suficie. – Właśnie, a ty jak masz na imię? – ciszę przerwała Kasia, która tym razem spojrzała na niego i podparła głowę na lewym ręku. – Myślałem, że już ci mówiłem.. Piotr, Piotr Dąbrowski – odpowiedział. Byli tak blisko siebie, że prawie dotykali się ustami. – No widzisz Piotrze, wygląda na to, że jesteśmy kwita. Gdybym nie wyszła z tego przewodu wentylacyjnego w odpowiednim momencie, już byłbyś martwy. – wyrazem twarzy wskazywała, że to był żart, ale oboje wiedzieli, że tak nie było. – Miałem szczęście, że wyszłaś akurat za ich plecami, a nie gdzieś na zewnątrz – skwitował, również starając się aby nie brzmiało to zbyt poważnie. – Czyli ty i ja powinniśmy podziękować raczej nie sobie, a Panu Architektowi – zrobiła kółko oczami. – Tak, szczególnie jeżeli na wizytówce ma trzy litery B..Ó..G.. – oboje wybuchnęli śmiechem i nagle usta Kasi zatopiły się w ustach Piotra. Lekko zaskoczony lewą dłonią ostrożnie ujął jej szyję. Dziewczyna mruknęła z rozkoszą. Ta chwila wydawała się dla nich oboje wiecznością. Gdy spragnione drugiej połówki usta wreszcie nasyciły się swoją bliskością, Kasia przerwała pocałunek. Delikatnie koniuszkiem języka oblizała się i przytuliła do niego. Miała rumieńce na umorusanych policzkach, a na twarzy Piotr dostrzegł szczególny rodzaj uśmiechu, taki dla którego najlepszym określeniem jest słowo: szczęście.

***

– Nie możesz spać? Coś cię trapi? – zapytała Kasia. Było w pół do trzeciej w nocy. Piotr ostrożnie ujął rękę dziewczyny osłaniającą tarczę jego zegarka. – Spokojnie nikt nas tutaj nie zobaczy, jesteśmy sami. – Ciepło jego dłoni uspokoiło Kasię i dziewczyna usiadła obok niego. Przez chwilę trwali tak razem na kanapie, w zupełnej ciszy, zmąconej jedynie przez miarowe tykanie Timexa odmierzające niestrudzenie kolejne sekundy życia. – Gdzie ja jestem? – Poczuł, jak dziewczyna nagle odwraca głowę w jego stronę. Nie widział wyrazu jej twarzy w ciemności, ale był przekonany, że zrobiła wielkie oczy i pewnie mruga z niedowierzaniem. – Jak to nie wiesz? – Miał rację, zaskoczona pytaniem Kasia prawie niezauważalnie odsunęła się od niego na kilka centymetrów, jakby siedziała obok wariata. Spodziewał się takiej reakcji, w końcu to był odruch bezwarunkowy z jej strony. Miał zamiar szczerze opowiedzieć jej całą swoją historię związaną z karambolem na autostradzie i tym jak się tu wczoraj znalazł na środku ulicy w swoim czerwonym Fordzie Mondeo, ale szybko doszedł do wniosku, że skoro on nie rozumie tej całej dziwnej sytuacji, to jak ma to zrozumieć ta dziewczyna. Posądzi go o zmyślanie albo, że nie traktuje jej poważnie. Wybrał więc inną taktykę. – Zeszłego dnia rano obudziłem się z wielkim bólem głowy, chyba za dużo wypiłem, być może gdzieś się przewróciłem wracając z imprezy do domu i teraz nie pamiętam, ani gdzie jestem, ani jak się tu znalazłem. Nie wiedziałem nawet jak się nazywam, ale w teczce, którą miałem w Fordzie, było moje nazwisko. To wszystko co wiem. – Zamilkł czekając na reakcję Kasi. – Nie wyglądasz mi na pijaka, Piotrze, więc twoja historia nie trzyma się kupy, ale dobrze: opowiem ci co się tu dzieje. Wolisz krótszą, czy dłuższą wersję? – Niezmiernie ucieszyła go ta odpowiedź, właśnie tego najbardziej potrzebował, czyli informacji. – Mamy jeszcze sporo czasu do rana, dlatego wolałbym usłyszeć więcej niż mniej, może nawet sobie coś przypomnę. – Zachęcona tonem jego głosu, a raczej płynącą z niego ciekawością, Kasia nie zwlekała ani chwili dłużej – Dobrze, czyli chcesz od początku.. – Poprawiła się i wzięła głęboki oddech. Przypominała mistrza Jedi, który naucza młodego padawana.

– W roku 2020 świat był bardzo dobrze rozwinięty technologicznie. Roboty współpracowały z ludźmi we wszystkich dziedzinach życia. Jednak pewnego dnia, naukowiec o imieniu Elon Musk stworzył cyborga całkowicie niezależnego od człowieka o nazwie EM1. Podczas testów jego dzieło wymknęło się spod kontroli i zabiło wszystkich ludzi w ośrodku badawczym. Mózg cyborga, a właściwie super procesor, był na tyle zaawansowany technicznie, że posiadał umiejętność uczenia się na własnych błędach. EM1 szybko przekształcił ośrodek w fabrykę cyborgów podobnych do niego, ale mu podległych. Rozpoczęła się wielka ekspansja maszyn, przeciwko której została zmobilizowana cała armia świata. Ale było już za późno, ludzkość w 90% została pokonana. Stała się jednak rzecz nieprawdopodobna – do super procesora EM1 przedostał się nieznany wirus, który skasował pamięć i uśmiercił maszynę. Ponieważ jego mózg był połączony ze wszystkimi cyborgami na ziemi, rozprzestrzeniający się wirus unieszkodliwił także je wszystkie. Pozostała tylko garstka ludzi. Rozpoczęła się odbudowa świata, ale ocaleni chcieli przyspieszyć ten proces i zainstalowali sobie komponenty pochodzące z korpusów poległych maszyn. Tak powstała nowa rasa cyber-ludzi z implantami w głowach. Na szczęście nie wszyscy to uczynili. Wielu mając w pamięci ostatnie wydarzenia po prostu bało się wszczepiać elektroniczne gadgety pod skórę. Zaszyli się w odległych miejscach wielkich miast takich jak to. Piekło powróciło kilka lat później, kiedy odrodził się wirus, który zdziesiątkował cyborgi. Ale tym razem była to mutacja przenosząca w swoim kodzie niekompletne dane pochodzące z mózgu EM1. Wirus zagnieździł się we wszczepionych implantach. Cyber-ludzie zaczęli polować na zwykłych Homo sapiens. Fragment kodu przeniesiony wraz z wirusem postawił sobie za cel honoru ciąg dalszy krucjaty swojego protoplasty, choć była ona w chwili obecnej zupełnie nieuzasadniona. Na świecie pozostało tak mało ludzi, że nie stanowili oni żadnego zagrożenia ani dla maszyn, ani dla cyber-ludzi. Ale jak to mówią: „Sensem istnienia dla każdego programu jest wykonanie go w 100%, wtedy przestaje działać”.-

– Urodziłam się 22 lata temu. Niestety moi rodzice zginęli w ataku pod Czarną Bazą. Od tamtej pory ukrywam się razem z resztą pozostałych przy życiu ludzi w zachodniej części miasta, położonej na wyspie. Cyber-ludzie nie mogą się do nas przedostać, bo zniszczyliśmy wszystkie mosty łączące nas z resztą świata. Pewnie zastanawiasz się, dlaczego nie zbudowali łodzi lub samolotów albo nie przedostaną się wpław? Otóż wirus przejął całkowitą kontrolę nad ich mózgami, a informacje które przenosił są niekompletne – to chodzące warzywa, zombiaki, ale niezwykle skuteczne. Mają za mało danych aby zbudować pojazd i nie potrafią pływać. Niestety, jednym z zachowanych po EM1 algorytmów jest ten dotyczący umiejętności uczenia się. Przyjdzie taki dzień, że przedostaną się na wyspę i zniszczą nas.-

Piotr chwilę zastanawiał się nad wszystkim, co przed chwilą usłyszał. – Wczoraj na tej platformie, gdy byłaś przykuta do niej łańcuchami, to co to było? – Kasia rozłożyła ręce – Manifestacja bezsilności z ich strony albo przynęta. Być może wieczorem by mnie zabili, a jak nie, to na pewno torturowali, aby dowiedzieć się jak docieramy na wyspę. Wiedzą, że jest jakiś sposób, ale go nie znają. – Dziewczyna rozejrzała się niepewnie po pokoju – Mówiłeś, że jesteśmy sami w tym mieszkaniu i nikt nas nie zobaczy, ale mimo wszystko nie mogę ryzykować. Sam się przekonasz już niedługo, jak tylko wstanie dzień zbliżymy się do wyspy. – Kasia przysunęła się bliżej Piotra i spojrzała mu głęboko w oczy – A na razie powiedz mi prawdę, jak się tutaj znalazłeś? – Zdezorientowany pytaniem zawahał się zanim się odezwał – Ale.. ale skąd wiesz, że kłamałem? – Dziewczyna prychnęła śmiechem – Wystarczy spojrzeć na ciebie! Nikt teraz nie nosi takich ciuchów.. wyglądasz jak koleś z innej epoki. – Piotr odruchowo poprawił swój garnitur – Jeżeli opowiesz mi wszystko dokładnie, może będę w stanie ci pomóc. Nawet nie wiesz jak wiele się zmieniło przez te wszystkie lata i co zostało odkryte, o czym ludzkość wcześniej nawet nie myślała. Widziałam już takie rzeczy, że jeden zagubiony w czasie wędrowiec nie robi na mnie najmniejszego wrażenia. – Uśmiechnęła się do niego tak uroczo, że nie miał wyjścia, odwzajemnił ten uśmiech i opowiedział jej wszystko ze szczegółami.

cdn

Reklamy

One comment

  1. […] link do Rozdziału 2 >> […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: